Na pecetach możemy grać w japońskie bijatyki, jRPG-i czy japońskie gry z gatunku visual novel, a na konsolach w strategie z rzutem izometrycznym, kosmiczne symulatory i sandboksowe survivale. Konkretne gry, serie czy gatunki, wciąż raczej kojarzone z daną platformą, nie wykluczają zabawy na sprzętach zupełnie dotąd z nimi nie kojarzonymi. Tak więc po Tekkenie, Final Fantasy czy Danganronpie na PC, na Xboksie One możemy sobie włączyć Diablo III, Elite: Dangerous, Wasteland 2, a od dziś także Cities Skylines. I nikogo w zasadzie nie powinno to dziwić.Już SimCity 2000 pojawiło się na pierwszym PlayStation. Koleje odsłony omijały jednak konsole, największa konkurencja serii Maxis także. Teraz się to wreszcie zmieniło, Cities Skylines po dwóch latach od pecetowej premiery wylądowało na Xboksie One, wzbudzając u mnie skrajne emocje.Z jednej strony jestem zachwycony - wreszcie mogę pograć w Cities Skylines tak jak lubię. Z kanapy, na dużym ekranie. Bez podłączania do telewizora laptopa, plątaniny kabli i windowsowych ustawień, które zawsze sprawiają mi jakieś niespodzianki (ZAWSZE, ja tak już po prostu mam). Z drugiej naprawdę oczekiwałem, że pod dwóch latach dostaniemy doszlifowany i, co najważniejsze, pełny produkt. Zacznijmy jednak od najważniejszego - interfejsu.Przystępne z myszką pod ręką tabelki i menusy po podłączeniu pada i oddaleniu się od ekranu często zamieniają się w zupełnie nieczytelne i ciężkie w nawigacji "robaczki". Cała sztuka przeniesienia tego typu gry na konsolę polega więc nie tylko na dobrym emulowaniu analogiem ruchu kursora, ale przede wszystkim dostosowaniu do tego analoga interfejsu. Tantalus, studio tworzące konwersję Cities Skylines, chyba o tym zapomniało. O ile wszystko jest duże i czytelne - nie ma mowy o mikroskopijnych czcionkach i ikonkach - tak projekt menusów zbytnio się nie zmienił względem wersji PC. A szkoda, bo Tropico 5, które jeszcze nie raz będę tutaj przywoływał, pokazało, jak tego typu gra wiele może zyskać na podmiance przewijanych list kołowymi menusami. W strategii Kalypso na padzie gra się wręcz lepiej i szybciej niż na PC za pomocą myszy. Tu aż tak dobrze nie jest i trochę trzeba się naklikać. Wielkiej tragedii nie ma, ale wyraźnie zabrakło odwagi czy fantazji. A wystarczy spojrzeć na konsolową Magickę 2 tego samego wydawcy, żeby zobaczyć, jak fajnie da się obłożyć pada pozornie skomplikowaną klawiszologią.Choć konsolowemu interfejsowi do ideału trochę brakuje, to jest on przejrzysty. Już na PC było dobrze, a przez te dwa lata nie zestarzał się i spełnia swoją rolę. Czego nie można powiedzieć o oprawie graficznej. Ta nawet w dniu premiery w 2015 roku nie porywała - teraz nie porywa jeszcze bardziej. O wiele niższa szczegółowość makiety niż w konsolowym Tropico 5 może razić. Mnie o wiele bardziej irytowały jednak dogrywające się na naszych oczach detale otoczenia. Przy przesuwaniu przybliżonej do gruntu kamery latarnie i różne inne tego typu elementy potrafią pojawiać się nieprzyjemnie blisko. Mam też wrażenie, że im większe miasto, tym większe problemy z wydajnością gry i przeliczaniem tych wszystkich elementów.