Zmien skórke
Logo Polygamii

Wracamy do Command & Conquer i Red Alert. Jednej z nich powrót służy zdecydowanie lepiej [RECENZJA]

Jeden dobry remaster to wydarzenie, dwa to...statystyka?

Command & Conquer i Red Alert były dla mnie grami przełomowymi. Teraz po niemal dwóch i pół dekady przychodzi mi do nich wracać. Powrót ten nie jest pozbawiony własnych ułomności, ale zarazem zaskakująco odświeżający.

Z C&C i Red Alertem miałem styczność około swoich premier, zupełnie niczym z innym kamieniem milowym tamtych lat, Diablo. Te tytuły były dla mnie (oraz gatunków, do których przynależały) szalenie ważne, ale… ogrywałem je najpierw na konsoli. Obie gry były bowiem wydane na PSX.

Command and Conquer Remastered Collection recenzjaSnobistycznie patrzący gracze mogą odebrać to jako pewnego rodzaju profanację, ale nawet te konsolowe wersje (teraz słusznie uznawanych za) klasyków Westwood nie były w stanie przysłonić rewolucyjnej esencji tych gier.

Teraz, dzięki Command & Conquer Remastered Collection, można natomiast przyjrzeć się, na ile ta ich przełomowość była odporna na ząb czasu, a na ile trąci myszką.

Remaster wzorowy pod wieloma względami. Takie EA lubię

W wielu aspektach ten remaster jest wręcz wzorem do naśladowania. Studia Petroglyph i Lemon Sky zastały C&C w 480p, a zostawiły w 4K (czyli 2160p), czyli dokonały aż 27-krotnego skoku w szczegółowości.

Command and Conquer Remastered Collection recenzjaW tym celu remasterowi rzemieślnicy odbudowali od podstaw wszystkie elementy graficzne, ale robiąc to zarazem z pełną estymą względem oryginałów. Ogromnym plusem tego zabiegu jest to, że przybliżając mapę, wreszcie możemy dokładnie odróżnić od siebie typy jednostek piechoty.

No i w ten sposób mikrozarządzanie wchodzi na nowy poziom, bo już nie musimy, niczym igły w stogu siana, szukać medyka czy odseparowywać gostków z miotaczami. Dlatego bez dwóch zdań, to zremasterowane wydanie, właśnie z takich względów praktycznych, to najlepsza wersja tych gier.

Z różnym skutkiem natomiast odświeżono, kiedyś uznawane za najlepsze w swoim rodzaju (w końcu w “najntisach” był boom na FMV), wstawki filmowe.

Command and Conquer Remastered Collection recenzjaParadoksalnie te z Command & Conquer (Tiberian Dawn) wyszły tutaj znacznie lepiej, bo zostały całkowicie zrekonstruowane i wyglądają bardzo świeżo i ostro. Oczywiście mowa tylko o scenkach z aktorami, bo krótkie przerywniki z renderingami jednostek w 3D są nietknięte.

Z tego co się orientuję, przy Red Alert, twórcy nie mogli dokopać się do oryginalnych plików i byli skazani na ukończony materiał z gier. Następnie całość przepuszczono przez algorytm AI, dzięki czemu da się to w ogóle oglądać w 2020 roku, ale w porównaniu do C&C jest słabiutko. A szkoda, bo Red Alert miał świetne FMV.

Command and Conquer Remastered Collection recenzjaCo do muzyki, mamy możliwość odsłuchiwania oryginalnych plików, zremasterowanych oraz nowych kompozycji przygotowanych pod tę wersję.

I w tym miejscu muszę pochwalić Franka Klepackiego, który tworząc nowe utwory pod Command & Conquer Remastered, połączył wyraźnie nowoczesne brzmienia z zachowaniem ducha czasów lat 90.

Niektóre utwory brzmią niczym Dream Theater, a w innych przypadkach coś w stylu Crystal Method, a czasem mają wstawki brzmiące, jakby wyprodukowano je na Cubase. Ma to swój urok.

C&C i Red Alert różnie znoszą próbę czasu

No dobra, grafikę czy muzykę można odświeżyć bez problemu, wystarczy tylko dostateczna ilość gotówki, czasu i zasobów ludzkich. Co jednak z samym trzonem rozgrywki tych gier? Tutaj już one muszą obronić się same.

Command and Conquer Remastered Collection recenzjaGeneralnie gameplay pozostał nietknięty, z wyjątkiem zmodernizowania bocznego paska (do stawiania budynków i produkowania jednostek), a także przełożenia pewnych drobnych usprawnień z Red Alerta do pierwszego C&C.

Jak się w to gra po 25 latach? Zaskakująco fajnie, chociaż kampania w Command and Conquer: Tiberian Dawn jest nieco nierówna. Początkowe misje są banalne, a potem następuje spory skok poziomu trudności, a co druga misja skonstruowana jest w bardzo upierdliwy sposób.

