Zabicie przeciwnika sprawia tu dużo więcej satysfakcji niż w innych sieciowych shooterach. Udana akcja to niesamowita wręcz radość, szczególnie jeśli wyjdzie tak, jak opisałem na początku. Porażka też jest bardziej dotkliwa i po przegranej rozgrywce, kiedy gra cofała nas do lobby, niejednokrotnie staraliśmy się analizować nasze błędy.Oczywiście nie jest tak, że to gra idealna. Firewall ma parę problemów; o pierwszym już pisałem i jest nim ubogość, szczególnie w porównaniu z innymi shooterami. To już nawet oparty w zasadzie na rozbrajaniu bomby Counter-Strike oferuje więcej trybów, jeśli tylko ktoś nabierze ochoty na inny typ rozgrywki. Twórcy tłumaczą tę decyzje nadal niewielką bazą graczy. Dlatego, według nich, dodanie większej liczby trybów jeszcze bardziej by ją rozwodniło i pojawiłyby się problemy z doborem drużyn. Tylko z drugiej strony, jeśli gra nie zaoferuje nic więcej, graczy nie tylko nie przybędzie, ale zacznie ubywać.Z tym wiąże się kolejny problem. Czasem na rozgrywkę trzeba poczekać, a serwery oparte na systemie peer-to-peer powodują, że regularnie widzimy komunikat o odłączeniu od hosta. Nie pomaga też czas trwania każdego meczu. Niby ustawiony na pięć minut, ale zwykle po wszystkim jest w dwie. Wtedy następuje powrót do lobby, a jeśli jeden z graczy zrezygnuje, znowu trzeba czekać. Może warto dodać choćby kilka rund, jak właśnie w Counter-Strike’u czy Rainbow Six: Siege.W końcu system progresji. Po osiągnięciu czwartego poziomu odblokowane zostają opcje customizacji postaci. Wszystko super, ale żeby zmienić karabin czy nawet dodatki do niego, trzeba wskoczyć parę oczek wyżej. A rozgrywka bazująca na systemie 4 na 4 i krótkich meczach nie sprzyja szybkiemu zbieraniu punktów doświadczenia, których swoją drogą do awansu potrzeba naprawdę sporo. Mało tego, nie wystarczy osiągnąć odpowiedni poziom, bo każdy nowy element trzeba kupić. Pieniądze oczywiście dostajemy za wypełnienie misji, ale też można je nabyć w sklepiku. I zgadnijcie, która opcja jest dużo, naprawdę dużo, szybsza…Wszystko to okrasić trzeba okazjonalnymi problemami ze sprzętem. A to kamera nie „złapie” kulki w Aim Controllerze i nie da się celować, a to gogle „zgłupieją” i nie reagują, kiedy indziej zaklinujemy się w przejściu, bo broń haczy o framugę drzwi.Mimo tego Firewall: Zero Hour to nie tylko najlepszy multiplayerowy shooter na PS VR, ale w ogóle jedna z najlepszych gier na gogle Sony. Żona podjęła ostatnio wspólną decyzję, że cały sprzęt, z którego nie korzystamy codziennie, ląduje w szafce pod telewizorem. A mi już dawno, bodaj od recenzji Moss, nie chciało się tak bardzo z tej szafki wyciągać gogli i użerać z kablami, ponowną konfiguracją kamery i tak dalej.