Gdzie w Polsce można się napić i pograć? Nowa moda na bary z grami

Strona głównaGdzie w Polsce można się napić i pograć? Nowa moda na bary z grami
11.10.2013 17:16
Gdzie w Polsce można się napić i pograć? Nowa moda na bary z grami
marcindmjqtx
marcindmjqtx

Życie jest pełne wyborów. Czy zostać wieczorem w domu i grać, czy wyjść gdzieś i spotkać się ze znajomymi? Na szczęście ktoś postanowił połączyć obie te rzeczy.

Od salonów... Dawno, dawno temu grać chodziło się do salonów z automatami - najsłynniejszy w Polsce mieścił się bodaj w podziemiach warszawskiego Dworca Centralnego. Starsi gracze mogliby pewnie opowiedzieć na temat takich miejsc niejedną fascynującą historię. Marcin Kosman, redaktor naczelny Polygamii, wspomina je tak:

Budy i wagony z automatami zwykło się nazywać "salonami", choć nic szczególnie wykwintnego w nich nie było. Były za to gry! Często takie, których na próżno szukać na domowych platformach. Najlepiej wspominam nadmorskie spelunki z Knights of the Round i Cadillacs & Dinosaurs, wszelkie strzelanki z light gunami i Moonwalkera niedaleko poznańskiej Hali Góreckiej, w której maszyna co rusz traktowała grającego prądem (nie, to nie był "ficzer"). Czasy się jednak zmieniały, a wraz z upowszechnianiem się komputerów i konsol salony z automatami upadały. Jeśli jeszcze gdzieś jakieś istnieją, to raczej pełnią funkcję ciekawostki, a nie stałego miejsca spotkań graczy (mowa oczywiście o warunkach polskich, a nie, dajmy na to, japońskich). Kilka lat później ich miejsce w pewnym sensie zajęły kawiarenki internetowe. Gdy granie sieciowe zaczęło się upowszechniać, a stały, szerokopasmowy dostęp do internetu był dla większości jeszcze tylko marzeniem, to właśnie tego typu lokale pozwalały spotkać się miłośnikom elektronicznej rozrywki. Tak wspominał je w tym archiwalnym tekście Konrad Hildebrand:

Każdy gracz, który dojrzewał pod koniec lat 90. w Warszawie, był choć raz w kawiarence internetowej w podziemiach Empiku na Nowym Świecie. Ja byłem tam jedynie gościem - mieszkałem wtedy przez jakiś czas pod miastem, w centrum byłem przejazdem. Nie było mowy o organizowaniu specjalnych wypraw tylko po to, aby grać w kafejce. Moi znajomi grali w inne gry, ja w domu miałem za słaby modem, aby w ogóle traktować serio sieciowe granie. Mogłem więc tylko patrzeć i podziwiać, jak inni tłuką się w Red Alercie. Kafejki internetowe przestały być atrakcją dla graczy, gdy na dobre upowszechnił się szybki internet. Nawet jeśli gdzieś jeszcze jakieś istnieją, to raczej trudno będzie spotkać tam masowo przesiadujących graczy.

8 lipca 2004 r., godz. 14.35, ul. Grota-Roweckiego. Chłopaki o wdzięcznych pseudonimach Sauron i Sonic całymi dniami grają w Counter Strike`a w kawiarence internetowej Broken Dreams. Jest to ich sposób na spędzanie wakacji, fot. Sebastian Paroń / AG

Ale przecież gdzieś trzeba się spotykać - jak uczą socjologowie, człowiek to zwierzę społeczne. Owszem, można się umówić z kolegami na Skypie czy Teamspeaku, ale to jednak co innego niż spotkanie oko w oko. Od pewnego czasu powstałą niszę starają się zapełnić, nazwijmy je ogólnie, "bary z grami". Już nie "kawiarenki", w których nikt nigdy nie kupił kawy, ale prawdziwe puby czy wręcz kluby, w których nie tylko się gra, ale także po prostu spędza czas ze znajomymi.

