Skąd punkty? Wiadomo, z udziału w wyścigu, pozycji na mecie, wyników starcia z rywalem - wszystkie te zabawne, klasyczne elementy. Ale najwięcej zgarnąć możesz właśnie podczas sesji treningowej. Do wyboru będziesz miał tam trzy testy, które ze względu na nasz profesjonalizm nazwiemy wprost - minigierki: test opon, aklimatyzacja na trasie oraz zwyczajna czasówka. Pierwsze polega na przejechaniu kilku okrążeń z troską o założone gumy (widzisz, jakim zachowaniem mocniej je ścierasz), drugie - trafianiu w bramki na zakrętach, które uczą odpowiednich prędkości i kątów, trzecie... No, z trzecim wiadomo. Im lepiej Ci w nich pójdzie, tym więcej punktów rozwojowych zgarniesz, ergo szybciej Twoja drużyna zacznie się liczyć w całym mistrzostwach, bo swoim średniawkowym bolidem dogonisz Fernanda Alonso.F1 2016 bawiąc, uczy także, bowiem spędzając te pół godziny przy minigierkach naprawdę kujesz trasę na blachę. Ktoś rzeknie, że to nie fair w symulacji, żeby uatrakcyjniać ją takimi "growymi" motywami, ale każę mu puknąć się w czoło. Najważniejsza jest frajda, nikt nigdy nie ustalił, że gra stawiająca na realistyczny model jazdy musi być jej pozbawiona. Ważne, jak wyraźnie przedłuża to czas zabawy. Teraz zaczęcie kariery w słabszym zespole jest trzy razy bardziej satysfakcjonujące.Na torze z kolei - cały szereg działających na imersję bajerów. Manualny start wyścigu, manualne wjeżdżanie do pit-stopu, możliwość wzięcia udziału w okrążeniu formującym (pełne swagu dojechanie do wywalczonej w kwalifikacjach pozycji) czy samochód bezpieczeństwa, który wyskakując na trasę zapowiada grzeczniutki łańcuszek ślamazarnych bolidów. To kosmetyka, mająca działać na wyobraźnię, wkręcić nas jeszcze mocniej w wirtualne mistrzostwa. Fajne rzeczy, które nie przysłonią niestety nadal oddalonej od mojego ideału sztucznej inteligencji przeciwników. W tym momencie kraksa wywołuje w nich lekką zwiechę systemu, a każdą pozycję oddają, jak gdyby szło o ostatniego chipsa w paczce, nie zaś wynik w najważniejszym wydarzeniu ich życia.Skoro już dotknąłem pierwszej wady, pójdźmy za ciosem. F1 jest bardzo wciągającym tytułem, niemniej odnoszę wrażenie, że brakuje tutaj... ostatnich szlifów. Taka jest natura rokrocznych produkcji, rozumiem, lecz ja naprawdę bym chciał napisać, że to najlepsza, ostateczna odsłona Formuły w historii Codemasters. Dlatego wskazuję elementy, które przydałoby się w ciągu roku podciągnąć do perfekcji lub dodać, abym mógł wystawić maksymalną notę. Menusy w kampanii, żeby nie krztusiły animacji. Kilka losowych, pełnych frajdy wydarzeń w tejże. Zaskoczenie na wzór trybu Classics ze sprzętów poprzedniej generacji.Ej, i lokalizacja. Poważnie, jeśli chcą wydawać grę z polską wersją językową, nie powinni tego robić tak, jak tutaj. Już pomijam fakt, że w wersji konsolowej przy ustawieniach grafiki, gdzie zmieniasz wyłącznie jasność ekranu, nadal wisi pecetowy opis "dostosowanie wyglądu i płynności działania gry". Ot, mała wpadka. Jednak tylko połowa napisów w grze jest przetłumaczona, pierwszy - że tak się wyrażę - poziom napisów, czyli główne elementy HUD-a i menu. Gdy odzywa się do Ciebie Twój technik, gdy Ty go o coś pytasz poprzez dynamiczne, niewymagające pauzy drzewko dialogowe, a nawet gdy komentatorzy opowiadają rozwlekły wstęp do wyścigu - wszystkie napisy pozostają po angielsku. Dla mnie to poranna kawka, ale przyznajcie, że chyba nie do końca gra zasługuje na tę nalepkę "polska wersja językowa".Na razie jeszcze mam frajdę w wieczorowym kontynuowaniu trybu kampanii, ale co, gdy pasja wyparuje i nawet trzy minigierki w sesji treningowej zaczną przynudzać? Normalnie byłoby granie przez sieć, ale ten tryb również przydałoby się podkręcić. Owszem, rywalizujesz z innymi graczami w ogólnej ilości punktów. Dużo punktów zdobyłby każdy, kto zwolniłby się z pracy, to kwestia ilości wolnego czasu. Marzą mi się małe wyzwania, duchy innych graczy w czasówkach, globalne wydarzenia tygodniowe. Marzy mi się taki Driveclub (ten późniejszy, działający) w Formule. Na razie można jednak przejechać pojedynczy wyścig lub całe mistrzostwa z grupką znajomych - taki szkielecik współczesnego trybu online.Żaden z tych elementów nie spowoduje, bym grę nagle odradził, znowu kazał czekać na przyszły rok. Nie, nie, tym razem zdecydowanie warto zagrać, zwłaszcza jeśli za dobrym F1 już się stękniliście. Codemasters ma fantastyczny rok. Obie premiery wypadły im co najmniej bardzo dobrze (palma pierwszeństwa dla Dirt Rally, rzecz jasna) i mają szansę trafić na moje wyścigowe podium.O ile jednak Colin był tytułem dla wyjadaczy, co nigdy nie słodzą kawy, tak F1 2016 przypadnie do gustu każdemu, bo mnogość suwaków, asyst i powrót opcji cofania czasu na trasie sprawiają, że równie dobrze będzie bawił się i laik, i weteran, i posiadacz kierownicy, i fan jeżdżenia na padzie.Adam Piechota