Halo Wars 2 – recenzja. Halo ratuje zagrożone gatunki

Halo Wars 2 – recenzja. Halo ratuje zagrożone gatunki
16.02.2017 15:18
Halo Wars 2 – recenzja. Halo ratuje zagrożone gatunki
Maciej Kowalik
Maciej Kowalik

Halo Wars 2 to nie tylko udana kontynuacja pierwszej części, ale do tego bardzo dobra gra.

Żyjemy w dziwnych czasach, kiedy fanów strategii czasu rzeczywistego spragnionych rozrywki ratuje RTS na Xboksa One, funkcjonujący w programie Play Anywhere, czyli dostępny również na komputery osobiste. Tym bardziej, że Halo Wars 2 to nie tylko udana kontynuacja pierwszej części, ale do tego bardzo dobra gra.

Platformy: PC, Xbox One

Producent: 343 Industries/Creative Assembly

Wydawca: Microsoft

Dystrybutor: Microsoft

Data premiery: 21.02.2017

Wymagania: Windows 10, Intel i5-2500/AMD FX-4350; GeForce GTX 650 Ti/ Radeon HD 7750; 6GB RAM

Grę do recenzji udostępnił dystrybutor, zdjęcia pochodzą od redakcji.

Fabuła Halo Wars 2 powinna wywołać uśmiechy nostalgii u wszystkich fanów Halo, ponieważ podąża podobnymi tropami i motywami co ich ulubiona seria. Statek UNSC „Spirit of Fire”, znany z części poprzedniej, zostaje wybudzony po 28 latach w pobliżu nieznanej instalacji Prekursorów o nazwie Arka. Załoga okrętu odbiera sygnał SOS z powierzchni wysłany przez kogoś z UNSC, więc natychmiast organizowana jest akcja rozpoznawcza. Na miejscu okazuje się, że Arka została przejęta przez Wygnańców, wojowniczy odprysk od Przymierza. Co oczywiście prowadzi do konfliktu starego okrętu z armią bojowników, która nie bardzo przepada za ludzkością.W tym wypadku, oczywiście, obserwujemy działania bojowe z zupełnie innej perspektywy, więc nie ma tu czasu na przywiązywanie się do jednostek. Musimy zadbać o odpowiednie zaplecze, czyli pozyskiwanie dwóch podstawowych surowców oraz rozwój bazy i odpowiednią rozbudowę armii, aby była w stanie stawić czoła przeciwnikom.Misje w Halo Wars 2 są zróżnicowane i wymagają od nas zmiany taktyki. Czasami rozpoczniemy je z pojedynczą jednostką, którą musimy przeprowadzić przez mapę w poszukiwaniu sojuszniczych oddziałów, jednocześnie uważając, aby nie wdać się w walkę, której nie możemy wygrać. Dopiero w późniejszych etapach uzyskujemy dostęp do bazy i surowców, aby przygotować zdecydowane natarcie na pozycje przeciwnika. W jeszcze innych misjach od razu rozpoczniemy rozgrywkę z bazą, którą musimy rozwijać, aby uzyskać dostęp do zaawansowanych narzędzi wojennych. Jedno jest pewne, kampania się nie nudzi, bawiąc się schematami i miksując je w ramach misji. Do tego dochodzą jeszcze walki z głównymi złymi, bossami, którzy używają mocy specjalnych, takich jak choćby ataki obszarowe, aby zniszczyć nasze oddziały. Przy takich przeciwnikach trzeba odrobinę potańczyć i pokombinować.

Struktura wojska w Halo Wars 2 jest bardzo klasyczna. Każda jednostka jest wyśmienita przeciwko jednemu rodzajowi oddziałów, a pada szybko zaatakowana przez swoje nemezis. Dlatego też trzeba starać się, aby nasi podwładni zawsze byli sobie w stanie poradzić z każdym wyzwaniem. Na początku nie wydaje się to takie trudne, ale w późniejszych misjach (i trybach wieloosobowych), szczególnie tych wymagających skoordynowanej obrony na kilku frontach przy ograniczonych zasobach, Halo Wars 2 może wycisnąć z graczy niezłe poty.Z pomocą idą graczom moce specjalne dowódcy, takie jak choćby leczenie jednostek, zrzut ODST, miny czy bombardowanie. Warto zachować te umiejętności na kryzysowe momenty bitwy, odnawiają się one powoli, a mogą przesądzić o losach starcia z przeważającymi siłami przeciwnika.Halo Wars 2 to strategia konsolowa, więc jedną z ważniejszych rzeczy jest to, w jaki sposób twórcy zorganizowali sterowanie.To, co przy użyciu myszki jest proste i intuicyjne, w przypadku pada nie musi takie wcale koniecznie być. Jak Halo Wars 2 radzi sobie z tym problemem? Bardzo dobrze. Podstawową kwestią w przypadku sterowania padem jest wybieranie jednostek. Wydawanie rozkazów nie jest wcale takie trudne, w RTS-ach na PC też nie musimy przecież idealnie trafić w głowę przeciwnika kursorem, żeby nasi wojacy wiedzieli, co mają robić.Tak naprawdę przyzwyczajenie się do sterowania zajmie graczom być może jedną misję, tym bardziej, że skala potyczek zwiększa się stopniowo. Zanim więc będziemy musieli przerzucać między różnymi punktami kilka oddziałów, sterowanie stanie się drugą naturą.

