A może grasz jak baba to znaczy - nie grasz na serio, tylko szpanujesz? Zaangażowane w granie kobiety mają już po dziurki w nosie tej stereotypowej wizji graczki: słodkiej fruzi cosplayującej najbardziej skąpo odzianą bohaterkę ze świata gier, liżącej pada i patrzącej oczyma jamniczka narysowanego przez mangakę. "Och! Jesteś dziewczyną? Grasz w gry? Ach, pewnie robisz to, żeby zaimponować chłopakom i móc ich zmieniać jak rękawiczki”. Owszem, są dziewczęta, które tak robią, tak jak te, które dla szpanu kupują sobie deskorolki albo robią setki idiotycznych rzeczy. Są dziewczęta, które kupują sobie całą tonę koszulek z napisem "GIRL GAMER” albo "NERD” i chodzą w nich na zmianę, albo jedna na drugiej, albo jedna zamiast majtek, druga zamiast chustki na głowie i eee... Wiadomo, przy okazji dwa razy głośniej krzyczą o fragach, expach i o achi, liczą na to, że ktoś usłyszy, załapie i powie "wow, więc jesteś grającą dziewczyną, umówimy się?” , "och, grające dziewczyny są seksi”. Dobrze, chyba wszyscy wiedzą o co chodzi, więc wyjdźmy z gimnazjum. Na początek warto zdać sobie sprawę z tego, kto gra w gry. Wam chyba nie muszę pisać, że dzieci owszem, młodzież młodsza też, ale to przede wszystkim ludzie zdecydowanie powyżej dwudziestego roku życia.