O wiele więcej pozytywnych emocji wzbudził we mnie pierwszy tom "Vei" autorstwa szwedzkich artystów Sary Elfgren i Karla Johnssona (Non Stop Comics, tłum. M. Greczichen). To prosta opowieść osadzona w świecie nordyckiej mitologii. Jej twist polega na tym, że Asowie z Asgardu (wiecie: Odyn, Thor etc.) przedstawieni są jako postaci negatywne, zaś olbrzymy z Jötunnheim (zazwyczaj odgrywające role „tych złych”) mają słuszność i uzasadnione pretensje. Główna bohaterka, tytułowa Vei, to trenowana przez olbrzymy wojowniczka, biorąca udział w turnieju mającym zadecydować, kto będzie rządził Midgardem - krainą ludzi. Do tej pory turnieje wygrywali wojownicy Asów, ale ta sytuacja znudziła się Lokiemu.Nie dajcie się zwieść. "Vei" nie oferuje ciekawego, zniuansowanego spojrzenia na dobrze znaną i chętnie eksploatowaną mitologię. Stopień zakorzenienia jest wprawdzie o wiele głębszy niż w komiksach Marvela, ale to zwykła nawalanka. Tyle że z silną postacią kobiecą w centrum wydarzeń i intrygującymi bohaterami negatywnymi. Elfgren i Johnsson opowiadają jednak swoją historię bez pretensji, po prostu dobrze się bawiąc obrazując kolejne krwawe pojedynki i śledząc spiski Lokiego.Całość przewidziana jest na zaledwie dwa tomy i coś czuję, że jest to odpowiednia długość dla tego typu opowieści. Jeżeli szukacie wciągającej, bezmyślnej siekaniny, to najlepszym tytułem na polskim rynku jest polecany już przeze mnie "Head Lopper". Ale tym, którzy już go czytali, z czystym sercem podsuwam "Vei".Kolejną propozycją dla czytelników gustujących w komiksach głównego nurtu jest seria dla nastolatków "Gwiezdny Zamek" Alexa Alice (wyd. Egmont, tłum. E. Żbik). Alice już w stopce redakcyjnej dziękuje dwóm ludziom: Jules’owi Verne’owi i jego wydawcy - Pierre-Jules’owi Hetzelowi. Nie bez powodu; jego seria to przepiękny hołd dla klasycznych powieści fantastycznonaukowych, które w XIX wieku podbiły wyobraźnię czytelników.Akcja osadzona jest pod koniec lat 60. XIX wieku. Claire, matka i żona dwóch głównych bohaterów serii, to podróżniczka i odkrywczyni, zafascynowana eterem - tajemniczą substancją, która jakoby ma się znajdować nad atmosferą Ziemi, a o której pisali starożytni filozofowie. Niestety, podróż balonem ku strefie eteru kończy się tragicznie. Nie powstrzymuje to jednak jej syna - Serafina - śnić, że matka miała rację. A gdy wynikami jej badań zaczynają się interesować król Bawarii i sam Otto von Bismarck, opowieść przemienia się w pełną akcji steampunkową (czy raczej: eteropunkową) przygodówkę.Pierwsze co rzuca się w oczy, to obłędne rysunki autorstwa Alice. Artysta doskonale posługuje się farbami wodnymi, dzięki czemu malowane przez niego pejzaże i postaci zawsze wyglądają doskonale. Ich urzekająca ulotność kontrowana jest niezwykle szczegółowymi projektami najróżniejszych eterowych wynalazków - od balonów po statki powietrzne - w przygotowaniu których pomagał Alice zespół współpracowników.Sama fabuła jest dość przewidywalna. Mamy tu władcę-marzyciela, finansującego najdziksze wynalazki; pragmatycznego wynalazcę, będącego jednocześnie troskliwym ojcem; narwanego i odważnego Serafina durzącego się w przebojowej, pięknej i dzielnej dziewczynie; oraz rysowanego w mangowym stylu mechanika-psotnika. W pierwszym tomie następuje tylko zawiązanie drużyny, ale - jako, że będąc kiedyś we Francji zupełnie przez przypadek trafiłem na wystawę prac z "Gwiezdnego Zamku" - mogę was zapewnić, że dalej będzie tylko piękniej i wspanialej. Ja zakochałem się w tej serii od pierwszych stron i polecam ten komiks nie tylko dzieciakom, ale i wszystkim stęsknionym za tym niesamowitym poczuciem Przygody (przez duże P).