I tak: platformówka to słabiuteńka i nudna. Nudna z powodu lokacji, ponieważ, jakkolwiek by nie były barwne, to w obrębie tego samego rozdziału są niesłychanie monotonne. Zaskakująco skromna wyobraźnia projektanta poziomów spowodowała, że miejscami czułam się, jakbym grała w wersję beta. W wielu miejscach brakowało mi szczegółów, jakichś przykuwających wzrok elementów otoczenia. Wyglądałam przerywników filmowych jak ryba wyrzucona na brzeg wody - z prawdziwym utęsknieniem.Widzieliście zapewne na trailerach morze, plażę i zieleń - to jest zaledwie ułamek całości. Większość akcji Forgotton Anne toczy się w ponurych podziemiach, wnętrzach fabryk, na monotonnych wybrzeżach. I wszystko to jest nudne i powtarzalne. Przeszło połowę lokacji skróciłabym o połowę, ale wtedy gra trwałaby 4 godziny, a nie 8.Do tego dochodzi sterowanie, które na klawiaturze jest bardzo niewygodne i, co gorsza, nie da się skonfigurować klawiszy pod własne upodobania. Z tego powodu te kilka czynności, które poza poruszaniem się może wykonywać Anne: sprint, skok, aktywowanie Arki oraz super-skok z mechanicznymi skrzydłami (taki dodatek, który dostajemy po godzinie grania, ale który mógł zostać ciekawiej rozwinięty) sprawiają trudność. A są to tylko cztery akcje. Z kilku wypowiedzi w sieci wiem, że sterowanie za pomocą pada również jest nieprzyjemne. Przypominam sobie wtedy Ori and the Blind Forest, w którym twórcom udało się tak ustawić sterowanie, że bohater wykonuje cały szereg szybkich i karkołomnych umiejętności, a ja mimo to nie płaczę nad połamanymi palcami. Da się.Na szczęście, elementy platformówki i zręcznościowe to nie wszystko. Są jeszcze zagadki. Można bowiem wykorzystać Arkę do manipulacji maszynami.Anima nie tylko ożywia Forgotlingi. Jest uniwersalnym źródłem zasilania dla wszelkich maszyn i konstruktów mistrza Bonku. Wyciągamy ją z baterii i transformatorów, zmieniamy kierunek przepływu w kablach, uruchamiamy za jej pomocą windy i platformy. Czasami musimy działać na czas, przesuwać dźwignie i szybko wskoczyć na ruchomą platformę, by dotrzeć do położonego wyżej pstryczka. Możliwości zagadek przestrzennych związanych z zabawą Animą jest naprawdę wiele.Problem polega na tym, że twórcy znowu nie popisali się wyobraźnią i manipulacja otoczeniem sprowadza się do otwierania jednych i zamykania drugich drzwi. Serio. Wielki odźwierny Anne - taki tytuł powinna nosić główna bohaterka. Jeśli się uprzeć, akcja całej gry sprowadza się do tego, że dziewczyna chce dotrzeć z miejsca A do B i po drodze natrafia na całą masę wrót. Raz tylko faktycznie musimy pokombinować z zasilaniem, by zepsuć coś dużego, a innym razem chcemy, by pociąg ruszył, i w tym celu musimy zwolnić blokadę kół.I tak to wygląda z tym daniem pt. Forgotton Anne. Niby się najadłam, ale zabrakło kilku przypraw, przez co całość robi co najwyżej średnie wrażenie. Miejscami Forgotton jest bardzo fajne, ale potencjał historii oraz animacja zostały niestety zmarnowane. Mimo to uważam, że dla samej grafiki i fabuły warto się z tą produkcją zapoznać. Obawiam się jednak, że będziecie się czuć, jakby wyjedli wszystkie krewetki z rozgotowanego makaronu.