Tymczasem detektywi Antares lubią uporządkowane życie. Wybija godzina 16, pora zbierać się do domu! Każda nadgodzina wiąże się z otrzymaniem żetonu stresu, a jeżeli przekroczymy ustalony w scenariuszu limit tychże znaczników, musimy natychmiast zamknąć sprawę i napisać raport, korzystając z tego, co już wiemy.Jak wygląda sam proces prowadzenia śledztwa? Na początku otrzymaliśmy po kilka tropów początkowych, oznaczonych numerem karty. Tę, którą wybraliśmy, należało następnie wybrać ostrożnie z talii i przeczytać. Tą drogą uzyskiwaliśmy informacje, dostęp do kolejnych śladów oraz możliwość wprowadzania danych do systemu Antares. Wiele tropów kusiło możliwością dokładnego zbadania, co wymagało od nas wykorzystania jednego z cennych, nie odnawiających się żetonów umiejętności i dawało dostęp do rewersu danej karty. Czasem wydatek się opłacił, ale bywało też, że trafialiśmy na ślepy trop.Nie wiedzieliśmy, czy ruszając dany ślad uzyskamy to, co jest nam potrzebne, czy może bezpowrotnie stracimy cenne godziny na jakiejś bzdurze. Co gorsza, czasem tropy zupełnie nie spełniały naszych oczekiwań - mieliśmy nadzieję, że wybierając się do kogoś z wizytą, zbierzemy odciski palców, albo nawet DNA... a tu klops, pojawia się jakiś prawnik i musimy się zadowolić tym, co usłyszeliśmy ("Kancelaria prawna blabla, proszę zostawić mojego klienta w spokoju, oto moja wizytówka, do widzenia").Po wyczerpaniu limitu czasu, przychodzi czas na test. Raport końcowy wypełnia się za pośrednictwem strony Antares. System zadaje nam kilka pytań od przełożonych, a my musimy wybrać właściwą odpowiedź. Na koniec otrzymujemy ewentualne punkty za zgromadzone dowody w postaci odcisków palców, DNA czy np. przeanalizowane próbki ziemi i dowiadujemy się, czy bliżej nam do Sherlocka, czy do inspektora Clouseau.Oczywiście, da się trochę oszukać, wykorzystując mechanikę gry. Zdarzyło nam się raz, że w sugerowanych w raporcie odpowiedziach znajdowało się rozwiązanie, choć wcześniej nie natrafiliśmy na właściwe dowody. Wszystkie sprawy zakończyliśmy z sukcesem za pierwszym podejściem, choć przyznam, że przez nadgodziny nie otrzymaliśmy zbyt wielu punktów. Jak już pisałam, nie wszystkie informacje uda się zdobyć. Zwłaszcza wysoko punktowane ślady odcisków palców i DNA są dobrze poukrywane i trzeba mieć szczęście, by na nie trafić.Siedziba Antares, Richmond, 23.55