pochodzenia). Wszystkie one się przenikają tworząc coś na kształt komiksowego uniwersum, tyle że rozgrywającego się w prawdziwym świecie.Nie są to niestety dobre komiksy, a „Brygada żydowska” jest z nich najgorsza. Przede wszystkim boli fakt, iż siadając do opowieści o prawdziwych, bardzo tragicznych wydarzeniach, Marvano zrobił dość niedbały research historyczny. Widać to jak na dłoni dzięki świetnej redakcji Artura Szrejtera (chwała Egmontowi za zatrudnienie specjalisty), który wytyka autorowi cała masę nieścisłości i przeinaczeń.Ale nie potrzeba uwag Szrejtera, by po przeczytaniu ostatniego rozdziału „Brygady żydowskiej”, traktującego o założeniu państwa Izrael, nie zadawać sobie pytania, jak można opowiadać o tych czasach, nie wspominając o masakrze w Dajr Jasin - będącej jednym z najbardziej niechlubnych rozdziałów w historii Izraela i zapowiedzią jego specyficznej polityki w stosunku do ludności pochodzenia arabskiego.Nie zrozumcie mnie źle. Choć losy Izraela bardzo mnie kiedyś interesowały, spokojnie potrafiłbym przymknąć oczy na te przemilczenia, gdyby służyły one dobrej fikcji. Jednak z tą jest jeszcze gorzej.„Brygada żydowska” to nieskładna, poszatkowana opowieść, nie dająca czytelnikowi praktycznie żadnej satysfakcji czytelniczej. Akcja skacze z miejsca na miejsce, tylko po to, by ogarnąć jak najwięcej historycznych momentów. Bohaterowie w zasadzie nie działają, tylko wciąż tłumaczą sobie (i czytelnikowi) tło historyczne. A jakby tego było mało, Marvano wcisnął do drugiego rozdziału bohaterów innych swoich komiksów i w rezultacie dostaliśmy postaci z niejasnymi motywacjami i akcję przeskakującą z wątku na wątek.Zdecydowanie nie polecam. Zwłaszcza, że na froncie komiksu historycznego pojawił się trzeci tom „Berlina” Jasona Lutesa i jestem niemal pewien, że jest to o wiele lepsza rzecz (napiszę o nim za miesiąc).Kolejną rozczarowującą premierą jest komiks „Giants” braci Carlosa i Miguela Valderramów (wyd. Non Stop Comics, tłum. G. Drojewski). Rzecz rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w której Ziemię wzięły w panowanie wielkie potwory Kaijū wprost z japońskich filmów. A ludzkość, by przetrwać, musiała wycofać się do podziemnych miast. Dwoma głównymi bohaterami są młodzi chłopacy, przyjaciele, próbujący dostać się do jednego z gangów rządzących ich miastem. Wydostawszy się na chwilę na powierzchnię zostają rozdzieleni i - jak łatwo się domyślić - ich