Przyglądając się padowi od Xboksa One zauważamy, że nie jest on szczególnie innowacyjny. Znajome rozmieszczenie gałek, lepszy krzyżak, spora bryła - to już było. A mogło być inaczej. W wywiadzie dla serwisu VentureBeat odpowiadający za xboksowe akcesoria Zulfi Alam zdradza, że ciekawych rozwiązań nie brakowało.
Sami powiedzcie, czy nie chcielibyście zagrać w nową wersję Flower, trzymając w rękach kontroler emitujący zapachy? Oczywiście zakładam, że funkcja była opcjonalna, bo w obliczu wszechobecnych gier z zombiakami, nie każdy pewnie miałby ochotę na zapach zgniłego mięsa w pokoju...
Microsoft rozważał także umieszczenie na kontrolerze panelu dotykowego, głośnika czy kamery. Dwie z tych rzeczy znajdziemy na padzie PS4, ale inżynierowie z Redmond uznali, że efektem byłoby dramatyczne ograniczenie czasu życia baterii, co - jak raportują użytkownicy konsoli Sony zza Oceanu - potwierdziło się w praktyce. A kamera? Ta była zbędna, skoro do pudełek z Xboksem One Microsoft pakuje też Kinecta.
Chyba najbardziej szalonym pomysłem było zamontowanie w padzie projektora, który emitowałby dookoła gracza obrazy. Być może chodziło o jakąś namiastkę technologii IllumiRoom, ale pomysł jakoś nie chwycił na testach fokusowych. Microsoft też wolał skupić naszą uwagę na ekranie.
Na testy prototypów Microsoft wydał ponad 100 milionów dolarów, a mimo to kontroler nie wyświetla hologramów, nie zaparzy kawy i nie wzbogaci wirtualnego meczu o zapach świeżo ściętej, zroszonej mżawką trawy na Camp Nou... To by dopiero była nowa generacja!
[źródło: VentureBeat]
Maciej Kowalik