Mój największy problem z Flockers polega na tym, że plansze wymagają nauki na własnych błędach. Widząc przycisk, do którego zmierza stado, często nie mamy pojęcia co stanie się po jego wciśnięciu. Maszyneria na kolejnych poziomach jest tak skonstruowana, że za obniżenie najbliższej windy może odpowiadać przełącznik na drugim końcu planszy. Do którego może dostaniemy się dzięki teleporterowi, a może i nie. Jedynym sposobem sprawdzenia, gdzie ten drugi prowadzi, jest wpuszczenie w niego owcy, spauzowanie gry, oddalenie ekranu i namierzenie błysku oznaczającego miejsce docelowe. Wolałbym więcej gimnastykowania szarych komórek zamiast uczenia się plansz na pamięć metodą prób i błędów. W ostatecznym rozrachunku nie jest to wada każąca skreślić ten tytuł, choć pewnie niektórym przymknięcie oka nie przyjdzie tak łatwo jak mi.