Gambleriada - jesień '98

Gambleriada - jesień '98

Michał Zacharzewski

"Gambleriada" numer siedem odeszła już w pomroki dziejów. Zostały liczne wspomnienia, nowe gry, czasem korzystniejsze ceny. Pozostały też tony papierzysk, cenników, materiałów prasowych i reklam, które to leżą na moim biurku obok ładnej legitymacji z napisem "MEDIA".Taaaak, pamiętam, wiem, co one znaczą! Został jeszcze obowiązek napisania reportażu z targów, odnotowania najciekawszych premier, najważniejszych wydarzeń, zreferowania najdłuższych konferencji prasowych. Byłem - muszę pisać. A więc piszę i mam nadzieję, że długość niniejszegotekstu was nie zrazi.

RZECZ O LOKUM

Wszystkie poprzednie lokalizacje targów, a więc zarówno Gmach przy Placu Bankowym (byłe kino "Oka" i aktualne "Capitol"), Torwar czy Hala Mery, były obficie i soczyście krytykowane zarówno przez targowiczan, jak i wystawców. Panujące wewnątrz temperatury, podchodzące nieraz pod 40 stopni C, powodowały, że zwiedzający padali w równym tempie co komputery. Prócz tego normalnych graczy straszyły tłumy rozwrzeszczanych "nielatów" w dresach z olbrzymimi torbami pełnymi ulotek, zdjęć, plakatów i innych podejrzanych śmieci, śmierdzące żarcie typu fast-pizza (sprzedawane w olbrzymich ilościach na terenie targów) oraz niesamowite kolejki na zewnątrz. Z tego powodu kierownictwo "Gambleriady", a więc agencja Greit (miesięcznik "Gambler" jest patronem targów, nie organizatorem!), postanowiło urządzić kolejne targi w chłodnym budynku warszawskich Torów Wyścigów Konnych.Strzał w dziesiątkę?Niezupełnie. Chłodno i przyjemnie rzeczywiście było, ale jednocześnie strasznie daleko. Od Centralniaka 40 minut tramwajem, od mojego domu godzina trzydzieści. Doliczyć należy grubo-ponad-kilometrowy spacer, jaki trzeba było wykonać, by dostać się z okolic pętli tramwajowej do bram targów. Jak ktoś się spieszył, rano miał zakwasy. Organizatorzy zapomnieli najwidoczniej, że wielu gości to ośmio - dziesięciolatki trzymane za rączki przez wiekowe babcie. I babcie te musiały drałować z szybkością błyskawicy ciągnięte przez spragnionych wrażeń wnusiów. Lepiej miały babcie zmotoryzowane - dla zwiedzających przygotowano sporej wielkości parking, tak że z pozostawieniem samochodów nie było najmniejszych problemów.

A WIĘC SUKCES?Ta niedogodność nie powstrzymała jednak spragnionych rozrywki młodziaków. Nie powstrzymała ich również cena wjazdu 8 zł od łebka, dość wysoka dla osób, które przecież nie pracują. W rezultacie "Gambleriadę" odwiedziło czternaście tysięcy osób. Sporo.Część z nich przyszła zwabiona najwidoczniej antypirackimi koszulkami, które to czekały przy wejściu na pierwszych 10 tysięcy (!!!) zwiedzających.Niesamowite, nie?Ale prawdziwe! Całe dziesięć tysięcy białych T-Shirtów z napisem w stylu "Nie ćpam, nie kradnę, nie kupuję piratów, jestem oryginalny" znalazło na targach swoich nowych właścicieli! Spektakularne. Ale czy skuteczne?Sądzę, że nie. Z pewnością zwróciły one uwagę na problem CD-R i tandety zza Buga, ale... dopóki ceny oryginalnych gier nie spadną, dopóty istnieć będzie piractwo. To automat i żadne hasełka typu "Jestem oryginalny, bo stać mnie na półtorej bańki za grę" nie pomogą! Doskonałym komentarzem do mych słów był widok kilku podgolonych kolesi, którzy spalili koszulkę przy użyciu "Sobieskich" tocząc jednocześnie dyskusję o tym, co kupią nazajutrz na Stadionie. Chciałoby się powiedzieć: "Na zdrowie, panowie, wszak wybór, piraty lub zdrowie, należy do Was!"

