Czy podwyżka cen PS Plus w USA i Kanadzie może być szansą dla rozwiązań pokroju Nvidia Shield TV?

Czy podwyżka cen PS Plus w USA i Kanadzie może być szansą dla rozwiązań pokroju Nvidia Shield TV?
Bartosz Stodolny

23.08.2016 19:29

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Może jeszcze nie teraz, ale w perspektywie następnych paru lat może wyrosnąć konkurencja dla grania na konsolach… i pecetach.

My mieliśmy swoją podwyżkę niemal równo rok temu. Cena 3-miesięcznego abonamentu skoczyła wtedy z 59 zł na 78 zł. Teraz natomiast wzrost cen dotknie Stany Zjednoczone i Kanadę. W przypadku pierwszego kraju będzie to 60 dolarów rocznie (dotychczas 50 dolarów), Kanadyjczycy zapłacą z kolei 70 dolarów kanadyjskich za roczny abonament (przed podwyżką również 50 dolarów kanadyjskich). Dotyczy to też opcji 3-miesięcznych – z 18 dolarów na 25 w USA i 30 w Kanadzie. Miesięczne subskrypcje zostaną na dotychczasowym poziomie 10 dolarów w Stanach, ale wzrosną do 12 dolców w Kanadzie.

Czytamy we wpisie na blogu Playstation. Sześć lat bez podwyżki, no nie ma co – długo się utrzymali. Powiem szczerze, że jako pecetowiec kompletnie nie rozumiem, jak można płacić za możliwość gry online czy „specjalne rabaty”. Niby dostaje się gry „za darmo”, ale abonenci prawie do samego końca nie wiedzą, co będzie w paczce na kolejny miesiąc. Zresztą my mamy bundle i liczne wyprzedaże, które nie dość, że wychodzą taniej, to jeszcze nie kupujemy kota w worku.

Nie będzie to jednak wpis o wojenkach między platformowych. Raz, że są zwyczajnie głupie, dwa – niech każdy gra na czym chce, byle czerpał z tego frajdę. No i powiedzmy sobie szczerze: zarówno pecety, jak i konsole mają swoje wady i zalety. Zamiast tego zastanawiam się, w którym momencie zostanie przekroczona granica? 80 dolarów? 100? 130? A pamiętajmy, że ceny gier na konsole też niskie nie są, choć fakt, część wydanych pieniędzy możemy odzyskać sprzedając używany tytuł albo wymieniając go na inny. Tego na pecetach nie mamy.

Granica przyszła mi do głowy nie bez powodu. Nvidia wprowadziła w drugiej połowie czerwca do sprzedaży Shield Android TV. Niepozorna na pierwszy rzut oka przystawka do telewizora umożliwia nie tylko granie w małe, androidowe tytuły, ale też – za pomocą streamingu – w pełnoprawne gry AAA.

W przypadku rozwiązania Nvidii również trzeba opłacać miesięczny abonament, tutaj wynoszący 8 dolarów, co daje 96 dolców rocznie. To nadal więcej niż PS Plus, ale urządzenie możemy kupić, w zależności od pojemności dysku, za 200 lub 300 dolarów (w Polsce 899 i 1299 zł z abonamentem 10 euro miesięcznie). Do tego Netflix i YouTube w rozdzielczości 4K, co zaoferują dopiero podrasowane konsole Sony i Microsoftu, które zresztą tanie nie będą. A gry? Wiele w rozdzielczości 1080p i 60 klatkach na sekundę z zachowaniem jakości produkcji konsolowych.

W ramach abonamentu otrzymujemy też dostęp do biblioteki kilkudziesięciu, głównie starszych tytułów, ale nie oszukujmy się – w PS Plus czy Games With Gold też nowości nie uświadczymy. Nowsze bądź nadal popularne produkcje jak Wiedźmin 3 trzeba dokupić osobno, wydając na nie pełną kwotę z dystrybucji cyfrowej, ale poza możliwością uruchomienia gry na Shieldzie dostajemy też kod na Steama bądź GOG-a. Kod, z którym możemy zrobić co nam się podoba, również sprzedać. Nagle zaczyna się to opłacać, prawda?

Jak słusznie zauważył w swoich wrażeniach Paweł, Shield Android TV nie jest pozbawiony wad:

Pokazuje jednak, że granie w chmurze jest możliwe i, co ważniejsze, działa zadowalająco… Jeśli dysponujemy odpowiedniej prędkości łączem internetowym. Nie zmienia to jednak faktu, że o ile tylko pomysł będzie rozwijany i nie podzieli losu OnLive oraz innych serwisów streamujących gry, to może jeszcze nie teraz i nie za rok, ale w perspektywie paru lat dostaniemy coś na kształt Netfliksa z grami, co wcale nie byłoby takie złe.

Bartosz Stodolny

Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (5)