Według standardowych założeń kontynuacji "siódemka" powinna być większa, szybsza oraz piękniejsza. Na pewno imponuje swoimi rozmiarami. Ponad siedemset realnych samochodów to wynik, którym dotychczas pochwalić się mogło wyłącznie Polyphony. Dzięki temu niemal nigdy nie odnosi się wrażenia, że owszem, gra proponuje turniej dla dość egzotycznej klasy pojazdów, ale w jej granicach proponuje wyłącznie jedną brykę, do której siłą rzeczy ograniczony jest wybór (patrzę w kierunku Slightly Mad Studios oraz ich Project Cars 2). Dopóki posiadamy sporo kredytów - o co, niestety, dość trudno - zawsze mamy gigantyczny wybór. Ponad trzydzieści torów być może nie imponuje na papierze, niemniej pula perfekcyjnie balansuje między fikcyjnymi, przepięknymi trasami z całego globu (do standardowych dla serii Pragi czy Rio de Janeiro dołącza pustynny Dubaj), a gatunkowymi szlagierami, czyli chociażby Nurburgring, Laguna Seca czy Sebring.Gracie od lat i trudno Was zachwycić garstką świeżych miejscówek? Spokojna głowa, to właśnie dla Was wprost z dwóch ostatnich odsłon Forzy Horizon przeniesiono tutaj system dynamicznym zmian atmosferycznych. Gdy nad torem rozrywa się deszczowa chmura, pobocze spowija mgła, a z każdym okrążeniem powiększają się odczuwalne pod kołami kałuże, w wizualnym zachwycie można stracić całe skupienie. Gry wyścigowe nie od dzisiaj są wizytówką nowych technologii, a w Motorsport 7 aż czuć, że graficzny spektakl powstawał specjalnie z myślą o Xboksie One X. Zresztą nawet ja, ze swoim poczciwym "VHS-em" i telewizorem bez HDR-u czy 4K, uśmiechałem się rozkosznie od czasu do czasu. Być może po to, by chwilę później przymknąć oko na drzewa-wycinanki złożone z dwóch płaskich bitmap. Miałem nadzieję, że tę zagrywkę pożegnaliśmy przy obecnej generacji.Kariera. Turn 10 nie próbuje wymyślić koła na nowo, a ich singla nazwałbym najbardziej nieszkodliwym systemem progresji, jaki tylko można było w tak wielkiej grze zrobić. Siedem olbrzymich lig, w każdej syty zestaw kilkuwyścigowych wydarzeń oraz również dość ogranych "minigierek" (ot, "wyprzedź najszybszym Porsche czterdzieści wolniejszych Porsche" - wiecie, przyjemne odskocznie). Zdecydowanie jest w co ręce włożyć. Zgarnięcie wszystkich "złotek" to robota na dobre kilkadziesiąt godzin doskonałego ścigania. Nielubiący singla pewnie już od dnia premiery łupią okrążenia na serwerach, przygotowując swe ciało do nadchodzącego Forzathonu. Osobiście jednak do tego typu zabawy preferuję piaskownice z Horizonów. W okołosymulacjach zbyt wiele zależy od pierwszego zakrętu. Co innego dzielony ekran. Ten zawsze chwalimy.Szkoda jednak, że w niektórych zawodach sprawdzicie swoje umiejętności dopiero wtedy, gdy uzbieracie odpowiednią liczbę samochodów w garażu. Samochodów, których wcale nie musieliście chcieć. Nie każdemu przecież zależy na stuprocentowym wykupieniu wszystkich marek dostępnych w grze. A to pierwszy aspekt zbliżający Motorsport 7 do pozycji free-to-play. Całkiem kosztownej pozycji free-to-play. Musicie kupować autka. Uzależniony od tego jest "poziom kolekcjonera", ograniczający i otwarte na przestrzeni kariery turnieje, i wachlarz fur dostępnych w sklepiku. Średnio jeden na cztery kupione przeze mnie samochody w ogóle mnie interesował. Reszta stała się częścią wszechobecnego grindu, jaki napędza tutejszą rozgrywkę. Czego nie rozumiem. Bo grałbym jak dziki i bez podobnego ograniczenia. Przecież sama jazda w siódmej Forzie jest fantastyczna.