Zmien skórke
Logo Polygamii

Half-Life to nie tylko marzenia o trójce. Grupa modderów przenosi drugą część na silnik jedynki

Half-Life 2: Classic
Half-Life 2: Classic to demake, a jednocześnie coś, co wcale nie jest tak niepopularne, jak moglibyśmy sądzić.

Może to i dobrze, że powstaje tyle remake’ów czy remasterów. Lata mijają, sprzęt idzie do przodu, a jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z grami, na przykład kupując konsolę 8 generacji, traci szansę na zapoznanie się z klasykami. Przecież dzięki remasterom można zagrać w pierwsze trzy części Uncharted albo The Last of Us na PS4 bez krwawienia z oczu. Również dzięki odświeżonej wersji moja dziewczyna mogła poznać najlepsze Call of Duty w historii grając w cywilizowanej rozdzielczości i podziwiając sensownie wyglądające tekstury.

No dobra, ale to są remastery czy tam inne remaki. W przypadku Half-Life 2: Classic mówimy natomiast o demake’u, czyli celowemu „ubrzydzeniu” dwójki, a konkretnie przeniesieniu jej na silnik pierwszego Half-Life’a.

Ekipa początkowo składała się z pięciu osób, natomiast po opublikowaniu dema zawierającego pierwszy rozdział gry, do zespołu dołączyła kolejna piątka. Plany są ambitne, a twórcy planują aktywnie angażować społeczność, choćby przez ankietę z pytaniami o przyszłość projektu, ale będąc realistą szczerze wątpię, żeby udało się przenieść całą grę. W pewnym sensie przyznaje to też Sockman111, lider grupy, który pisze na ModDB, że zamierzają zrobić ile się da, a resztę ewentualnie dokończy ktoś inny.

A skoro już w temacie demake’ów jesteśmy, to warto wspomnieć, że wcale nie jest to tak niszowa sprawa, jak można by sądzić. Część to po prostu grafiki, ale zdarzają się też normalne gry. Istnieje na przykład projekt DoomZ, którego autor przenosi DayZ na silnik Dooma 2; włącznie z ranami, krwawieniem, łamaniem kończyn, głodem i wszystkim, co znajdziemy w popularnym survivalu. Albo seria Pixel Force Erica Rutha, który przerobił na pikselozę DJ Hero, Left 4 Dead (po prawej) czy Halo.

Przy Master Chiefie zatrzymamy się na dłużej, bo powstał demake Halo na Atari 2600. Mało tego, gra została wydana na kartridżach i sprzedawana z oficjalnym błogosławieństwem Bungie i Microsoftu. A żeby było jeszcze ciekawiej, za Halo 2600 odpowiada Ed Fries, były wiceprezes do spraw wydawania gier w… Microsofcie.

To co następne? Hard Reset De-dux? A może StarCraft: Demastered na silniku pierwszego Warcrafta?

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

3
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
1 Komentarze
2 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nikodemsky
Użytkownik

Widziałem wczoraj newsa na DSO Gaming ale zastanawiam się jaki jest tego cel, w przypadku degrade’u na inny sprzęt ok ale z w tutaj to chyba tylko sztuka dla sztuki…

borek921
Użytkownik

– Why?
– Why not?

Tyle w temacie. A moze po prostu chlopaki chcą podszkolić swoje umiejętności 🙂