Rynek komputerowej rozrywki to nie tylko produkty elektroniczne, ale również filmy i książki, które powstają w oparciu o fabułę albo tylko luźno nawiązują do wydawanych gier. Na ekranie pojawiają się głównie hity TPP i „mordobicia”, takie jak* Mortal Kombat* czy przygody panny Croft. Książki sięgają do produkcji bardziej ambitnych:* Baldur’s Gate, Star Craft*, PlanescapeTornment. Tym razem w moje ręce wpadła książka zatytułowana „Czarna droga” nawiązująca do świataDiablo. Wydanie nie jest specjalnie efektowne: miękka okładka, brzydki, cienki papier. Oczywiście ma to również pewne zalety – możliwość swobodnego czytania książki w autobusach, a także niezbyt wysoką cenę. Litery są duże, nie zauważyłem poważniejszych błędów redakcyjnych. Fabuła nie jest bardzo skomplikowana i szczerze mówiąc nie powala na kolana. Koledzy z serwisu ksiazki.wp.pl piszą: „Wiele lat temu Darrick opuścił Bramwell, by wędrować przez świat jako najemnik i bohater krainy. Teraz wraca do miasteczka, które kiedyś znał. Jednak Bramwell nie jest już takie, jakim je zapamiętał. Coś mrocznego i przerażającego zniewoliło mieszkańców, coś bardzo starego i cierpliwego, wikłając niewinnych w sieci zła i profanując samą ziemię. Teraz taka sama moc wzywa Darricka... a jego jedyną nadzieją może być pójście niebezpieczną ścieżką potępienia” i w zasadzie nie mogę już nic więcej dodać, by nie zepsuć zabawy. Całość jest prosta i czytelna, niewiele bardziej skomplikowana niż zadania w grze Diablo. Po przeczytaniu tej książki mam mieszane uczucia. Z jednej strony wiem doskonale, że od literatury opartej na grach komputerowych nie można zbyt wiele wymagać, z drugiej zaś biorąc do ręki książkę liczę na rozrywkę intelektualną na pewnym poziomie. Ten prezentowany w „Czarnej drodze” z pewnością spodoba mniej wymagającym czytelnikom albo po prostu tym, którzy chcą zabić nudę i skrócić czas oczekiwania na trzecią częśćDiablo.
Diablo: Czarna droga
Diablo: Czarna droga