Zresztą zachowam też dzięki temu chronologię zdarzeń, bo najpierw poproszono mnie o wejście do małego pomieszczenia, gdzie prezentowano Crossout, a dopiero później zasiadłem… Eee, to znaczy stanąłem za sterami okrętu wojennego.Uprzedzam, że ten fragment będzie bardzo entuzjastyczny, więc chorujących na chroniczny weltschmerz może boleć, ale nie zamierzam udawać obojętności względem tej produkcji. Crossout VR zrobił bowiem na mnie ogromne wrażenie. Zdecydowanie żadna gra, którą widziałem na tegorocznych targach, nie zaskoczyła mnie tak pozytywnie. Ciekawi mnie na ile twórcy zdawali sobie sprawę z siły pierwszego wrażenia tej gry i jak powiązana była z tym długość jej prezentacji (około 10 minut), tak aby pozostawić testera w nastroju kompletnego zachwytu. I jeszcze nie zmęczyć go VR-owymi skutkami ubocznymi.Tuż po założeniu Oculusa przeniosłem się do lobby, w którym ożyły marzenia z dzieciństwa. Bardzo rozbudowane wirtualne klocki Lego z nieskończoną ilością każdego z elementów, wszystko sterowane ruchami w przestrzeni (Oculus Touch) i z naturalnym zachowaniem przedmiotów, które można dowolnie obracać, a ograniczeniem jest tylko zakres ruchów naszej ręki. To znajdowało się po bokach. Danie główne stało wprost przede mną. Stelaż, na którym mogłem zbudować wymarzony wehikuł zniszczenia. XXI wiek jest cool.Mogliśmy montować na nim (stelażu, nie XXI wieku) dowolnie wybrane przez nas elementy. Te natomiast znajdowały się po lewej i prawej względem naszej pozycji i oczywiście wystarczyło tylko obrócić głowę, żeby na nie spojrzeć. Kilkadziesiąt dostępnych części (będzie więcej, to edycja targowa) pozwalało na skonstruowanie wszystkiego, co przychodziło do głowy. Od malutkiego, lekkiego, szybkiego i słabo uzbrojonego pojazdu, który miał po prostu „zajeździć przeciwników na śmierć”, po ciężkiego i ledwo poruszającego się, ale za to posiadającego ogromną siłę ognia, kolosa.Prawie całość danego mi czasu spędziłem na budowaniu pojazdu. Walki stoczyłem tylko dwie i dość krótkie, bo okazało się, że kilka nieprzemyślanych kwestii konstrukcyjnych nie pozwalało mi konkurować z pojazdami stworzonymi przez AI. Pokazany na targach system budowy samochodów nie posiadał żadnych limitów konstrukcyjnych, jednak w finalnej wersji pod uwagę będzie trzeba brać takie parametry jak masa wybranego składnika, moc naszego silnika i zastanowić się jak zamontowanie, np. karabinu maszynowego na jednym z boków pojazdu wpłynie na jego sterowność.