Polecam bardzo mocno, zwłaszcza czytelnikom lubującym się w „głównym nurcie” i poetyce kina klasy B.Z kolei młodszemu czytelnikowi polecam komiks „Jane, lis i ja” autorstwa Fanny Britt (scenariusz) i Isabelle Arsenault (rysunki) (wyd. Kultura Gniewu). To opowieść o inteligentnej dziewczynce Hélène prześladowanej przez rówieśniczki w szkole, wmawiającej jej otyłość. Zamknięta w sobie i zlękniona Hélène stara się być niewidzialna i ucieka w świat powieści Charlotte Brontë „Dziwne losy Jane Eyre”, co chwilę porównując się do głównej bohaterki.Britt i Arsenault stworzyły przejmujący portret ofiary prześladowania. Świat Hélène jest pozbawiony kolorów i taki też jest - przez większość czasu - komiks, który o niej opowiada, szary, utrzymany w estetyce szkicu, wypełniony odręcznym pismem, sugerującym, iż to autentyczne przemyślenia młodej bohaterki. Autorki pokazują, jak niebezpieczne mogą być takie prześladowania, i jak łatwo zachwiać poczuciem własnej wartości dojrzewającego dziecka. Przypominają też, jak wielką moc ma wyobraźnia (pozwalająca Hélène uciec od rzeczywistości, z którą sobie nie radzi) i zwykła przyjaźń.A przy tym nie jest to komiks drażniący swoim dydaktyzmem. Jego morały są czytelne, ale nie dominują opowieści. Bo na poziomie fabularnym to przede wszystkim świetnie napisana, bardzo wciągająca opowieść o Hélène, Jane Eyre i pewnym lisie.I na koniec, kącik polski, a w nim „Dozorca” autorstwa polskiego scenarzysty Bartosza Sztybora i rosyjskiego rysownika Ivana Shavrina (wyd. Non Stop Comics). Głównym bohaterem tej opowieści jest Dot, niepozorny 20-kilkulatek, spędzający większość czasu ze swoimi ziomkami. Komplikacje w jego życiu zaczną się wraz z falą tajemniczych, bardzo brutalnych morderstw i odkryciem, iż może on być kolejnym Dozorcą - potężnym obrońcą miasta, mającym zetrzeć się z mordercą.To sprawnie napisana i świetnie narysowana historia. Sztybor konstruuje zabawne postacie i wciska im w usta zabawne dialogi. A każdy z przyjaciół Dota ma akurat tyle cech charakterystycznych, by być przekonującym, łatwym do zapamiętania bohaterem. Akcja toczy się watko, fabuła ma sens i choć nie jest to komiks, który rzuca czytelnikowi wyzwanie intelektualne, to lektura sprawia naprawdę dużo frajdy. Zwłaszcza, że ten lekki, niezobowiązujący scenariusz doskonale zilustrował Shavrin. Wpierw jego rysunki mogą się wydawać chaotyczne i nieprzemyślane. Warto jednak się „zaprzeć” i wczytać, bo się przekonać, że Shavrin doskonale panuje dla medium, a w tym chaosie jest metoda. Pod koniec lektury płynąłem przez kadry z niesamowitą przyjemnością, wyłapując wszystkie drobiazgi i zakamuflowane komunikaty i ciesząc się, że Sztybor i Shavrin dostarczyli mi tyle frajdy.