Final Fantasy XIII-2 - recenzja
W ciągu ostatnich miesięcy zrobiłem co najmniej kilka rzeczy, o które nikt by mnie nie podejrzewał. Rzeczy bardzo różne, mające jednak wspólny mianownik - Japonię. Zapragnąłem posmakować gier z Kraju Kwitnącej Wiśni i wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi ukończyłem najpierw czwartą Yakuzę, a chwilę później Dark Souls. Nie mogłem sobie odmówić także przyjemności zmierzenia się z rasowym jRPG. Czy miliony fanów wielbiących serię Final Fantasy mogą się mylić? A może król jest nagi?