O ile na szał na Kick Offa jakoś się nie załapałem, to lata spędzone na graniu w Microprose Soccer sprawiają, że nostalgia za futbolem obserwowanym z góry i golami strzelanymi absurdalnie podkręconymi strzałami nie jest mi obca. Wraca Kick Off, wraca Jon Hare ze swoim Sociable Soccer. Szykuje się najbardziej piłkarski rok od bardzo dawna. Moje wewnętrzne dziecko zakwiliło z radości, gdy Kick Off Revival wylądował na dysku PS4.I początkowo faktycznie przeniosłem się w czasie o jakieś 20 lat, gdy wszystkie piłkarskie manewry wykonywało się jednym przyciskiem i błyskawicznymi ruchami dżoja. Gałka DualShocka nie sprawdza się tu idealnie, ale musi wystarczyć. Zresztą nie ma co zwalać na nią winy za niepowodzenia. Kick Off jest szybki. Absurdalnie szybki. Piłka oczywiście nie klei się do nogi gracza (chyba, że przytrzymamy przycisk, ale wtedy piłkarz mocno zwolni), więc mecz ma w sobie tyle samo z futbolu co z pinballa. Ale przecież wiedziałem, na co się piszę. Nie można mieć pretensji do Kick Offa za to, że jest Kick Offem.Zresztą po kilku przegranych meczach czuję, że zaczynam łapać jako taką kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Podania zaczynają trafiać do adresatów, uczę się wysokich dośrodkowań, masakruję analoga próbując podkręcać strzały. I wreszcie wpada. Gol. GOOOOOOOOOOOOOL. Uwierzcie, że od lat trafienie do siatki nie sprawiło mi takiej satysfakcji jak tu. Prawie wyskoczyłem z fotela a nie był to gol dający mi wygraną w ostatniej minucie, w sieciowym meczu, dającym mi awans do wyżej ligi. Strzeliłem honorowego w meczu, w którym poległem z SI 1:4. Ale strzeliłem. To była najfajniejsza chwila, jaką sprezentował mi nowy Kick Off.Od tamtej pory było już tylko gorzej. Jakby przez tę godzinę z hakiem polowanie na pierwszego gola zupełnie przesłaniało mi wszystko inne. Gdy bramkarz został pokonany odzyskałem wzrok i rozum. I posmutniałem.Kick Off Revival to ledwie zalążek gry. Tryby? Pojedynczy mecz, mistrzostwa Europy i pojedynczy mecz w sieci. Ok, jest jeszcze coś, co chce uchodzić za trening, ale to tylko nasza drużyna zostawiona samopas na boisku z celami wypisanymi na murawie. Nic co pomogłoby wprowadzić gracza przyzwyczajonego do PES-a czy serii FIFA w XX wiek, jednoprzyciskowe sterowanie i dziwne reguły rządzące rozgrywką. Na Maradonnę, nie da się tu nawet podejrzeć sterowania, przez co pierwsze chwile z grą to sprawdzanie, czy aby nie da się strzelić z główki (da się) albo kontrolować bramkarza (nie da się). Dino Dini pierwsze dni po premierze spędził na tłumaczeniu graczom co i jak. Aż w końcu stworzył pakiet instrukcji. Tak jakby każdy miał obowiązek bycia magistrem z Kick Offa.