Deponia pokazuje, że przygodówki mają się całkiem dobrze, a przy okazji najnowsza część doczekała się polskiego dystrybutora i daty premiery

Deponia pokazuje, że przygodówki mają się całkiem dobrze, a przy okazji najnowsza część doczekała się polskiego dystrybutora i daty premiery
Bartosz Stodolny

03.03.2016 12:28, aktual.: 12.12.2016 16:24

Jak to w końcu jest z tymi przygodówkami? Żyją? Nie żyją? Chyba żyją, skoro Deponia właśnie dostaje czwartą część, choć miała skończyć jako trylogia, a w branży sporo jest przykładów gier z tego gatunku, które odniosły sukces.

Studio Daedalic to bardzo fajny przykład pozytywnego dewelopera. Choć saga Deponii miała skończyć się na trzeciej części, zatytułowanej Goodbye Deponia, twórcy ugięli się pod prośbami fanów i postanowili zaserwować nam kolejną, czwartą już odsłonę tej serii świetnych przygodówek.

Deponia Doomsday znowu pozwoli wcielić się w rolę Rufusa, który tym razem przenosi się w czasie, by zbawić świat i obronić się przed zapuszczeniem wąsów. Wszystko będzie oczywiście okraszone gigantyczną dawką charakterystycznego dla serii humoru i absurdu, oraz narysowane przepiękną, komiksową kreską. Zobaczcie, jak całość wygląda na poniższym zwiastunie:

Deponia Doomsday - zwiastun premierowy [PL]

Gra doczeka się wydania pudełkowego w Polsce, za które odpowiada wydawnictwo Techland. Poza standardową zawartością polscy gracze otrzymają też artbooka i płytę ze ścieżką dźwiękową. Ważną informacją jest, że dystrybutor postanowił nie podmieniać oryginalnych głosów na rodzimy dubbing i Deponia Doomsday zostanie wydana w wersji tylko z polskimi napisami. Premiera polskiego wydania już 7 kwietnia.

W tym miejscu warto na chwilę zatrzymać się przy przygodówkach jako gatunku. Nie ma się co oszukiwać, najlepszy okres mają już za sobą i raczej nie wrócimy do czasów hitów od Sierra Online czy LucasArts, ale z drugiej strony – czy na pewno? Saga Deponia sprzedała się w liczbie dwóch milionów egzemplarzy na całym świecie, co jest naprawdę dobrym wynikiem, jak na „wymierający gatunek”, a do tego jest świetną, nawiązującą do klasyków produkcją. Można? Można!

Innym przykładem może być Broken Age od Double Fine. Choć Tim Schafer nie pochwalił się konkretnymi wynikami, powiedział swego czasu, że gra sprzedała się dobrze i udało się odzyskać koszty produkcji. Serwis SteamSpy podaje natomiast, że na samej tylko platformie Valve grę posiada około 400 tysięcy osób, a przecież Broken Age wyszło też na tablety i PlayStation.

Obraz

Warto też pamiętać, że w pewnym momencie przygodówki rozdzieliły się na dwa podgatunki. Część pozostała wierna korzeniom, zachowując mechanikę point and click i stworzyła niszę, w której – jak pokazują powyższe przykłady – radzi sobie całkiem dobrze. Drugim kierunkiem są natomiast interaktywne filmy w stylu gier od Telltale (które swoją drogą mogłoby posilić się na nieco oryginalności), czy reaktywowanego jakiś czas temu studia Sierra Online i serii King’s Quest.

Zatem nie, przygodówki na pewno nie umarły i wbrew pozorom mają się całkiem dobrze.

[Źródło: Informacja prasowa]

Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (6)