Fanatyków serii być może zasmuci fakt, że zniknął wiszący bez przerwy nad graczem licznik czasu na wykonanie misji. Jest to dość kontrowersyjna decyzja, ale wychodząca grze na dobre. Nie ma się gdzie spieszyć, nikt tu na nikogo nie naciska, nie musimy przejmować niczym innym niż czystą zabawą. W Dead Rising 4 chodzi przecież właśnie o eliminowanie zombie na bardzo wymyślne sposoby. Dlatego też najważniejszą sprawą jest odnajdywanie projektów nowych rodzajów broni do walki wręcz lub dystansowej i pojazdów. Te ostatnie przydają się zarówno wewnątrz centrum handlowego, jak i w plenerze, gdyż nie tylko znacznie przyspieszają poruszanie się, ale i oferują przy tym dziką zabawę z hordami zombiaków.Twórcy zaskakują wymyślnymi narzędziami w zasadzie bez przerwy. Przeróżne połączenia broni i przedmiotów użytkowych to już dla serii standard, ale co powiecie na różdżkę zamieniającą przeciwników w świąteczne ciasteczka albo prezenty? Wyrzutnie bożonarodzeniowego chłamu, który wybucha w styczności z wrogiem, rozpraszając dookoła chmurę gwiazdek i kolorów? Elektryczne topory zadające obrażenia obszarowe wszystkim pobliskim zombiakom? Capcom Vancouver musiało się nieźle bawić podczas wymyślania tych elementów, bo twórcy gry również w tym aspekcie wykazują się charakterystyczną dla siebie inwencją.Łazik z wyrzutnią rakiet i minigunem to dopiero początek. Bardzo szybko jesteśmy w stanie zmontować z pługu śnieżnego i karawanu katapultę trupów, oczywiście przystrojoną w odpowiednio świąteczne barwy. Czy to na piechotę, czy w pojeździe, Dead Rising 4 nigdy nie zawodzi, jeśli chodzi o centralny motyw rozgrywki. Z pojazdami wiąże się jedno małe potknięcie, to znaczy brak znacznika na mapie, który wskazywałby miejsce ich pozostawienia.Potężną wisienką na morderczym torcie jest militarny egzoszkielet, który Frank może nosić przez ograniczony czas. W egzoszkielecie nie tylko szybciej biegamy i sprawniej rozrywamy zombie na kawałki, ale możemy też podnosić przedmioty zbyt ciężkie dla normalnego człowieka. W pobliżu skrzyni z egzoszkieletem zazwyczaj czeka sobie na nas grzecznie wojskowy topór dwuręczny albo minigun, ale warto jest wyjść na miasto i trochę poeksperymentować. Jakie było moje zaskoczenie, gdy wyrwałem z ziemi parkometr razem z betonem, w którym był zatopiony. To jednak nic w porównaniu do wielkiej, biało-czerwonej laski świątecznej, którą możemy wymierzać słuszną karę pożeraczom mózgów. Egzoszkielet ma niestety ograniczony czas użycia, możemy jednak przedłużyć jego żywotność, jeśli znajdziemy doładowania. Przy okazji usprawniają one możliwości bojowe. Dead Rising 4 nie jest jak Święty Mikołaj - nagradza wszystkich.