Ale mimo wszystko łatwiej przechodzi się do porządku dziennego nad stagnacją w FIF-ie niż w PES-ie. Powody są dwa. Pierwszy nazywa się Alex Hunter, który powraca w drugim rozdziale Drogi do sławy. Troszkę ciekawszym od pierwszego. Ma kilka dobrze napisanych i zagranych momentów, zabiera Huntera (czy tego chcemy, czy nie) w podróż po świecie, jednak w realizowaniu potencjału sportowych trybów fabularnych nie jest szczególnym krokiem naprzód. Ale przynajmniej jest, a Hunterowi można zmieniać fryzurę, więc... Cóż - konkurencja nie może tego powiedzieć o swojej grze.FIFA zbierałaby większe baty za zastój w trybach, gdyby nie była... FIF-ą. Gram w serię od wielu lat, znudziły mi się jej koronne tryby, a i tak rok w rok nie mogę wyjść z podziwu nad całą, napompowaną licencjami, otoczką i cienką granicą jaką oddzielona jest rzeczywistość od wirtualnego futbolu.Odpalając szybki mecz w jednej z lig, przed oczami widzimy tabelę z rzeczywistych rozgrywek. O tym, że identyfikacja wizualna meczu (zegar, prezentacja wyniku itp.) różni się w zależności od kraju wspominam tylko z przyzwoitości, bo to żadna nowość. Mnogość ujęć zapowiadających mecz, ciekawe smaczki przy hymnach reprezentacji czy powitaniu piłkarzy, którzy czasem się przytulą, czasem klepną, czasem podokazują; scenki rodzajowe z trenerami - to wszystko tworzy niesamowity klimat. Jeszcze zanim sędzia zagwiżdże po raz pierwszy, gracz jest już "w meczu".Jedyną, ale sporą, łychą dziegciu jest w tym wszystkim komentarz Szpakowskiego i Laskowskiego. Wstęp do meczu jeszcze daje radę, bo żyje ciekawostkami. Potem jest tylko gorzej. O ile rok temu narzekałem, że jest tak samo, to w tym roku naprawdę udało się popsuć komentarz jeszcze bardziej. Jego największą nowinką są nienaturalnie długo wyrykiwane przez Szpaka nazwiska piłkarzy stających przed szansą na gola. Nie wyobrażajcie sobie teraz tylko tego fajnego, energetycznego entuzjazmu, z jakim krzyczeć w takich sytuacjach potrafią np. komentatorzy hiszpańscy czy Marcin "Messi, Messi!, MESSI!!!" Grzywacz. Szpakowskiemu bliżej do rykliwego pijaczka pod stadionem. Co cierpliwsi zniosą może z 5 takich jego akcji. Więcej to już wstyd przed domownikami i lepiej komentarz wyłączyć lub przełączyć na inny język.