Kilkadziesiąt pomieszczeń o tym samym rozmiarze i często tej samej, mdłej kolorystyce. Sześcianów właściwie, bo inspiracje leciwym (ma już 21 lat na karku!) „The Cube” są tutaj bardzo odczuwalne. Oraz przejścia do następnych poziomów na którejś ścianie. Bo widzicie, na ściany możecie wchodzić, jak Leo w „Incepcji”. Ale zmieniając płaszczyznę, która jest naszą „podłogą”, odmieniamy też grawitację całego pomieszczenia. Czyli przesuwamy uwięzione z nami skrzynki. Rozwiązanie niemal zawsze polega na takim poruszaniu się po sześcianie, by doprowadzić skrzynie do miejsc pozwalających nam uciec. Łatwiej napisać niż ogarnąć się w przestrzeni, zwłaszcza gdy do „zabawy” dołączą pola z pułapkami, powyginane konstrukcje z drutów lub wyładowania elektryczne. Niemniej po kilku minutach zawsze wpadniecie na „ten” pomysł.