TARGI OD ŚRODKAWejdźmy jednak do środka. Na początek gralnia - kilkadziesiąt komputerów czekających na litościwe ręce. Rzadko który padnie. Obok rozlokowało się kilkanaście firm sprzedających soft. Ceny jak najbardziej promocyjne. Jest też kilka czasopism, w tym rynkowa nowość "PCGamesCD". Wokół stoisk krążą setki reporterów i wielu znanych ludzi żyjących z pisania (między innymi ja... nie, ja nie zarabiam na pisaniu). Klimat tradycyjny. Dzieciaki zbierają papierzyska, a przy komputerach sterczą tłumy gapiów. Największe powodzenie mają jak zwykle ffp-ówki. Każdy konkurs przyciąga setki ludzi. Gambler rozdaje pamiątkowe kubki, a rozrzucane przez Topware podkładki pod myszy oraz CD-ki z wersjami shareware'owymi ich produkcji powodują istne bijatyki (dla przykładu trzynastu chłopa rzuca się na jednego, przygniatając go do ziemi, tak że chłopak mało się nie udusił, a spłakał całkiem nieżle), nad którymi nie są w stanie zapanować pracownicy firmy. Najważniejsze są jednak gry, a tych na "Gambleriadzie" nie brakuje.

TO, CO TYGRYSY LUBIĄ NAJBARDZIEJZa wydarzenie targów uznano przedpremierowy pokaz gry "Sin". Czy zasłużenie?Moim zdaniem nie. Wydarzeniem nazywamy coś niecodziennego, coś, co zmieni rynek, co trwale wpisze się w karty polskiej części historii gier komputerowych. "Sin" jest bardzo dobry, daje kupę dobrej zabawy, a nawet satysfakcji, z pewnością też będzie wielkim przebojem, ale czy za 30 lat będziemy go pamiętać? Przecież to tylko ulepszona wersja znakomitego skądinąd "Quake II". Moim zdaniem na owe wyróżnienie zasłużył... "Hopkins FBI".Już widzę te śmiechy, widzę te ironiczne teksty typu "Kiepska grafika, muzyka, wszystko, rzeczywiście - zasługuje na wyróżnienie!". Moi drodzy! Najważniejszym wyróżnikiem i zarazem najmocniejszym punktem Hopkinsa są zatrudnieni przy lokalizacji aktorzy - Janusz Gajos, Piotr Fronczewski i Radosław Pazura. Ich zaangażowanie w produkcję "zwykłej" gry (to jest zwykłej przygodówki sensacyjnej, dzieła bez żadnych większych ambicji) oznacza nie tylko nową jakość, ale i fakt, że nasz rynek kompogrowy JUŻ DOJRZAŁ do tego, by poważnie go traktować. I dlaczego nikt tego nie zauważył? Well...Oprócz "Sina" wrażenie robił polski "Mortyr". Wyglądał dużo lepiej niż "Target", czarował ślicznie padającym śniegiem, no i bawił (no bo jak kopanie Hitlerowców ma nie bawić?). Co można dziś powiedzieć o programie, który ukaże się na rynku dopiero w pierwszej połowie 1999 roku? Przede wszystkim to, że wreszcie (jeśli chodzi o nasz kraj) zrezygnowano z bitmap i zbudowano engine operujący tylko i wyłącznie w 3D. Spowoduje to niestety, że gra bez akceleratorów raczej nie będzie wchodzić w rachubę (no chyba, że ktoś jest turpistą). Wielki nacisk położono na grę świateł. Istotny jest też realizm. Brzmi śmiesznie, nie? W końcu każda gra reklamowana jest jako realistyczna. W "Mortyrze" chodzi o to, że nie będzie strzelania po kilka razy do wciąż podnoszącego się draba, tak jak to było w Quake'u. Tu jeden celny strzał oznaczać będzie jednego trupa. Na szczęście autorzy obiecują sporą liczbę różnorodnych przeciwników. Jedyną widoczną grą na Nintendo 64 był wydany pół roku temu w USA cart "Mission Impossible". Śmieszna sprawa - w niemal każdej gazecie zachodniej można było przeczytać, że jest to produkt słaby, że zawiódł wszystkich oczekujących drugiego "Goldeneye 007". Dlaczego więc zdecydowano się go tak intensywnie promować w Polsce? Nie wiem... Moim zdaniem gra jest niezła. Owszem, trochę wkurza kontrolka, grafika mogłaby być lepsza (rany! przecież to N64, najlepsza istniejąca konsola do czasów Dreamcasta), a przede wszystkim gra mogłaby wykazywać większe związki z filmem de Palmy. Tak więc "MI" może się podobać, zwłaszcza zatwardziałym PeCeciażom, którzy takich gier nie mają zbyt wielu.Prócz tego zwiedzający mogli podziwiać kilkadziesiąt innych tytułów. Pozwolicie, że wymienię jedynie te najważniejsze. A więc:"5th Element" - przygodówka w stylu "Tomb Raidera", komputerowa wersja