FIFA 08 - recenzja

FIFA 08 - recenzja
marcindmjqtx

15.10.2007 02:09, aktual.: 30.12.2015 14:13

Trudno mi określić, kiedy seria FIFA przekroczyła granicę niesmaku w zjadaniu swojego ogona i ostatecznie pchnęła mnie w ramiona International Superstar Soccer. Gra Konami oferowała tak dalece inną (lepszą) rozgrywkę, że bardzo szybko zapomniałem o grach Electronic Arts. Księga banałów, na stronie 73, stwierdza, że historia kołem się toczy, a mimo to, nie wszyscy uczą się na błędach innych. Polityka Konami polegająca na szlifowaniu swojego diamenciku powoli wychodziła mi bokiem i w końcu, przy okazji Pro Evolution Soccer 6, spowodowała, że zapragnąłem czegoś nowego. FIFA 07 na konsolę Xbox 360 była średnią grą, czegoś jej brakowało i wyraźnie czuło się, że atak „elektroników” na next-geny jeszcze nie nastąpił. Jak jest w przypadku tegorocznej edycji? Zapraszam do recenzji.

Rozpoczęcie gry jest nieprzyzwoicie wręcz podobne do ubiegłorocznej edycji. Ten sam przyciemniony stadion, ta sama gwiazda Barcelony, tylko zagranie nieco inne. To uczucie deja vu będzie nam towarzyszyło właściwie przez całą grę, bo na pierwszy rzut oka również i w rozgrywce nie zaszły wielkie zmiany. Na szczęście po raz kolejny okazuje się, że pozory mylą, jednak wrócimy do tego nieco później.

Tegoroczna edycja FIFY trafiła na nasze półki całkowicie spolonizowana (mowa o wersjach PS2 i Xbox 360). Warto docenić ten fakt, bo wciąż niewiele gier daje nam opcję wyboru języka polskiego. Wykonanie pozostawia jednak sporo do życzenia. Nasze poczynania będzie komentował duet Szpakowski & Szaranowicz i choć panowie starają się, to efekt jest delikatnie mówiąc średni. Nie wiem po czyjej stronie leży wina, ale komentarz bardzo często nie nadąża za akcją. Zdarzają się także dziwne historie o wynalezieniu zapałek, czy teksty rodem z M. Koterskiego, np. „jak to się skończy, ta akcja”. Przyznam, że z reguły gram w takie gry z wyłączonym komentarzem i FIFA 08 na pewno nie zmieni tego przyzwyczajenia.

Skończmy jednak to marudzenie i przyjrzyjmy się nowemu trybowi zabawy, który został nam zaprezentowany po raz pierwszy w czasie warszawskiej konferencji. Mowa oczywiście o „Zostań gwiazdą: trening offline”. Dla niezorientowanych spieszę z wyjaśnieniem, że wcielamy się w nim w rolę tylko 1 zawodnika na boisku. Nasze poczynania są oceniane pod kątem tego, czy dobrze wypełniamy zadania przypisane do pozycji jaką wybraliśmy na boisku. Po meczu, dzięki mnogości statystyk, jesteśmy w stanie wysnuć wnioski w czym jesteśmy dobrzy, a co wymaga poprawy. Rozgrywka zyskuje przez to dodatkowy smaczek, niestety nazwa trybu mówi wszystko. Posiadacze next-genów zagrają w nim tylko pojedyncze mecze, podczas gdy na Playstation 2 dostępny jest cały sezon. Bardzo żałuję, że tak się stało, bo niewątpliwie jest to spory powiew świeżości w serii. Pamiętajmy jednak, że na konferencji w Lipsku został zapowiedziany darmowy dodatek umożliwiający współpracę 5 graczy w jednej drużynie, za pośrednictwem Internetu. Być może wtedy „Zostań gwiazdą” rozwinie skrzydła także na konsolach nowej generacji. Póki co jest tylko miłym bonusem.