Chodzi mi o skrojenie ich w tak bezlitosny sposób, że o sukcesie naprawdę decydują wyliczone co do piksela na ekranie ruchy. Po pewnym czasie, gdy już okres mentalnego “miesiąca miodowego” minął, zaczęła się regularna frustracja.

Command and Conquer Remastered Collection recenzjaNiby trzon rozgrywki jest nadal świetny, ale niekoniecznie za taki mam sposób, w jakim poprowadzono kampanię. Mam też wrażenie, że C&C nie bardzo radzi sobie z bardziej koronkowymi taktykami z koordynowaniem ataków różnych grup naszych jednostek z wielu stron.

Z kolei Red Alert bez dwóch zdań trzyma się świetnie, z genialnym tempem i wyważeniem poziomu trudności, a także idealnym skrojeniem na miarę kampanii. Tutaj misje, w których nie możemy niczego budować, a jedynie wypełnić cel z ograniczonymi środkami to klasa sama w sobie.

Command and Conquer Remastered Collection recenzjaJeśli mam się do czegoś przyczepić, to zdecydowanie proces przywoływania poszczególnych grup jednostek, a także odnajdywanie przez nich ścieżek. Jest z tym cała masa problemów i nie wiem, czy są one żywcem przeniesione niczym z 1995/6, czy to też uroki tego remastera.

Jednostkom zdarza się nie reagować na zaczepki w ogóle, a wielokrotnie trzeba je przeprowadzać przez pewne obszary na mapie indywidualnie, bo w grupie zaczynają masowo głupieć. Czasem jednostki ignorują nasze komendy w ogóle. W tym drugim przypadku trzeba je po prostu mocno pilnować i ponawiać ruchy, co bywa trudne przy dużej liczbie akcji w różnych miejscach.

Command and Conquer Remastered Collection recenzja

Okazjonalnie wskakują inne drobne bugi, typu niemożność przewijania mapy (aż do ponownego wyskoczenia z gry przez ALT-TAB) i mikro-zwieszki.

Wierzę, że większość usterek można jednak z czasem wyeliminować. Pomimo ich obecności, Command and Conquer Remastered Collection to świetny powrót do klasyków strategii czasu rzeczywistego. Tym bardziej wartościowy ze względu na bujną scenę moderską i masę zawartości stworzonej przez fanów oraz multiplayer.

Platformy: PC
Producent: Petroglyph, Lemon Sky
Wydawca: Electronic Arts
Data premiery: 05.06.2020
Wersja PL: tak
Minimalne wymagania PC: Windows 8.1, Intel Core 2 Duo E4600 (2,4 GHz) lub AMD Athlon 64 X2 4600 (2,4 GHz), 4 GB RAM, karta graficzna GT 420 / Radeon HD 5570, 32 GB miejsca na dysku.
Grę do recenzji podrzuciło EA Polska, polski wydawca gry. Graliśmy na PC.

Więcej na temat:

8
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
4 Komentarze
4 Odpowiedzi
7 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dandzialf
Użytkownik

No to teraz poproszę o remaster/remake Emperor: Battle for Dune. 🙂

AntoniNasObroni
Użytkownik

Oj grało się! Najlepszy RTS i chyba mój ostatni. Potem wolałem bardziej realistyczne w rozgrywce strategie. Pudełko wciąż dumnie stoi na półce 😉

PS. Czekam i czekam na nową Dune od Villeneuve’a. Musi być dobrze bo Blade Runnera udało mu się nie zepsuć.

Pawonashi
Użytkownik

Czepię się, ale w metryczce wymagań sprzętowych podaliście ID Software i Bethesdę jako producenta i wydawcę…

Poza tym recenzja zachęcająca – kiedyś pewnie kupię :] najpierw tylko skończę całość w OpenRA XD

mozo
Użytkownik

Ruchy jednostek są żywcem przeniesione z oryginału. Celowo wykorzystali nawet fragmenty oryginalnego kodu źródłowego. I tak, są irytujące. Widziałem film z jakimś dyrektorem technicznym jak to rozkminiali te 25 lat temu. Praktycznie przecierali szlaki, było to trudne algorytmicznie i obliczeniowo. Szkoda że nie dali opcji czy chcesz starą wersję czy poprawioną.
Co do zwieszek to ja obserwuję zacięcia jedynie przez kilka sekund po uruchomioleniu gry i wyczyraniu pierwszej mampy. Potem przy przechodzeniu kolejnych misji już jest ok.
Super gra tak poza tym i fajna recka:)

Simplex
Użytkownik

Pojawiły się mody poprawiające pathfinding.

santiago619
Użytkownik

Czy ktoś sie orientuje gdzie mogę legalnie kupić i zagrać w Red Alert 2? Kiedyś był na origin ale zniknął…
PS: Miło że poligamia usunęła moje konto które miałem na tym portalu jeszcze w czasach kiedy nazywał sie gamecorner…

Popularne wpisy

Popularne Gry