Cradle - recenzja

Cradle - recenzja
marcindmjqtx

31.07.2015 15:00, aktual.: 30.12.2015 13:19

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Cradle pamiętam jeszcze sprzed paru lat z intrygującego zwiastuna okraszonego piękną muzyką i niesamowitymi widokami. Długo tworzono tę niezależną przygodówkę, oj, długo, ale za to podczas gry czuć, że poświęcono jej dużo uwagi. To tytuł, o którym górnolotnie można powiedzieć, że ma duszę. Albo inaczej: że ktoś miał na niego diabelnie dobry pomysł i bardzo chciał go przekazać, co zwykle prowadzi do stworzenia czegoś wyjątkowego. Nie inaczej było tym razem.

Cradle zderza niedaleką choć zaawansowaną technicznie przyszłość pełną robotów, transferów świadomości i powietrznych pociągów z porażającym pięknem, spokojem oraz dzikością mongolskiego stepu. To wspaniały kontrast, taki, który tworzy niepowtarzalną atmosferę całej gry. Wystarczy wyobrazić sobie wnętrze jurty, w której obok podstawowych, prymitywnych narzędzi walają się dziwaczne, futurystyczne urządzenia, w której tuż obok buddyjskiego ołtarzyka stoi wazon ze zdigitalizowanymi kwiatami. Z jednej strony miniaturowy zlew i prosty, blaszany kubek, z drugiej biurko z wyłączonym, na wpół rozebranym robotem o kobiecych kształtach. A wokół niekończące się nagie pola okazyjnie zaplamione niedużym stawem lub wyschniętym zagajnikiem drzew. Pastelowe niebo i morze trawy. Ścieżka przewodów trakcyjnych zawieszonych wiele metrów nad ziemią, ani chybi przeznaczona dla jakiegoś środku komunikacji. Tylko kiedy ktoś ostatnio tędy przejeżdżał?

Cradle

Nieopodal jurty jest jeszcze inny budynek - przypominający ogromną kopułę zniszczony ośrodek, nad którym kołysze się pęk kolorowych balonów. Czego ruiną jest masywna konstrukcja? Czemu w ogóle jest ruiną? Co się tutaj stało i jaki ma to związek z naszym bohaterem? Wyjątkowy, bogaty i wspaniale ożywiony świat Cradle jest największą zaletą tego dzieła. Oprócz urokliwych krajobrazów i klimatu, skrywa wiele tajemnic, z których część - ale tylko część - można wydrzeć. To, jak dobrze pozna się stworzoną rzeczywistość, zależy już od gracza, w Cradle można bowiem wejść w interakcję z większością napotkanych przedmiotów. Nic nie stoi na przeszkodzie, by przeczytać każdy plakat, list, notkę, ulotkę i napis na pudełku. Każda z tych rzeczy zawiera jakąś wskazówkę dotyczącą dziwacznego świata, w którym przyszło nam się poruszać.

Każda też się przyda, bo rozgryźć jego zagadek nie będzie łatwo - twórcy postawili na ciekawą, ambitną historię podaną w nieoczywisty sposób. Opowieść krąży wokół wspomnianego już tajemniczego robota z jurty i amnezji głównego bohatera. Znajdziemy w niej kilka pomysłowych wątków i jeszcze więcej smaczków, które wychwyci jedynie sokole oko. Gra bierze przy tym na warsztat ambitne, filozoficzne tematy - kwestie transhumanizmu, zależności piękna i brzydoty czy wagi emocji. Robi to w dojrzały, nienachalny sposób, utwierdzając grającego w przekonaniu, że ma do czynienia z produkcją przemyślaną i głębszą niż przeciętna gra.

Jest tylko jeden problem ze światem i fabułą Cradle - ten pierwszy jest ostatecznie nieco za mały (większość czasu krążymy między jurtą a ośrodkiem), a ta druga ostatecznie nieco zbyt zagmatwana i niedomknięta. Po skończeniu gry moje brwi uniosły się tak wysoko, że prawie je zgubiłem na zakolach. To już? - pomyślałem. Ale... ale jak to? Przyznaję, że nie zrozumiałem, o co w końcu chodziło. Nie w stu procentach. Natychmiast udałem się na fora, by odnaleźć gromadę równie zagubionych graczy szukających sensu i zwieńczenia w tym, co zaoferowało studio. Z jednej strony to dobrze - zawsze uważałem, że gra, która po skończeniu skłania do dyskusji i daje pole do gorączkowych spekulacji oraz poszukiwania odpowiedzi, to dobra gra. Z drugiej jednak trudno wyzbyć się wrażenia, że twórcy przesadzili ze znakami zapytania, przez co historia traci na wyrazistości, sile, przekazie. Szkoda, bo fabuła Cradle, historia tego świata, zasługuje na o wiele lepsze zwieńczenie.