Przejdźmy zatem do sprawy najważniejszej, czyli do rozgrywki. Już po kilku meczach widać pracę włożoną w poprawę Sztucznej Inteligencji zawodników sterowanych przez konsolę. I nie jest to tylko magia haseł reklamowych, to naprawdę działa! W końcu gracz ma wrażenie, że nie tylko jemu zależy na wygraniu meczu. Partnerzy, zwłaszcza w środku pola, starają się „pokazać do gry”, urywają się kryjącym ich obrońcom, wzajemnie asekurują itp. Laik może nie zauważy tej zmiany, ale fan konsolowego futbolu po prostu musi to docenić! W stosunku do ubiegłorocznej edycji gra została wyraźnie spowolniona. Mniej przypomina wyścigi sprinterów, a bardziej rzeczywiste rozgrywki piłkarskie. Dzięki temu łatwiej jest przytrzymać piłkę na połowie przeciwnika po to, by jednym, szybkim podaniem wypuścić napastnika w bój „sam na sam” z bramkarzem. Pomagają w tym dopracowane podania po ziemi i „na dobieg”. Odważniejsi mogą spróbować posyłać górne piłki za linię obrony. Jest to trudne, ale jeśli już się uda, daje wiele satysfakcji. Mimo, że gra jest dosyć wolna, to nie mogło zabraknąć szybkich rajdów skrzydłami, które odpowiednio rozegrane są zabójczą bronią w kontrataku. Szkoda, że wciąż nie dopracowano strzałów. Może to wynik nawyków z PES, ale zupełnie nie mogę ich wyczuć i to, co stanie się, gdy zawodnik kopnie piłkę wciąż jest dla mnie niespodzianką. Kuleją także rzuty wolne, w których kamera ustawiona jest zdecydowanie za nisko.

Jednak moim zdaniem największą wadą FIFA 08 jest ślamazarne reagowanie piłkarzy na komendy gracza. Nie czuć takiej kontroli nad zawodnikiem, z jaką mamy do czynienia w przypadku Pro Evolution Soccer. Niestety bardzo cierpią na tym zwody, których panowie z Electronic Arts zaimplementowali naprawdę dużo. W trakcie zabawy na arenie treningowej wyglądają one bardzo efektownie, ale w „prawdziwym” meczu najczęściej kończą się stratą piłki. Moje zarzuty wynikają po części ze specyfiki FIFY, więc niekoniecznie muszą przeszkadzać fanowi serii. Jestem również daleki od stwierdzeń, że psują one radość z gry, w żadnym wypadku. Mecze są emocjonujące i wiele się w nich dzieje, również akcje, których przeprowadzenie w PES jest praktycznie niemożliwe. Dopracowana SI daje przewagę graczom, którzy na boisku głowy używają nie tylko do odbijania piłki i za to należą się EA oklaski.

W przypadku grafiki mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony mamy absolutnie fantastyczną animację poruszania się piłkarzy, zwodów, zagrań, z uwzględnieniem cech charakterystycznych dla każdego z nich (oczywiście w przypadku pierwszego garnituru zawodników, nie spodziewajcie się, że po sposobnie biegu rozpoznacie Polaków). Z drugiej jednak należy sobie otwarcie powiedzieć, że modele graczy, a w szczególności ich twarze, mogłyby być lepsze. O trybunach wolałbym nie wspominać, bo to już naprawdę kpina z graczy i prawdziwy powód do wstydu dla grafików.

Dźwiękowo jest przyzwoicie. O komentarzu już pisałem, ale po jego wyłączeniu można bez trudu wczuć się w atmosferę meczu piłkarskiego. EA chwaliło się potężną ścieżką dźwiękową i muszę przyznać, że faktycznie - podczas poruszania się po menusach przygrywają bardzo miłe dla ucha kawałki.

Podsumowując, cieszę się, że w tym roku FIFA może w końcu stanąć w szranki z Pro Evolution Soccer. Na moją odpowiedź, na pytanie co jest lepsze, przyjdzie czas przy okazji recenzowania gry Konami. Póki co, mogę jedynie powiedzieć, że FIFA 08 jest bardzo solidną grą. Brak jej być może jakiegoś błysku geniuszu, ale dopracowanie elementów kaleczących wcześniejsze części sprawia, że Ci, którym z jakichś względów nie podoba się PES, nie muszą już wybierać „mniejszego zła”. Gra Electronic Arts, jak co roku, posiada też solidne wsparcie licencyjne (jest nawet Orange Ekstraklasa), którego bardzo brakuje serii Konami. Dość powiedzieć, że ja - zdeklarowany fan Pro Evo - bawię się przy niej świetnie. Nie daję jednak głowy, że po 26.10 sytuacja się nie zmieni.

Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)