Inna sprawa, że czasem cała ta poprawność czy mieszanie gier z problemami, bywa że wyimaginowanymi, zaczyna robić się absurdalna. Bo co komu przeszkadzały piersi posągów w trybie muzealnym do Assassin's Creed: Origins albo poza Tracer? Aczkolwiek zgadzam się, że jeśli twórca ma taką chęć, to niech wyraża przez grę swoje poglądy czy spostrzeżenia odnośnie otaczającego go świata. Tylko niech robi to z głową, a nie wciska transseksualistów na siłę, bo tak.Dominik: Właśnie to jest bardzo ciekawe, czemu nie może wciskać transseksualistów bez wyraźnego powodu, bo tak? Miałem ostatnio w pracy rozmowę na temat "Annihilacji" i szef mnie pytał, czy to jest jakoś uzasadnione, że tam są cztery kobiety jako bohaterki. Ja mówię, że niespecjalnie, ale czy musi? Czemu czterech facetów nie musi być uzasadnionych i może być "bo tak", a jak chce się zrobić coś innego, to trzeba nagle to wszystkim wytłumaczyć, bo się okaże zaraz, że na siłę?Bartek: W sensie, no niech oni mają jakieś tło, niech będą ciekawymi postaciami, a nie po prostu są. To jak w Andromedzie, gdzie jedna z bardzo, bardzo pobocznych postaci opowiadała, że jest transseksualna. No spoko, niech będzie, naprawdę mi to nie przeszkadza. No ale niech będzie ciekawa, niech ma jakąś, choćby prostą, historię. A nie nagle, nie wiadomo z jakiego powodu, wypala, że kiedyś była facetem. To miało taki wydźwięk, że BioWare wcisnęło taką postać właśnie na siłę, żeby środowiska LGBT się nie przyczepiły.