...na salony Ciężko byłoby wskazać, kto jako pierwszy na świecie wpadł na pomysł założenia takiego miejsca. Z pewnością jednym z najsłynniejszych barów z grami w skali globalnej jest australijski Mana Bar, którego jednym z założycieli jest Ben "Yahtzee" Croshaw, krytyk znany choćby z serii wideorecenzji "Zero Punctuation". Im bardziej elektroniczna rozrywka wchodzi do głównego nurtu, tym więcej tego typu lokali się pojawia. Z ciekawostek warto wspomnieć o otwartej kilka miesięcy temu w Vancouver restauracji EXP, w której można nie tylko zamówić drinka powiązanego ze światem gier, ale także zjeść porządny obiad. Co powiecie na "Triforce Burgera"?

Triforce Burger z EXP, materiały promocyjne

W Polsce pierwszym miejscem tego typu - przynajmniej takim, które odniosło sukces i na stałe zagościło na barowej mapie - jest lubelski PadBar, który zaczynał dosłownie od pięciu telewizorów z konsolami. - Pomysł wziął się z obserwacji znajomych - mówi Paweł Typiak, jeden z jego właścicieli. - Widzieliśmy, jak zachowują się na domówkach, gdy odpalaliśmy konsolę. Zaczynaliśmy od SingStara, Buzz Quiz TV, przechodziliśmy przez Dance Central, Fifę czy Burnouta. Zauważyliśmy ile emocji wywołują kolejne strzelone gole, spowodowanie kraksy samochodowej czy dojechanie na metę w pierwszej trójce. Samo obserwowanie tańczących czy grających ludzi już powodowało dobrą zabawę. Pomyśleliśmy, że nawet obce osoby mogłyby się świetnie zintegrować przy grach. I wtedy pomyśleliśmy o barze wypełnionym konsolami, gdzie każdy może pograć za darmo, poznać drugą osobę, a przy okazji zajrzeć do bogato wypełnionej karty drinków.

Otwarty na początku 2011 roku PadBar okazał się sporym sukcesem - choć nie obyło się bez problemów. 12 stycznia 2012 roku do lokalu wkroczyła... policja. Zabezpieczone zostały konsole i płyty z grami. Jak informował wtedy lubelski oddział Gazeta.pl...

Policja zastosowała przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Za nielegalne dystrybuowanie gier i publiczne udostępnianie ich do grania grozi kara pięciu lat więzienia.

Lubelski Padbar z zewnątrz, fot. Padbar

Tak się bowiem składa, że gier normalnie kupowanych w sklepach, nie można wykorzystywać w sposób komercyjny - podobnie, jak rzecz ma się choćby z albumami muzycznymi. O ile jednak w tym drugim wypadku stosowne pozwolenia wydaje ZAiKS, o tyle nie ma żadnej organizacji, który w jakikolwiek sposób regulowałaby to w przypadku elektronicznej rozrywki. Tak komentował to wtedy Paweł Typiak:

Nikt nie ma uprawnień do ich [pozwoleń] wydawania. Dlatego skontaktowaliśmy się z dystrybutorami i wydawcami gier informując ich o naszych planach. Wszyscy podchwycili pomysł uznając, że jest dobry, bo, pozwalając graczom zapoznać się ze swoimi nowościami, zachęcają ich do kupna płyt. Co więcej, sami je nam w tym celu przesyłali. Na szczęście tę dość dziwną sytuację udało się uregulować i lubelski PadBar został ponownie otwarty 12 kwietnia 2012 roku. Pomocni okazali się polscy dystrybutorzy gier. Jak informowali wtedy przedstawiciele lokalu:

