FIFA 09 vs PES 2009 - recenzja

Strona głównaFIFA 09 vs PES 2009 - recenzja
29.11.2008 16:09
FIFA 09 vs PES 2009 - recenzja
marcindmjqtx
marcindmjqtx

Liga Mistrzów rozkręciła się już na dobre, Lech Poznań reprezentuje Polskę w Pucharze UEFA, a Grzegorz Lato chce robić Euro z Niemcami. W piłkarskim wielkim świecie jest więc ciekawie, ale pogoda za oknem powoli przepędza z głowy myśli o meczyku na osiedlowym betonisku. Od czego jednak mamy konsole? Rok temu bitwa o rząd dusz rozegrała się pomiędzy FIFA 08 i PES 2008, a jej wynik no cóż, dla mnie był remis, przynajmniej jeśli mowa o wersjach na 360, bo takie testowałem. W tym roku do Konami i EA Sports nie dołączyła niestety trzecia siła, więc do powyższych tytułów dopiszcie odpowiednią cyferkę i zabieramy się do roboty, by sprawdzić, czy tym razem któraś z gier warta jest tytułu „jedyna, słuszna gra piłkarska 2009 roku”.

Oprawa Pierwszym, co rzuca się w oczy po odpaleniu każdej z gier są dość małe różnice w oprawie graficznej w porównaniu do wersji sprzed roku. Sami możecie zabawić się w przeglądnięcie kilku galerii. Odgadnięcie „daty produkcji” jest naprawdę trudne. Dzieje się tak głównie za sprawą modeli piłkarzy, które poprawiono jedynie w minimalnym stopniu. Podobne jest również wprowadzenie do meczu, praca kamery i inne rzeczy, składające się na imitację przekazu wideo z prawdziwego spotkania. Wyjątkiem są tutaj mecze Ligi Mistrzów, które możemy rozegrać wyłącznie w grze Konami. Posiadają one swoją osobną oprawę, która jest wiernym odzwierciedleniem tego, co znamy z telewizji. Oczywiście nie zabrakło również cudnego hymnu. Wróćmy jednak na murawę. W obu grach trudno mówić o wyraźnym postępie, jeśli chodzi o modele zawodników. Ot, drobne poprawki, kilka lepiej odwzorowanych twarzy i to właściwie wszystko. Piłkarze w PES 2009 wciąż wyglądają więc trochę jak woskowe modele, ale szczerze mówiąc wolę je od tych z FIFA 09. W grze EA Sports piłkarze bardziej przypominają ludzi, naturalnie gestykulują, mają bogatszą mimikę, ale ich twarze no cóż, dalej niewiele wygląda tak, jak powinno, a niektóre miny sugerują nie tyle ludzkie emocje, co wręcz demoniczne korzenie piłkarza (skóra twarzy rozciąga się, jak gumowa maska - fuj).

Uczucie graficznego deja vu towarzyszy nam jednak tylko do momentu pierwszego gwizdka sędziego. Po prostu nie sposób nie zauważyć olbrzymiej porcji nowych animacji, które EA Sports wrzuciło do swojej gry. Zawodnicy poruszają się tak naturalnie, że naprawdę ma się ochotę odpalić powtórkę i pooglądać, jak rozwijała się akcja, albo w jaki sposób gracz lewonożny uderzył piłkę prawą. Bogactwo animacji sprawia, że bez trudu rozpoznamy bardziej charakterystycznego piłkarza jedynie po sposobie jego biegu, czy prowadzenia piłki, a walka o górne piłki wygląda dokładnie tak, jak w rzeczywistości i dokłada kolejną porcję miodu do rozgrywki (ale o niej później ) To naprawdę robi wrażenie i przykuwa do telewizora nawet osoby nie trzymające aktualnie kontrolera. Gra Konami wygląda teraz przy swojej konkurentce wyjątkowo ubogo. Piłkarze poruszają się jak ciosani z drewna, co wygląda szczególnie słabo przy okazji tych najszybszych, którzy przebierają nogami tak szybko, że gdyby naprawdę byli z drewna, to co chwilę paliłyby im się szorty. Naprawdę trudno tu się czymś zachwycać, bo Konami chyba po prostu wciąż nie przyjmuje do wiadomości zmiany generacji konsol i możliwości, jakie się z tym wiążą. Firmę można pochwalić jedynie za to, że udało się im wypuścić grę, która działa płynnie. W porównaniu z PES 2008 to już spory krok naprzód. Jeśli chodzi więc o wrażenia wizualne, zdecydowanie wygrywa FIFA 09, ale co z dźwiękiem? Piosenki przygrywające nam podczas łażenia po rozmaitych menu pominę milczeniem, ponieważ dużo tu zależy od gustu, a mnie żadna ze składanek nie powaliła. Ważniejsze jest to, co słyszymy w czasie meczu i tu mój plus wędruje do gry Konami. W trakcie rozgrywania meczów ligowych z trybun słyszymy charakterystyczne dla danego klubu przyśpiewki, co tworzy naprawdę sugestywny klimat. Pozwala to nawet zapomnieć o słabych odgłosach kopania piłki (brzmi jak karton znów). Mimo tego, że PES 2009 nie posiada polskiego komentarza, również ten element bardziej podobał mi się w grze Konami, niż u konkurencji. Na początku myślałem, że panowie Szpakowski i Szaranowicz pomieszali sobie kartki z notatkami, ale szybka zmiana na Brytyjczyków pokazała, że problem dotyczy również ich. Zbyt często komentarz zupełnie mija się z boiskowymi faktami, by było to dzieło przypadku. No bo jak można nazwać akcję, po której padła bramka ze spalonego, niegroźną? Albo podanie do swojego bramkarza pomylić ze strzałem? O nienadążaniu za akcją i powtarzaniu wyrazów w co drugim zdaniu (tu zdecydowany prym wiodą panowie Sz & Sz) już nie wspominam. W PES 2009 komentarz jest na pewno mniej ekspresyjny i wylewny, ale przez to również mniej przeszkadza i raczej nie irytuje. Powiem tylko, że jeszcze go nie wyłączyłem, w przeciwieństwie do tego z FIFA 09

