Sam tryb Najazdu rozgrywa się naprawdę szybko na niewielkich mapach, na których musimy zajmować i utrzymywać punkty, aby dobić przeciwnika. Nie budujemy tutaj baz, ale dobieramy karty dolosowywane z talii, które wystawiamy za zasoby zdobywane na mapie. Co ciekawe, Halo Wars 2 inspiruje się tutaj wiekowym Magic: The Gathering – jednostki odczuwają tuż po zagraniu „summoning sickness”, czyli nie mają od samego początku sprawności bojowej.Sprytnie zaprojektowane, szybkie tryby wieloosobowe z pewnością przedłużą żywotność Halo Wars 2, tym bardziej, że dopiero tutaj możemy udowodnić, jak dobrze opanowaliśmy sterowanie i strukturę armii. Ciekawi mnie tylko, jak wielu graczy będzie grało Wygnańcami.Najjaśniejszym elementem Halo Wars 2 jest jednak wpisanie gry w serię Halo i nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie typowej dla kultowej marki historii walki UNSC z obcymi. Gra wręcz kipi od niewielkich szczegółów, które każdy fan rozpozna natychmiast z tym, że tym razem obserwujemy je z lotu ptaka, a nie przez oczy superczłowieka.Najbardziej znany pojazd z serii z Master Chiefem, Guziec (tak, wiem, że dla większości fanów to zawsze będzie Warthog, ale skoro mamy już polskie tłumaczenie, to się go trzymajmy), odpowiednio zarzuca na zakrętach tak jak w pierwszoosobowych odpowiednikach. Spędziłem długie momenty na wydawaniu rozkazów Guźcom, żeby obserwować, jak wpadają w poślizgi. Jego moc specjalna to taranowanie, więc możemy wygodnie obserwować jak kierowca wpada w bandę obcych rozrzucając ich na boki.Do tego dochodzą oczywiście Spartanie, niewzruszone maszyny do zabijania i infiltrowania. Te jednostki bohaterskie nie tylko mogą być wskrzeszane na polu bitwy (w przeciwieństwie do pozostałych żołnierzy), ale mogą choćby przejmować pojazdy wroga, co często potrafi obrócić przebieg bitwy na naszą korzyść. Sprawdzają się więc całkiem nieźle i podczas zwiadu (ze względu na wytrzymałość i umiejętności bojowe), ale również jako część większych sił. Twórcy serwują nam też odpowiednią dawkę charakterystycznej dla Halo podniosłej ścieżki dźwiękowej, która z każdej misji czyni godną walkę o przetrwanie ludzkości.