Otrzymaliśmy duże wsparcie od firmy Nintendo (Stadlbauer), od której już w następnym tygodniu po zajęciu sprzętu otrzymaliśmy pisemne porozumienie dotyczące współpracy. (...) Już 13 stycznia, czyli dzień po słynnej "akcji" firma Microsoft zadzwoniła na Komendę Wojewódzką Policji, by stanąć po naszej stronie. Dziękujemy za szybką reakcję i za to, że z nami jesteście. Otrzymaliśmy 3 konsole Xbox 360, które zostaną z nami do czasu, aż odzyskamy sprzęt. Niechętne współpracy okazało się tylko Sony. Do dziś nie znajdziecie konsol tej firmy w PadBarze ani najprawdopodobniej w żadnym innym lokalu z grami. - Bardzo zależy nam na tym, aby producenci i dystrybutorzy gier i sprzętu widzieli w tym, co robimy, promocję dla swych produktów, a nie piractwo bądź inny nielegalny proceder - komentuje Martyna Karaś z warszawskiego Level Upu - Z tego względu np. nie posiadamy w barze produktów Sony, której polityka nie wspiera takiej działalności, jak nasza.

Lubelski Padbar, fot. Padbar

O przyczyny takiego podejścia postanowiliśmy spytać polski oddział Sony Computer Entertainment. Odpowiedź, którą otrzymaliśmy, okazała się jednak raczej lakoniczna. - Systemy PlayStation oraz gry są przeznaczone tylko do użytku domowego i nie mogą być publicznie udostępniane w celach zarobkowych - napisała Monika Wenker, PR & Event Specialist w SCEP.

Grzyby po deszczu Dzisiaj w Polsce można znaleźć co najmniej kilka lokali stworzonych z myślą o grach wideo (i graczach, ma się rozumieć). Poniższa lista nie jest zamknięta - jeśli znacie jakieś miejsce, które przeoczyliśmy, to dajcie znać w komentarzach pod tekstem.

Padbar, Lublin, ul. Ewangelicka 6 Wedle słów samych założycieli, pierwszy w Polsce bar dla graczy. W aktualnościach na stronie internetowej zawsze znajdziecie informacje o tym, jakie tytuły "będą dziś grane" - królują tam bijatyki, gry sportowe, muzyczne i wyścigi - co nie oznacza, że na nich kończy się wybór. Regularnie organizowane są turnieje, wspólne oglądanie esportu czy rozmaite wydarzenia w stylu "imprezy westernowej". A dla nieprzepadających za grami wideo są także planszówki. Ciekawostką jest system "osiągnięć", które można zbierać na specjalnej karcie, a potem wymieniać na darmowe drinki. Jeśli zerwiecie z dziewczyną/chłopakiem w Padbarze, dostaniecie aż 200 punktów, ale mimo wszystko tego nie polecamy...

Padbar, Wrocław, ul. Kazimierza Wielkiego 1 Wrocławski Padbar otwarty został w 2012 roku na zasadach franczyzy. Pod wieloma względami jest zbliżony do swojego lubelskiego pierwowzoru.

Wrocławski Padbar, fot. Padbar

Level Up, Warszawa, ul. Moliera 4/6 Stosunkowo nowe miejsce, które jednak bardzo szybko zaskarbiło sobie sympatię Warszawiaków. Pograć tu można w najróżniejsze gry, telewizory i kanapy rozmieszczone są tak, by poszczególne ekipy nie przeszkadzały sobie nawzajem. Dla miłośników retro są także stare konsole i automaty, a dla fanów rozrywki analogowej - planszówki. Imprezy okolicznościowe i turnieje odbywają się regularnie.

Warszawski Level Up, fot. Level Up

Cybermachina, Katowice, ul. Damrota 6 Katowicki lokal znajduje się w samym centrum miasta, tuż obok Kościoła Mariackiego. Oprócz gier konsolowych i planszowych są także komiksy oraz... duży wybór piwa, czym chwalą się właściciele na Facebooku. Także tutaj odbywają się turnieje (ostatnio - Mortal Kombat) czy inne specjalnego wydarzenia.

Long Play, Poznań, ul. Mikołaja Kopernika 10A Świeża miejscówka, dopiero co otwarta na początku tego października. - Mamy do zaoferowania gościom 4 stanowiska z Xboksami, w tym jedno z Kinectem, sporo najróżniejszych planszówek oraz stare konsole - SNES i Pegasus - chwalą się właściciele.