najbardziej kasowego filmu francuskiego (?) w historii kina, wyświetlanego u nas pod wiele mówiącym tytułem "Piąty element". Znakomita muzyka Erica Serra."Anno 1602" - ta gra sprzedaje się za Odrą jak ciepłe bułeczki (w dodatku już od roku), CD Projekt wyda jej spolszczoną wersję, a należy ona do nurtu historyczno-ekonomicznego, "Baldur's Gate" - ma być RPG wszechczasów, gdzie gracz jest tylko jednym z elementów, żeby nie powiedzieć pionków, wielkiego, żyjącego wszechświata, "Castrol Honda Superbike World Champions" - wyścigi motocyklowe z bardzo ładną grafiką i częstym lądowaniem na tyłku (sprawdziłem!),"Dune 2000" - próba powtórzenia wielkiego sukcesu pierwszego poważnego komputerowego RTS'a, czyli "Dune 2". Niestety, jest to tylko wersja Deluxe, a nie całkiem nowa gra, "Echelon" - strategia czasu rzeczywistego, atrakcyjna cena zdaje się być największym magnesem, "Fallout 2" - remake znakomitego "Fallout", naprawiono wszystkie bugi, ulepszono engine i podrasowano grafikę, no i oczywiście dodano nowe przygody,"Final Fantasy VII" - sprzedano 12 milionów kopii na PSX, więc nie dziwota, że skonwertowano ten rewelacyjny, mangowy RPG na PC. Dla niektórych jest to gra wszechczasów, dla innych straszny bzdet, radzę więc wypróbować wersję demo przed zakupem, "Gangsters" - ta gra wydana w Polsce przez Mirage ma dać nam możliwość sprawdzenia się w roli ojca chrzestnego mafii...,"Grim Fandango" - przygodówka firmy LucasArts, wygląda bardzo oryginalnie, "Heart Of Darkness" - dłuuugo oczekiwany powrót Erica Chai, autora genialnego "Another World", na łono komputerowej natury. Znakomite przygody w niestety nie najlepszym opracowaniu graficznym (rozdzielczość),"Heretic II" - Heretic w prawdziwym trójwymiarze, wykorzystuje bowiem ulepszony engine Q2,"Hexplore" - RPG z widokiem z góry wyróżniający się widokiem z góry :), oraz kolorową, mangową grafiką, mnie bardzo się podobał i chyba go sobie kupię,"Johnny Herbert's Grand Prix Championship 1998" - F1, jeśli się nie mylę, bardzo ładny graficznie, "Monaco 2" - też wyścigi formuły pierwszej, też ładne graficznie, cóż, takie mamy czasy,"Mortal Kombat 4" - turniej przeniósł się w trójwymiar, w dodatku wygląda nie gorzej niż na automatach, jest krwawo, szybko i tylko odpowiedni procek potrzebny"Need For Speed III" - kolejna odsłona jednej z najlepszych serii wyścigowych na PC, pewny przebój, wydawcą w Polsce jest IPS, "NHL 99" - kolejna "kolejna odsłona", tym razem najlepszego hokeja na świecie, zdecydowany postęp, jeśli chodzi o grafikę i grywalność, ja tam czekam na "FIFĘ","Settlers III" - osadnicy wrócili i znowu się osadzają. Trzy rasy do wyboru, każda z nich ma inny styl budowania, innego boga, inne życie wiedzie..., będzie po polskawemu,"Spearhead" - Tunezyjska Pustynia i 3 Dywizja Pancerna, czyli znakomity symulator czołgu, "Tomb Raider III" - trzecia część przygód Lary C., tym razem nasza bohaterka rusza na poszukiwania czterech części meteorytu. Engine gry uległ znacznej poprawie w stosunku do poprzednich części,"Total Air War" - symulacja lotnicza F-22, będzie wydana przez CD-Projekt.BYŁY I KONFERENCJETargi to jednak nie tylko wystawcy i nie tylko zwiedzający. To także konferencje prasowe - spotkania dziennikarzy z dystrybutorami i autorami gier. Pierwszego dnia "Gambleriady" odbyła się promocja książki znanych wszystkim Alexa, Gawrona i Micza, zatytułowanej "Biblia komputerowego gracza". Jest to próba przedstawienia historii gier komputerowych począwszy od ery wczesnego kenozoiku, to jest póżnych lat siedemdziesiątych, po dzień dzisiejszy. Pozycja interesująca, to na pewno, jednak nie wyczerpująca tematu. Trzysta czterdzieści stron to za mało, by napisać nawet najbardziej skrótowo losy 12 gatunków gier, by przedstawić i opisać wszystkie kamienie milowe, jakie się przez te 20 lat istnienia gier ukazały. Powoduje to, że najpoważniejszy zarzut, jaki można wysunąć pod adresem "BKG" to właśnie pobieżność. Książka zawiera też kilka mniejszych lub większych