Angielskie słowo "eversion" na polski tłumaczy się jako "przenicowanie", co oznacza odwrócenie czegoś na drugą stronę. W tym przypadku wywrócona do góry nogami zostaje rzeczywistość gry. Na początku reguły są jasne: mamy wesoły, kolorowy świat, bohatera o imieniu Zee Tee, który wygląda jak mały słonecznik na nóżkach, uśmiechniętych wrogów, których pokonujemy naskakując im na głowę, punkty do zebrania i ciągnące się w prawo poziomy, które mają doprowadzić nas do porwanej księżniczki. Wkrótce jednak okazuje się, że to tylko pozory: radosna oprawa robi się coraz bardziej mroczna i ponura, reguły zmieniają, a bohater krok po kroku brnie w coraz dziwniejsze światy.
Przenicowany świat Jak wygląda tytułowe przenicowanie? Otóż w niektórych miejscach muzyka i kolory stają się nieco przytłumione - jest to znakiem, że można tam nacisnąć odpowiedni przycisk i spowodować, że bohater przemieści się między warstwami rzeczywistości. Przypomina to trochę koncept Terry'ego Pratchetta dotyczący równoległych światów i miejsc, w których bariera między nimi jest słabsza (pojawia się on między innymi w książkach Panowie i Damy oraz Zimistrz). Na początku łatwo jest je przegapić, ale gracz szybko uczy się na nie uważać.
Pierwsze przeskoki między sąsiadującymi rzeczywistościami powodują względnie nieduże zmiany, jednak z czasem każde kolejne przenicowanie coraz bardziej odmienia wszystko dookoła i to bynajmniej nie na lepsze, a wprost przeciwnie. Nie chciałbym pisać za wiele o niespodziankach jakie czekają na gracza w Eversion, gdyż cała frajda płynie z bycia zaskoczonym przez grę - a potrafi ona znienacka potrząsnąć graczem, złamać dotychczas obowiązujące zasady, a nawet trochę przestraszyć. Umieszczone na tytułowym ekranie ostrzeżenie, że nie jest to gra dla dzieci, jest jak najbardziej na miejscu - rodzic, który zwiedziony wesołymi kolorami i beztroskim początkiem dałby ją do zabawy swojej małoletniej pociesze, zafundowałby jej tym samym niezłą traumę.
W paszczy szaleństwa Przejście Eversion zajmie przeciętnie sprawnemu graczowi mniej, niż mnie napisanie tego artykułu, jednak pomimo to zdecydowanie warto się z grą zapoznać. Po pierwsze dlatego, że w przewrotny sposób podważa paradygmat platformówek, drastycznie zmieniając reguły i oprawę w trakcie rozgrywki. Po drugie, ma ona dosyć zaskakujące zakończenie, które można jednak zmienić poprzez zebranie wszystkich klejnotów. Po trzecie, w zależności od grubości portfela, można zagrać w oryginalną produkcję, do pobrania za darmo na stronie autora, albo w rozszerzoną wersję HD dostępną przez Steam za całe cztery Euro. Od oryginału różni się ona w zasadzie tylko rozdzielczością, poprawioną grafiką, żartobliwym trzecim zakończeniem i steamowymi achievementsami, poza tym jednak jest to ta sama gra.
Podsumowując, Eversion to porcja dobrej, acz nietypowej zabawy, która ładnie wygląda, a do tego jeszcze igra z konwencją gatunku. Grę poleciłbym zwłaszcza fanom Lovecrafta, Pratchetta i platformówek.
Bartłomiej "Barts" Nagórski