Otwarcie poznańskiego Long Playa, fot. Long Play

Game Pub, Rybnik, ul. Rudzka 14 Do dyspozycji graczy oddane jest 5 Xboksów, w tym jeden z Kinectem, jedno Wii oraz wysłużony Pegasus. Jest także specjalny VipRoom z 55-calowym telewizorem i sofami. Oprócz gier wideo można się także spodziewać planszówek oraz wydarzeń sportowych transmitowanych na ekranach.

Reset, Zielona Góra, ul. Podgórna 47a W ofercie Resetu są konsole Xbox 360 i PS3 z Kinectem i Movem, ale odbywają się tam także - bardziej tradycyjne - koncerty czy imprezy.

EKG - Enklawa Kibiców i Graczy, Piotrków Trybnulaski, ul. Łódzka 60 Zgodnie z nazwą, oprócz gier należy oczekiwać także sportu. Właściciele przygotowali specjalny filmik, prezentujący, czego można spodziewać się po ich lokalu:

Chłonny rynek Jak widać, tego typu lokali jest już w całej Polsce sporo, choć z pewnością w najbliższym czasie należy spodziewać się otwarcia kolejnych miejsc. - Zapotrzebowanie jest ogromne, co widać po naszym fanpage'u, który w tym momencie zebrał ponad 11 000 fanów - mówi Paweł Typiak z Padbaru. - Często, gdy organizujemy turnieje, ludzie z całej Polski pytają "kiedy Kraków, Poznań, Trójmiasto, Warszawa, Rzeszów?" itd. Są z nami na Facebooku, mimo iż nas jeszcze nie ma w ich rodzinnym mieście. W najbliższym czasie mamy przygotowaną niespodziankę dla mieszkańców jednego z większych miast w Polsce...

Również Michał, przedstawiciel katowickiej Cybermachiny, zgadza się co do zapotrzebowania na takie lokale, choć jest jednak odrobinę bardziej sceptyczny. - Jest parę miejsc w kraju, które takich lokali się jeszcze nie doczekały i tam warto się zastanowić, czy otworzenie go miałoby sens - mówi. - Rynek gier w Polsce rośnie z roku na rok - tłumaczy z kolei przedstawiciel poznańskiego Long Playa. - Przybywa graczy, wiec siłą rzeczy przybędzie także miejsc, gdzie będą oni chcieli się spotykać. Sądzimy, że w przeciągu najbliższego roku w każdym większym mieście powstanie co najmniej jeden lokal zorientowany na graczy.

Otwarcie Level Up, fot. Level Up

- Czy to się opłaca bardziej niż "normalny" lokal... - zastanawia się Martyna Karaś . - Odpowiem pytaniem: czy Level Up nie jest normalny? Po prostu trafiamy do grupy Graczy a nie np. motocyklistów czy kibiców piłki nożnej. Nasz lokal przyciąga jako nowinka w Warszawie właściwie wszystkich... w każdym wieku i o różnych zainteresowaniach. Ostatnio przyszła do nas para seniorów zobaczyć, cytuję "gdzie nasze wnuczęta zostawiają pensje". Grali chyba w Mario Kart 64.

Bo przecież nie tylko najbardziej "hardkorowych" graczy mogą przyciągać takie miejsca. - Nie oszukujmy się, zdeklarowani gracze nie mają czasu na towarzyskie pierdoły - żartuje Adela Sznajder, barmanka z Level Upu. - Najwięcej moim zdaniem przychodzi ludzi ze środka skali, czyli takich, którzy umieją obsługiwać i pada, i drinka, i grupę znajomych. Byłam zdziwiona, jak bardzo środowisko nerdowskie rośnie w towarzyską siłę. Mam wrażenie, że gdybyś w tym momencie postawił stereotypowego klienta Level Up albo widza z IEM obok stereotypowego 4chanowego króla, mieliby spory problem z dogadaniem się, bo bycie nerdem i geekiem przestaje być rozrywką dla aspołecznych elit.

Tomasz Kutera

326930413335697450
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)