Tryby rozgrywki Jeśli mówimy o trybach gry, to właściwie warto skupić się przede wszystkim na dwóch rzeczach. Trybach kariery i rozgrywce sieciowej. Poza nimi mamy tak naprawdę standard dla obu serii z dodatkiem możliwości rozegrania fazy finałowej Ligi Mistrzów. Tryby kariery w obu grach są bardzo podobne i różnią się właściwie niuansami. W PES 2009 nie wybieramy sobie statystyk, tylko ustawiamy priorytety dla rozwoju piłkarza. Na początku rozrywamy testowy mecz, po którym pojawiają się oferty (oczywiście od klubów z niższej półki - brak licencji mocno boli, bo naprawdę nie wiadomo, kto jest kim), spośród których możemy wybrać swojego przyszłego pracodawcę. W trakcie kolejnych okienek transferowych pojawią się kolejne propozycje i od nas zależy, czy zwiążemy się z macierzystym klubem (zaczynamy w wieku 17 lat) na dłużej, czy będziemy skakali z kwiatka na kwiatek, by w końcu wylądować w składzie swojego faworyta. FIFA 09 proponuje nam właściwie to samo, co rok temu z tą różnicą, że możemy grać całe sezony, a nie tylko pojedynczy mecz.

Trudno rozstrzygać, który tryb jest lepszy, bo wszystko zależy od tego, która mechanika rozgrywki pasuje Wam bardziej. W końcu większość czasu spędzimy na boisku, niż w menu, oglądając statystyki - to jeszcze nie manager. Jednak moim zdaniem mecze w FIFA 09 są po prostu ciekawsze. Wpływa na to o wiele lepsza SI, która potrafi skutecznie zatroszczyć się o rozprowadzenie piłki, gdy gramy napastnikiem, czy odwrotnie - gdy wcielamy się w pomocnika często daje nam okazje do asyst. W PES 2009 trudno pozbyć się uczucia osamotnienia w swoich poczynaniach. Inni zawodnicy są oczywiście obecni na boisku, ale nie przejawiają oni ani krzty inicjatywy. Boli to tym mocniej, że gracz ma o wiele mniejsze możliwości wpływania na ich poczynania niż w grze konkurencji. Naciskając dwukrotnie prawy spust możemy poprosić o podanie. Sami widzicie, że wypada to blado przy FIFA, w której możemy prosić o podanie do nogi, na dobieg, czy sugerować strzał i uwierzcie mi, że to naprawdę robi sporą różnicę. Przyjrzyjmy się teraz trybom sieciowym w grze EA Sports. Przede wszystkim otrzymaliśmy, zapowiadany od dawna, tryb 10 vs 10, gdzie każdy piłkarz z pola może być sterowany przez innego gracza. To naprawdę nowa jakość w grach sportowych. Mimo że trudno wtedy o dyscyplinę taktyczną i mecz bardziej przypomina podwórkową kopaninę niż prawdziwe zawody, to frajda płynąca z efektownej (a jeszcze lepiej - efektywnej) akcji jest naprawdę przeogromna i każdy fan piłki nożnej powinien tego spróbować. Oczywiście nie zabrakło opcji zabawy w ligi interaktywne i tworzenia własnych rozgrywek, a jeśli znajdziecie chętnych, możecie nawet założyć własny klub i toczyć z innymi walkę o awans do kolejnych dywizji. W grze Konami nie uświadczymy aż tak „masowej” rozgrywki, ale nie znaczy to, że nie poczyniono żadnego kroku naprzód. W tegorocznej edycji możemy przenieść na sieciowe boiska zawodnika stworzonego w trybie Become a Legend i wraz z podopiecznymi trzech innych graczy rzucić wyzwanie drużynie sterowanej przez konsolę. Nasze akcje są punktowane w zależności od szybkości podań, efektowności i ilości zawodników, którzy wzięli w nich udział. Po meczu dowiadujemy się więc, kto wniósł najwięcej dobrego do gry. Na koniec wspomnę jeszcze tylko, że dziwi mnie pominięcie po raz kolejny trybu treningowego w FIFA 09. Ok, mamy arenę, na której możemy się pobawić, potrenować na sucho rzuty wolne i karne, ale trudno myśleć, że to zastąpi prawdziwy tryb treningowy. No bo, jak tu nauczyć się strzelać wolne, jak nie mamy muru?

