Jestem zachwycony modelem jazdy tym pojazdem. Na tyle zręcznościowym, żeby sprawiał frajdę i na tyle realistycznym, żeby trzeba było uważać na różne przeszkody otoczenia czy choćby nawet większe kałuże, na których elegancko zarzuca. Co ważne, buggy nie służy tyko do przemieszczania się z punktu A do B. Za jego pomocą polujemy też na nową odmianę zombie, której w życiu nie dogonilibyśmy pieszo, bierzemy udział w wyścigach czy wyzwaniach. Jeździ się świetnie, choć nie ukrywam, że czasem brakuje szybkiej podróży między odblokowanymi bazami. Tak jak w podstawce parkour był rewelacyjny, ale w momencie, jak dziesiąty raz przy jego użyciu trzeba było pokonać po przekątnej całe miasto, męczył. Tu jest podobnie, a twórcy upodobali sobie ganianie nas przez mapę w tę i nazad. Dobrze jest więc hurtowo pozbierać we wszystkich bazach wszystkie zdania poboczne i wykonywać te, które mamy akurat w pobliżu. Tak i tak sporo z nich trzeba bowiem zrobić, żeby poziom zaufania do nas wzrósł i można było pchnąć fabułę do przodu.Przejście The Following zajęło mi 13 godzin. Zrobiłem troszkę więcej misji pobocznych niż wymagała tego fabuła, ale nie wszystkie. Rozszerzenie spokojnie starczy więc na 20 godzin zabawy.The Following oferuje sieciowego co-opa, a także multiplayer. Doskonale znany tryb Be The Zombie (w którym teraz można używać pojazdów). Żadnego niestety jeszcze nie sprawdziłem - grając przedpremierowo na testowej wersji PS4 nie dało się po prostu z nikim połączyć. Pamiętając jednak moją kilkunastominutową sesję co-op na zeszłorocznym Gamescomie, jestem o ten element spokojny.Bawiąc się we dwóch można jeździć dwoma pojazdami, albo korzystać z jednego, gdzie jedna osoba jest kierowcą, a druga strzelcem. Reszta zabawy nie odbiega natomiast od tego, co znamy z podstawki. Nową wersję Be The Zombie ogram natomiast dopiero w tym tygodniu i opiszę w dedykowanej notce. Tryb ten już w Dying Light pokazywał pazur, jestem więc strasznie ciekawy, jak wypadnie po dodaniu pojazdów i rozleglejszych terenów. Notę końcową wystawiam jednak już teraz, bo The Following, podobnie zresztą jak Dying Light, bawi nawet w singlu, czyli robi to, z czym bywają problemy w konkurencyjnych grach AAA z co-opem.Więcej o systemie ocen