Tak, Krew i Wino robi wrażenie liczbami, którymi CD Projekt RED napędza masywny, płynący coraz szybciej drakkar hajpu. Po pierwsze - czas gry wynoszący od 20 do 30 godzin i zostawiający wiele współczesnych pełnoprawnych tytułów daleko w tyle. Po drugie - 14 tysięcy linii dialogowych w czasie gdy Serca z Kamienia tych linii miały 6 tysięcy. Poza tym 100 nowych elementów pancerza, ponad 30 broni, ponad 90 questów, maksymalny poziom w Nowej Grze Plus podniesiony do 100 i co najmniej jeden stary znajomy, którego tożsamości oczywiście nie zdradzę, choć kusi mnie okropnie.A co zupełnie nowego pojawi się w dodatku? Wspominałem o winnicy - Anna Henrietta podaruje ją Geraltowi w ramach zaliczki za wykonywane zlecenie. Nie, naprawdę nie żartowałem na początku tekstu. Wiedźmin nie zamieni się jednak w Wine Syndicate czy inne Vineyard Simulator 2016; winnica jest nieczynna, posiadłość spełni więc inne funkcje. Powiesimy tam nasze zbroje i kosiory, lansując się rynsztunkiem w holu (wszystkie bruxy twoje, Geralt), odrestaurujemy ogródek, by mieć prywatny zapas ziół, wstawimy łóżko, które po wypoczynku zapewni nam czasowy bonus do statystyk... Nie liczcie jednak na swobodę rodem z Fallouta 4; nie zmienimy układu mebli czy samych pokoi.Jest za to kilka możliwości modernizacji, które z winnicy zrobią po prostu... dom Geralta. Tak, wiem, jak to brzmi, oksymoron jakich mało, dom Geralta, akurat, ale cóż, Toussaint to Toussaint. Już w książkach ekipa Białego Wilka zasiedziała się w tym malowniczym, leniwym księstwie, więc i w grze możemy poczuć, że to trochę taka idylla, kraina zamknięta w bańce pozornego spokoju. Tak sobie przynajmniej załagodziłem prywatną konsternację wynikającą z posiadania winnicy - zadziałało.