Do niesatysfakcjonującego końca docieramy, rozwiązując zagadki, choć "zagadki" w większości przypadków mogą być zbyt mocnym słowem. Problemy, które stawia przed nami gra, polegają najczęściej na znajdowaniu przedmiotów. Gotując potrawkę, idziemy nad wodę zerwać owoce, z szuflady musimy wyjąć nóż i posiekać zdobycz, kiedy indziej rozglądamy się za zaginionym pilotem albo zbieramy kwiaty do zdigitalizowania w specjalnym skanerze. Trudno nazwać te zadania wyzwaniem, ale jednocześnie przyjemnie się je wykonuje - idealnie wpasowują się w leniwy, spokojny nastrój Cradle. Można niemal poczuć na sobie monumentalną ciszę oraz harmonię otaczającego nas stepu.

Cradle

A potem przychodzą ta frustrujące mini-gry, w których - umieszczeni w wirtualnej przestrzeni i ograniczeni zestawem upierdliwych reguł - musimy zebrać 30 kolorowych sześcianów. Uważam je za największą zmorę Cradle i wciąż zastanawiam się, kto do diabła na etapie projektowania gry stwierdził, że będą one pasować do tytułu o tak spokojnym, specyficznym klimacie. Po pierwszej rundzie zmagań miałem nadzieję, że to jednorazowe potknięcie twórców. Niestety, nadeszła kolejna i potem wiedziałem już, że to stały element...

Dlaczego tak na niego narzekam? Przede wszystkim ewidentne jest, że chciano nim sztucznie wydłużyć tę i tak niedługą grę. Pewnie próbowano ją też za pomocą tych sześcianów urozmaicić, może nawet w pewien sposób udynamicznić. Błąd. Ten tytuł tego nie potrzebuje. Zmagania rykoszetują i zamiast angażować, okropnie nudzą. Irytująca mini-gra niby jest osadzona w fabule, ma prawo bytu, ale wydaje mi się, że jest to prawo stojące na bardzo chwiejnych nogach, stworzone na siłę. Wytłumaczenie nie przekonuje. Czuć to podczas kolejnych rund i trudno nie popsuć sobie ogólnego wrażenia, nie myśleć o tym, jak tak przemyślana gra mogła doczekać się takiej rysy.

Cradle

Cradle może pochwalić się za to niesamowitą ścieżką dźwiękową. Praktycznie każdy utwór jest najwyższej jakości, łącząc melancholijne, zwielokrotnione delayem gitary z elektroniką i kobiecym wokalem. Mógłbym przyczepić się, że niekiedy rozmach lub klimat kompozycji nie do końca pasował do tego, co działo się na ekranie, ale ostatecznie nie ma to znaczenia. Muzyka i tak robiła swoje - wzbudzała silne emocje, wzmacniała wątki, refleksje. Zupełnie przeciwne wrażenia wzbudzał natomiast głos głównego bohatera. Rozumiem, że jego monotonia może być celowym zabiegiem, ale nie zmienia to faktu, że ktoś po prostu bardzo źle zagrał tę postać. Wypowiadane przez niego kwestie nie raz wytrącały ze skrupulatnie kreowanej rzeczywistości. Jeśli zaś chodzi o aspekt wizualny, gra stoi nie tyle jakością tekstur i efektów graficznych, co tym, co nam pokazuje. Krajobrazy są wspaniałe i sprawią, że nie raz zatrzymacie się sparaliżowani pięknem. Pozostałe elementy utrzymane są na solidnym, zadowalającym poziomie. Nikt nie powinien się krzywić.

Cradle niestety jest nierówną grą. Praktycznie przy każdym jej aspekcie pojawia się jakieś "ale". Ma niepowtarzalny świat, ale na dłuższą metę trochę za ciasny. Ma nietuzinkową, dobrą historię, ale finalnie zbyt krótką, enigmatyczną i nieumiejętnie domkniętą. Ma przyjemną, spokojną rozgrywkę złożoną z nieskomplikowanych, klimatycznych zadań, ale poprzecinaną irytującymi mini-grami ze zbieraniem wirtualnych sześcianów. Ma doskonałą muzykę, ale kiepski głos głównego bohatera. Ma duszę, taką najprawdziwszą, bo niedoskonałą. Jeśli w grach cenicie przede wszystkim atmosferę i ciekawą opowieść, koniecznie dajcie Cradle szansę - nie pożałujecie. Mimo swoich wad robi z głową i wyobraźnią odbiorcy to, co powinno robić każde dobre dzieło fikcji - zostawia ślad.

Patryk Fijałkowski

Platformy: PC Producent: Flying Cafe for Semianimals Wydawca: Flying Cafe for Semianimals Dystrybutor:dystrybucja cyfrowa Data premiery: 24.07.2015 PEGI: ? Wymagania: Intel Core2 Duo, 2 GB RAM, karta graficzna 512 MB

Grę do recenzji udostępnił producent. Testowaliśmy wersję na PC. Screeny pochodzą od wydawcy.

Obraz
Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Juju - recenzja
marcindmjqtx
Volume - recenzja
marcindmjqtx
Lips - recenzja
marcindmjqtx
Hatred - recenzja
marcindmjqtx
Toren - recenzja
marcindmjqtx
Kholat - recenzja
marcindmjqtx
Komentarze (0)