Za pomocą pada możemy więc wybrać wszystkie jednostki widoczne na ekranie lub występujące na mapie. Możemy wybrać zaznaczyć jednostki tego samego typu albo wybierać konkretne oddziały, które chcemy dodać do grupy. Następnie istnieje możliwość stworzenia do czterech grup jednostek, co przy ograniczonych wielkościowo mapach i armiach całkowicie wystarcza. Jeśli gramy na niższych poziomach trudności to i tak sprawdza się taktyka znana z serii Command & Conquer czy Total Annihilation, czyli poruszanie się jedną wielką grupą przez mapę i anihilacja przeciwnika.W przypadku trybów wieloosobowych i wyższych poziomów trudności gra zaczyna wymagać odrobinę lepszego planowania struktury armii, grup oraz przydzielonych zadań. Nie wszystkie starcia da się wygrać ofensywą piechoty z granatami, musimy pamiętać o zapewnieniu dominacji w powietrzu i odpowiednich środkach przeciwpancernych. Przyda się też kilka Słowików, czyli statków powietrznych, które leczą nasze jednostki, ale te wymagają większego skupienia i zarządzania, bo to właśnie do nich wróg będzie walił najpierw. Innymi słowy, jeśli chcemy grać optymalnie, musimy opanować sterowanie do perfekcji.

W kwestii trybów wieloosobowych najjaśniejszym punktem jest bez wątpienia tryb Najazdu. Polega on na tym, że wybieramy sobie dowódcę z jednej z dwóch stron konfliktu i budujemy dla niego armię poprzez wybór kart. Ich zestawy otrzymujemy choćby za skończenie samouczka czy wypełnianie odpowiednich wyzwań. Karty awansują, jeśli w zestawie wylosujemy kopie, więc tak naprawdę każda dolosowana jednostka czy umiejętność zwiększają naszą zdolność bojową.

Dowódcy są na tyle zróżnicowani, że każdy z graczy znajdzie tu dla siebie odpowiednie opcje, czy preferujemy szybkie uderzenia błyskawicznymi jednostkami i zrzuty ODST z orbity, czy też chcemy pójść w wojska pancerne. Halo Wars 2 przypomina mi w tym elemencie nieocenione C&C: Generals.

Sam tryb Najazdu rozgrywa się naprawdę szybko na niewielkich mapach, na których musimy zajmować i utrzymywać punkty, aby dobić przeciwnika. Nie budujemy tutaj baz, ale dobieramy karty dolosowywane z talii, które wystawiamy za zasoby zdobywane na mapie. Co ciekawe, Halo Wars 2 inspiruje się tutaj wiekowym Magic: The Gathering – jednostki odczuwają tuż po zagraniu „summoning sickness”, czyli nie mają od samego początku sprawności bojowej.Sprytnie zaprojektowane, szybkie tryby wieloosobowe z pewnością przedłużą żywotność Halo Wars 2, tym bardziej, że dopiero tutaj możemy udowodnić, jak dobrze opanowaliśmy sterowanie i strukturę armii. Ciekawi mnie tylko, jak wielu graczy będzie grało Wygnańcami.Najjaśniejszym elementem Halo Wars 2 jest jednak wpisanie gry w serię Halo i nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie typowej dla kultowej marki historii walki UNSC z obcymi. Gra wręcz kipi od niewielkich szczegółów, które każdy fan rozpozna natychmiast z tym, że tym razem obserwujemy je z lotu ptaka, a nie przez oczy superczłowieka.Najbardziej znany pojazd z serii z Master Chiefem, Guziec (tak, wiem, że dla większości fanów to zawsze będzie Warthog, ale skoro mamy już polskie tłumaczenie, to się go trzymajmy), odpowiednio zarzuca na zakrętach tak jak w pierwszoosobowych odpowiednikach. Spędziłem długie momenty na wydawaniu rozkazów Guźcom, żeby obserwować, jak wpadają w poślizgi. Jego moc specjalna to taranowanie, więc możemy wygodnie obserwować jak kierowca wpada w bandę obcych rozrzucając ich na boki.Do tego dochodzą oczywiście Spartanie, niewzruszone maszyny do zabijania i infiltrowania. Te jednostki bohaterskie nie tylko mogą być wskrzeszane na polu bitwy (w przeciwieństwie do pozostałych żołnierzy), ale mogą choćby przejmować pojazdy wroga, co często potrafi obrócić przebieg bitwy na naszą korzyść. Sprawdzają się więc całkiem nieźle i podczas zwiadu (ze względu na wytrzymałość i umiejętności bojowe), ale również jako część większych sił. Twórcy serwują nam też odpowiednią dawkę charakterystycznej dla Halo podniosłej ścieżki dźwiękowej, która z każdej misji czyni godną walkę o przetrwanie ludzkości.

Halo Wars 2 to dobra strategia czasu rzeczywistego z masą trybów, której klimat szczególnie przypadnie do gustu fanom militarnego SF oraz, oczywiście, miłośnikom Halo. Przywiązanie do szczegółów, które czynią z serii strzelanek obiekt uwielbienia, struktura misji oraz ciekawe tryby wieloosobowe (szczególnie Najazd) sprawiają, że w czasach posuchy na RTS-y Halo Wars 2 wyrasta na tytuł wyjątkowo udany i klimatyczny.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (4)