Fani dwójki najemników nie powinni się jednak martwić, bo wygląda na to, że EA wykazuje w tym temacie bardzo zdrowe podejście. Jak mówi Alain Tascan, general menager EA Montreal:
Pracujemy razem. Wyjaśniamy na czym polega świat Army of Two, na czym polegają misje, a potem zostawiamy go z tym by zrobił swoje. Daliśmy mu tylko nasze wskazówki i pozwoliliśmy pracować po swojemu. Czytaliśmy już kilka partii skryptu i wygląda to bardzo obiecująco. Oczywiście on ma swój styl, a my chcemy zachować kilka wielkich momentów z gry, ale to jest jak, nie chcę tworzyć paraleli, to jest jak osobna ścieżka. On szanuje nasz świat, a my szanujemy prawa jakimi rządzi się świat filmu, ale nie chcemy tego łączyć w całość. Skąd taka decyzja? EA najwyraźniej uczy się na błędach innych, którzy zbyt dosłownie potraktowali wcześniej growe światy w filmie - takie jest stanowisko Tascana. Choć ja prawdę powiedziawszy pamiętam głównie filmy, które zbyt luźno na tych światach bazowały. Tutaj jednak zatrudniono człowieka, który zna się na rzeczy (bardzo lubię trylogię o Bournie). Burns zapowiada, że będzie to inteligentny thriller o polityce, prywatnych korporacjach militarnych i stojącej ponad tym przyjaźni dwóch najemników. Może być ciekawie.