Evoland to bardzo cwany pomysł na grę - rozgrywka zaczyna się jak na C64 - w dwuwymiarowej monochromatycznej rzeczywistości, gdzie można iść tylko w prawo.
Skoro możemy iść tylko w prawo, to idziemy klawisz ruchu w lewo, poruszanie w płaszczyźnie 2D scrollowanie ekranu 16 kolorów płynniejsze scrollowanie dźwięk fx potwory - bezsresowa rozgrywka zaczyna mieć utrudnienia Idę więc tam, gdzie mi wolno i po sekundzie znajduję skrzynie, w której czeka... "przycisk do ruchu w lewo". Następna skrzynia skrywa "ruch w płaszczyźnie 2D", a następna "przewijanie ekranu". Gdy znajduję "16 kolorów", gra zaczyna wyglądać już całkiem sensownie, a Wy pewnie już domyślacie się co będzie dalej.
Evoland opowiada historię gier przygodowych/RPG za pomocą gry - przypominającej nieco starsze The Legend of Zelda. W miarę postępów w rozgrywce, zwiększają się możliwości postaci. Na początku zachodzą głównie zmiany estetyczne, jednak już wprowadzenie potworów, postaci niezależnych czy broni zmienia bezstresową do tej pory rozgrywkę w małe wyzwanie. Dobrze, że chwilę potem pojawiają się miejsca do zapisywania gry. Co będzie dalej i jak daleko da się dojść w ewolucji gier - zobaczycie sami.
-
Tytuł powstał na Ludum Dare #24, 48-godzinnym maratonie tworzenia gier na zadany temat - w tym wypadku była to "ewolucja". Nie muszę dodawać, że Evoland zostało okrzyknięte najlepszą stworzoną tam grą.
Jednak na tym jej historia się nie kończy, bowiem Evoland sama przejdzie wkrótce ewolucję. Nowa wersja dostanie lepszą grafikę i trafi na Steam, o ile gracze jej pomogą:
Niewielka, ale zmyślna produkcja, która pozwala powspominać, jak bardzo zmieniły się gry.