błędów składniowo-interpunkcyjno-ortograficznych (jak choćby uporczywe Lovcraft zamiast Lovecraft), generalnie jednak stanowi bardzo istotną pozycję w biblioteczce każdego szanującego się gracza. Nakład wynosi tylko 3000 egzemplarzy, więc radzę biec i kupować. Więcej o książce przeczytacie w poświęconym jej oddzielnym artykuliku, który już w grudniu '98 powinien pojawić się na naszej stronie.Firma Optimus-Nexus promowała swój najnowszy produkt "Pył". Gra została wykonana w całości w Polsce i wygląda naprawdę porządnie. Jest to strzelanina fpp, która rzuca nas do podziemnych baz Areny. Kilka broni do zabawy, tysiące dusz do wysłania w inny wymiar, setki tysięcy metrów korytarzy. Żeby było śmieszniej - próbowaliśmy w "Pył" grać, my - dziennikarze, a więc fachowcy - i okazał się być za trudny. Bez sejwowania nikt nie zdołał przedrzeć się więcej niż kilkadziesiąt metrów. Zapowiada się więc genialna sprawa - wreszcie gra, która zmusi gracza do zaangażowania wszystkich swoich umiejętności, i to już od pierwszego etapu. To nie Duke Nukem, gdzie "świniaki" i "tygryski" ginęły tysiącami i jedyną rzeczą, jaka graczowi sprawiało problemy, były karty magnetyczne. Osobiście czekam na "Pył" z wielkimi nadziejami i potem (ze strachu) na skroniach - oby tylko autorzy nie załamali się tym pokazem i nie obniżyli stopnia trudności... Swą konferencję miała też firma Leryx. Na początku poczęstowano nas piwem (dzięki!) - chwilę póżniej byliśmy świadkami interesującej dyskusji między czołowymi postaciami polskiego przemysłu growego (oczywiście panowie z Leryxu, Adrian Chmielarz, kilku "starszych" TopSecretowców i Secret Servisowców). Czego się człowiek nie nasłuchał... panowie, więcej takich tekstów! Otóż polskie firmy tworzące soft zaczynają łapać drugi oddech. Wiadomo, ich dzieła sprzedają się w Polsce tak jak wszystko inne - czyli jak krew z nosa. Szansą dla nich okazuje się być eksport gier na Zachód (choćby Reflux czyli bo amerykańsku Robo Rumble), do Skandynawii (produkty firmy Leryx Longsoft), a nawet do Japonii (podobały się tam bardzo Zagadki Lwa Leona). Już za parę lat będziemy się mogli puszyć przed znajomymi/rodziną ze Stanów czy Kanady, że taki to a taki Polak zrobił słynnego "Wiedżmina", w którego tak chętnie grają, czy też, że to u nas, w kraju, powstał znakomity "V.A.T.E.R. Golem", przebój na rynku wenezuelskim. Jednym słowem - polskie gry powstają i najprawdopodobniej będą zarabiać na siebie (o ile nie będą za słabe), tylko że za granicą.Warto na koniec wspomnieć o wielkim sukcesie gry "Commandos" na naszym spiratowanym rynku. W pierwszym tygodniu po premierze sprzedano jej okrągłe 2000 kopii. Jedną z przyczyn tego wyniku był brak poprawnie działającej wersji pirackiej. A zatem gdyby nie piraci - nasz rynek miałby się znakomicie. Warto wspomnieć w tym momencie, że nowa ustawa antypiracka przywiała dystrybutorom odrobinę nadziei - wszak winnym kradzieży jest dziś nie tylko sprzedający piracką grę, ale i kupujący. Myślicie pewnie: "E... gadanie, koleś sprzedaje 100 kompaktów tygodniowo, ja jeden kupię i mam mieć kłopoty? Ile to samochodów znika i winni nigdy nie trafiają do pierdla?". Owszem, jak was złapią, to do więzienia czy na szafot na pewno nie pójdziecie, z pewnością jednak zakup pirackiej wersji narazi was na spore nieprzyjemności.

THIS IS THE ENDKażdy z trzech dni targów był interesujący. Zmartwiła mnie tylko plotka, która dnia trzeciego krążyła wśród lepiej i gorzej poinformowanych ludzi. Podobno kolejna "Gambleriada" ma odbyć się poza Warszawą. W Łodzi albo w Poznaniu. Nie mam nic przeciwko tym miastom, ale... nie leżą one w centrum kraju, nie mają tylu połączeń kolejowych co stolica. Cóż - jeśli tak się stanie, będę musiał dorzucić kilkadziesiąt złotych do moich przyszłorocznych wydatków. No i będę tylko jeden dzień na targach... Szkoda, bo "Gambleriada" to w gruncie rzeczy fajna sprawa.

Źródło artykułu:

Wybrane dla Ciebie

Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne