To sympatyczna ramotka, komiks, który nie uratuje świata, ale może stanowić przyjemne trofeum dla ludzi zainteresowanych historią medium.Jeżeli zaś szukacie naprawdę porządnego czytadła z głównego nurtu, to polecam album „Ghost Money” autorstwa Thierry’ego Smolderena (scenariusz) i Dominique Bertaila (rysunki) (wyd. Non Stop Comics, tłum. W. Birek). Uwaga, komiks zawiera liczne i wyrażone wprost odwołania do niedawnych wydarzeń politycznych, a jego autorzy posiadają poglądy, których nie zamierzają ukrywać. Wiem, że graczy może to szokować.Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Jednak jako, że seria była rysowana jeszcze przed triumfem Donalda Trumpa, opowiadana w niej historia świata potoczyła się nieco inaczej. Demokraci przejęli rządy w Ameryce na cztery kadencje (po Obamie znów zwyciężył Demokrata). A sfrustrowani, oderwani od koryta republikańscy neokonserwatyści powracają do władzy dopiero w 2028 roku. Ich pomysły na politykę nie zmieniły się jednak za bardzo - walka z międzynarodowym „terroryzmem”, zastraszanie i podporządkowywanie sobie mniejszych krajów, sankcjonowanie tortur, inwigilacji i ryzykownych akcji służb specjalnych… Mówiąc krótko: rzeczy mają się tak, jakby znów był 2002 rok, tylko technika pozwala na znacznie więcej.Głównymi bohaterkami komiksu są dwie dwudziestokilkulatki. Pochodząca z brytyjskiej klasy średniej Lindsey i obrzydliwie bogata Chamza. Tajemnica fortuny tej drugiej zwróci na nie uwagę weteranów „wojny z terroryzmem”, poszukujących legendarnych pieniędzy Al-Kaidy. Czyli rzekomych miliardów, które miały „wyparować” z giełdy tuż po zamachach z 11 września.„Ghost Money” to przede wszystkim sprawnie opowiedziany thriller szpiegowski o bardzo silnym wydźwięku politycznym. Zwrot akcji goni tu zwrot akcji, a narracja przeskakuje pomiędzy całą plejadą barwnych bohaterów (obok dziewcząt są to m. in. wspomniani weterani półlegalnych misji CIA; przykuty do wózka chłopak, który dzięki supernowoczesnej technologii jest w stanie obsługiwać pancerze wspomagane; środkowoazjatycki wieczny prezydent; arabski poeta i myśliciel, chcący zreformować Islam, ku wielkiemu niezadowoleniu Amerykanów; artysta z Francji fascynujący się robotycznymi ciałami; czy sztuczna inteligencja rządząca cyfrowym i ponadpaństwowym bankiem).I choć wszystkie postaci są nieco jednowymiarowe, to akcja gna do przodu tak szybko, że trudno się tym przejmować. Zwłaszcza, że od scenariuszowych płycizn odciągają również rysunki Bertaila. Bardzo szczegółowe i świetnie pokolorowane. To artysta, który - choć rysuje komiks dla mas - potrafi zaskoczyć dziwnym ujęciem i nieoczywistym kadrowaniem. Rysowane przez niego postaci są różnorodne, a przyszłościowe gadżety wiarygodne. I choć nieco przesadnie fetyszyzuje nagość głównych bohaterek (rozbierających się z entuzjazmem godnym lepszej sprawy), to nigdy nie przekracza granicy, za którą czyha uprzedmiotowienie.Czytanie „Ghost Money” w 2019 roku sprawia też perwersyjną satysfakcję takim lewicowym malkontentom, jak ja. Unurzana w lękach z 2003 roku opowieść wydaje się dzisiaj z jednej strony szalenie przestrzelona, z drugiej zaś przypomina, że prezydentura Donalda Trumpa rzeczywiście nie jest najgorszą, jaką zafundowali sobie i nam Amerykanie w XXI wieku. Wszak jeszcze niedawno żyliśmy w świecie, w którym prezydent USA wprawdzie nie ośmieszał się na Twitterze i nie tuszował swych romansów z gwiazdami porno, za to wywoływał wojny na 600 tysięcy ofiar na podstawie sfałszowanych dowodów przedstawianych na forum ONZ. Choć więc oglądany z mojej perspektywy świat zmierza w złym kierunku, to być może nie jest tak źle, jak się wydaje.Z kolei dla fanów ambitnego komiksu niezależnego, Kultura Gniewu przygotowała „Wilsona” Daniela Clowesa (tłum. W. Góralczyk).