Endurance Mode z Rise of the Tomb Raider pokazuje, jak wiele Crystal Dynamics nauczyło się od 2013 roku

Strona głównaEndurance Mode z Rise of the Tomb Raider pokazuje, jak wiele Crystal Dynamics nauczyło się od 2013 roku
29.12.2015 18:38
Endurance Mode z Rise of the Tomb Raider pokazuje, jak wiele Crystal Dynamics nauczyło się od 2013 roku
Paweł Olszewski
Paweł Olszewski

Dwa lata temu dostaliśmy przemyślany tryb single + dodane na siłę i zrobione trochę od niechcenia multi. W tym roku Crystal Dynamics nie popełniło tego błędu.

Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że każda gra musi mieć tryb multiplayer. Miał go więc też reboot Tomb Raidera z 2013 roku, tyle tylko, że jakościowo odbiegał on (delikatnie mówiąc) od poziomu single'a. Przyczynił się do tego brak pomysłu na ciekawą rozgrywkę jak i fakt, że multi outsource'owano z Crystal Dynamics do Eidos Montreal. Zasłużony developer (Deus Ex: Bunt ludzkości) nie sprostał jednak zadaniu, a tryb multi odstawał lata świetlne od tego z serii Uncharted.

W Rise of the Tomb Raider z multiplayera zrezygnowano więc zupełnie, ale nie zrezygnowano z prób zniechęcania graczy od sprzedaży używanej gry. Miejsce czerstwego multiplayera zastąpiły ciekawe dodatki dla jednego gracza. Z pierwszego, Endurance Mode (Tryb wytrzymałości, dziś ma premierę), właśnie pojawiło się w sieci długaśne wideo. W skrócie wygląda jak Don't Starve w syberyjskim klimacie Rise of the Tomb Raider. Trzeba jeść, dbać o temperaturę ciała. Nie ma tylko wskaźnika zdrowia psychicznego i możliwości budowania bazy czy bardziej rozwiniętego craftingu. Celem Endurance Mode jest jak najdłuższe przetrwanie i pochwalenie się wynikiem w sieciowych statystykach.

W październiku zapowiedziano też Baba Yaga: The Temple of the Witch, czyli typowo singlową przygodę mającą starczyć na "godziny rozgrywki". Spędzimy je w nowym levelu i wypełnionym zagadkami grobowcu. Trailer wygląda smakowicie. Trzecie zapowiedziane, jak na razie najbardziej tajemnicze rozszerzenie to Cold Darkness Awakened, które wygląda na coś w stylu Trybu Zombie z Call of Duty. Będziemy tam walczyć z zainfekowanymi zimnowojennym wirusem ludźmi i zwierzętami. To wszystko dostępne jest w ramach kosztującej dziewięć dyszek single'owej przepustki sezonowej. A w podstawowej wersji gry są jeszcze Wyprawy, o których Maciu pisał w recenzji:

Rise of the Tomb Raider: Baba Yaga Trailer

I tylko to ostatnie mnie mocno boli (no, może jeszcze poza ceną przepustki), bo nie jestem fanem dodawania płatności w grach, które nie są dystrybuowane w modelu free-to-play. Z tym małym wyjątkiem Crystal Dynamics spisało się jednak na medal, wyciągając wnioski z poprzedniej gry. Dziś mamy w planach trzy duże single'owe dodatki, gdzie każdy kładzie nacisk na coś innego + sporo urozmaiceń podstawowej rozgrywki, podczas gdy jeszcze dwa lata temu na pytanie o singlowe DLC do Tomb Raidera twórcy robili duże oczy i opowiadali tylko coś o nowych mapach w trybie multi.

Developer wyraźnie przemyślał rozwój Rise of the Tomb Raider. Ciekawe, czy tego typu utrzymywanie przy życiu single'owych gier stanie się standardem nie tylko kolejnych Tomb Raiderów, ale też innych serii, niekoniecznie od Square-Enix.

Paweł Olszewski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)