Rzecz jasna crossovery w grach nie ograniczają się tylko do bijatyk. W ukochanej przez graczy serii Kingdom Hearts spotykają się bohaterowie kreskówek Disneya z postaciami z różnych części Final Fantasy. W Heroes of the Storm ścierają się mieszkańcy uniwersów Blizzarda - StarCraft, Warcraft, Diablo, Overwatch, a nawet The Lost Vikings. A w Professor Layton vs. Phoenix Wright: Ace Attorney współpracują ze sobą genialny profesor z genialnym prawnikiem, tytułowe osobistości z dwóch flagowych serii Nintendo. Ta ostatnia gra jest również warta uwagi ze względu na warstwę rozgrywki, łączącej typowe dla przygód profesora Laytona elementy eksploracji i zagadek z mechaniką procesu sądowego, zaczerpniętą z cyklu Ace Attorney. I to jest właśnie pełnoprawny growy mashup, który nie tylko zestawia ze sobą różne postaci czy uniwersa, ale przede wszystkim stanowi mieszaninę gatunków lub mechanik. Tu dosyć co prawda zachowawczą, ale zdarzają się też bardziej nietuzinkowe.Ostatnie lata przynoszą coraz więcej takich mashupów, nierzadko miksujących całkiem odległe od siebie elementy rozgrywki. Puzzle Quest miesza ze sobą rpg, strategię i układanie klocków. Crypt of the Necrodancer to rogalik ożeniony z grą rytmiczną. Undertale dodało do klasycznego japońskiego erpega elementy strzelanki bullet hell. Podobnie Nier i jego nowsza inkarnacja Nier: Automata, które połączyło te gatunki w zupełnie inny sposób (przy okazji dorzucając do tego jeszcze kilka innych). Zaś w darmowych grach niezależnych i rozmaitych game jamach kreatywni twórcy remiksują wszystkie możliwe mechaniki, gatunki, estetyki i koncepty. Ot, choćby Harambe vs. Capcom, które dołożyło popularnego w internecie goryla jako bohatera do uniwersum Street Fighter, wykorzystując klasyczny schemat crossoverów w bijatykach. Czy opisane na początku Half-Life Miami, które w niedużej, acz zgrabnej całości zamknęło charakterystyczne motywy zaczerpnięte z dwóch głośnych tytułów. Co zabawne, brutalna strzelanina autorstwa Jonatana Söderströma (Cactus) i Dennisa Wedina zainspirowała jeszcze parę mashupów, między innymi SUPERHOTline Miami, czyli dwuwymiarową wariację na temat polskiego hitu, czy Portal Hotline Miami, stosunkowo najmniej pomysłową kombinację, w której hit Valve pokazano w widoku z góry.Rosnącą popularność mashupów we wszystkich gałęziach popkultury tłumaczy się w różny sposób. Padają sformułowania o wpływach postmodernizmu, nostalgii za dzieciństwem, nieograniczonej konwencjami ekspresji twórczej, znudzeniu powtarzającymi się schematami fabularnymi i tak dalej. Mnie osobiście najbardziej przekonuje zwięzły bon mot zmarłego w zeszłym roku bloggera i krytyka Scotta Erica Kaufmana, który powiedział, że mashup to po prostu “dorosła wersja zabawy klockami Lego, figurkami G.I.Joe i Transformersami naraz.” O ile jednak w przypadku kina, literatury i komiksów mashup najczęściej kończy się mniej lub bardziej pomysłowym crossoverem, o tyle w grach ilość elementów gatunkowych, fabularnych, estetycznych i gameplayowych, które można ze sobą wymieszać, jest nieporównywalnie większa. Stąd i więcej ciekawych kombinacji może się z takiej zabawy urodzić. Dlatego jestem pewien, że niejeden jeszcze udany growy mashup przed nami (a przy okazji parę tysięcy nieudanych).