Model sterowania autem (dobrze przeczytałeś, jest całe jedno) pozostawia wiele do życzenia. Ja na przykład po zapoznaniu się z nim życzę sobie, żeby Three Fields Entertainment przypadkiem nie zabierało się za pełnoprawnego, duchowego spadkobiercę Burnouta. Da się przygazować i delikatnie skręcić, próba jakiegokolwiek innego manewru zawsze kończy się jednak kraksą. I tak, wiem, że to gra o kraksach, ale te powinny odbywać się na naszych warunkach. Druga sprawa, że auto te, a także samochody-rekwizyty, wyglądają niemiłosiernie biednie. Gdyby nie pojawiający się po włączeniu gry logos Unreal Engine 4, powiedziałbym, że to jakaś starsza iteracja Unity. Takie niestety jest pierwsze, jak i drugie wrażenie. Samochody przed skasowaniem wyglądają jak resoraki. Po, jak trochę zdemolowane resoraki. Model zniszczenia nie robi w 2017 roku absolutnie żadnego wrażenia, plasując się lata świetle za tkwiącym w becie Wreckfestem czy kilkoma podobnymi, "earlyaccessowymi" projektami, z BeamNG.drive na czele. To, co mogło napędzać Danger Zone, czyli wizualizacja naszych zniszczeń, rozczarowuje i nudzi.Nie pomaga fakt, że można delikatnie korygować lot dymiącego wraku, łapać powerupy i odpalać tzw. SmashBreakery, przedłużając karambole. To wszystko fajnie brzmi, ale nie bawi, nie brzmi i nie wygląda. Po karambolu nie ma powtórki, mamy tylko podążającą po liniowej ścieżce kamerę pokazującą rozbite w drobny mak samochody, i punktację, w komplecie ze światowym rankingiem. Widoczne tam wyniki teoretycznie potrafią zmotywować, praktycznie zadowalałem się brązem odblokowującym kolejny tor i leciałem dalej.Powoływanie się na Burnouta i robienie takiej gry jak Danger Zone jest jak gadanie o Tekkenie 3 i jednocześnie wciskanie ludziom zręcznościówki o grze w piłkę plażową. Odcinając się jednak nawet od tych inspiracji czy porównań, Danger Zone jest po prostu kiepski i zapomnimy o nim szybciej niż o Dangerous Golf. Przykra sprawa, bo Danger Zone uświadamia też, że już dziś możemy zapomnieć o takim indie-budżetowym następcy Burnouta. Dewelopera przerosło wymyślenie na nowo i zrobienie trybu Crash, nie ma więc opcji, żeby poradzilł sobie z całą grą, której minigierka ta była kiedyś tylko małym wycinkiem.