Powyższe dwie kategorie były jednak zaledwie przystawkami, które choć ważne, same nie zadecydują o wyłonieniu zwycięscy w piłkarskiej bitwie między FIFA 09 a PES 2009. Wszystkie drogi prowadzą bowiem na stadion i najważniejsze, jest właśnie to, co dzieje się przez 90 minut meczu. I tu już nie mam żadnych wątpliwości, która gra jest lepsza.

Rozgrywka Dotychczas zwykło się mówić, że fani futbolu grają w Pro Evolution Soccer, a FIFA jest dla laików. W tym roku to się zmieniło! Konami desperacko szuka właściwych ustawień „suwaczków” siły strzału, podań, prędkości rozgrywki i zupełnie zapomina o innych elementach rozgrywki. Najlepsze, co mogę powiedzieć o PES 2009 to to, że bardziej przypomina PES 5, niż ostatnie odsłony serii. Jest dużo wolniej, niż poprzednio, trudniej jednym zawodnikiem przejść pół boiska, a akcje opłaca się budować cierpliwie, by w kluczowym momencie zagrać decydujące podanie. I już. Od trzech lat charakterystyka gry Konami sprowadza się właśnie do wyliczenia tego, co się zmieniło, bo naprawdę trudno pisać o znaczących nowościach w rozgrywce, gdy ich po prostu nie ma! Wydaje mi się, że czas Seabassa już minął i Konami powinno sięgnąć po kogoś, kto na dźwięk słów „nowa generacja” nie będzie panicznie trząsł się ze strachu. Wystarczy rzut oka na drugą stronę barykady, by Ci, którzy dotychczas kwitowali serię FIFA uśmiechem politowania wprost zaniemówili z wrażenia.

EA Sports ma pomysł na swoją grę. Pokazali go w FIFA 08, w EURO 2008 przetestowali kilka elementów i dzięki temu FIFA 09 jest grą naprawdę wspaniałą. Znajdziecie w niej wszystko to, co w piłce nożnej najpiękniejsze. Zawodnicy sterowani przez konsolę zachowują się tak, jak prawdziwi gracze. Pokazują się do podań, asekurują wzajemnie, przystosowują się do sytuacji na boisku - dopracowane SI daje naprawdę mocnego kopa rozgrywce, do tego stopnia, że czasem zapominamy, że to tylko gra. Przyznam, że nie miałem takiego uczucia od czasów ISS PRO EVO na PSX. Wraz z nowymi animacjami, o których wspominałem już wcześniej, dostaliśmy zupełnie nowy system kolizji, który mocno przekłada się nie tylko na wrażenia wizualne (walka o piłkę nigdy nie wyglądała tak dobrze), ale i na rozgrywkę, bo co z tego, że napastnik jest szybki, jak odbije się od obrońcy, niczym od muru? Owszem, widzieliśmy to już wcześniej, ale w FIFA 09 takie pojedynki są jeszcze bardziej naturalne. Warto również zauważyć, że gra EA Sports nie faworyzuje zbyt mocno frontalnego ataku. Dzięki ulepszonemu sterowaniu i Sztucznej Inteligencji zawodników przyjmowanie przeciwnika na własnej połowie nie jest już proszeniem się o kłopoty, a świetna kontrola nad dalekimi piłkami pozwala na konstruowanie naprawdę morderczych kontr. Zupełnie jak w trakcie prawdziwego meczu, doskonale widać, która drużyna posiada inicjatywę, która stosuje „obronę Częstochowy”, a która tylko czyha na swoją szansę, co ciekawe - nasz przeciwnik również stosuje różne strategie, w zależności od tego, jak układa się przebieg spotkania. W zasadzie mógłbym pisać tak o FIFA 09 jeszcze długo, ale nie chcę już Was męczyć. Po prostu moim zdaniem prawdziwi fani futbolu powinni w tym roku bez namysłu sięgnąć po grę EA Sports. Pierwsze chwile mogą być szokiem, ale warto dać jej szansę i odkryć wielopoziomowość rozgrywki. Laicy, którzy chcą od czasu do czasu rozegrać kilka spotkań również powinni sięgnąć po FIFA 09. Do nich przemówi efektowność tej gry (jest dużo szybsza od FIFA 08, nawet na standardowych ustawieniach) i oprawa. A PES 2009 cóż, po niego powinni sięgnąć niereformowalni fani serii, którzy mają uczulenia na logo EA Sports - smutne (ta seria jest mi naprawdę bardzo bliska), ale prawdziwe. Mam nadzieję, że za rok wydanie werdyktu nie przyjdzie mi już tak łatwo.

Udostępnij:
Komentarze (0)