Cięcie #8: Recenzujemy "Ja, Frankenstein", zastanawiamy się co z Jackiem Bauerem i czekamy na serialowe "Gotham"

Cięcie #8: Recenzujemy "Ja, Frankenstein", zastanawiamy się co z Jackiem Bauerem i czekamy na serialowe "Gotham"31.01.2014 18:14
Cięcie #8: Recenzujemy "Ja, Frankenstein", zastanawiamy się co z Jackiem Bauerem i czekamy na serialowe "Gotham"
marcindmjqtx

Piszemy też o Quentinie Tarantino, który zdenerwował się na internet i kolegów.

Mały ekran

6 kwietnia z czwartym sezonem wróci "Gra o Tron". Serial powoli goni wątki z powieści George'a R.R. Martina, a biorąc pod uwagę tempo pisarza, pewnie wkrótce przegoni. Sądząc po zwiastunie, nowa seria mimo wszystko będzie miała kilka swoich pomysłów na fabułę.

***

Miesiąc później, 5 maja, po kilku latach nieobecności na antenę wróci Jack Bauer. "24: Live Another Day" będzie się rozgrywał nie w którymś z miast Stanów Zjednoczonych, lecz w Londynie. Liczę na to, że to tylko jeden z pomysłów na odświeżenie cyklu, który od pewnego momentu brnął naprzód w koleinach. Drugim, bardziej kontrowersyjnym jest zmiana konwencji - zamiast 24 odcinków, będzie raptem 12, co oznacza konieczność przeskakiwania w czasie w scenariuszu.

Akcja nowego sezonu rozgrywa się cztery lata po ostatnim. Bauer dalej jest ścigany przez CIA, tym razem w stolicy Wielkiej Brytanii. Wrócą starzy znajomi (m.in. Chloe O'Brian, Audrey Raines), pojawią się też nowi - w jednej z ról Yvonne Strahovski, co dla wielu jest wystarczającą rekomendacją do oglądania.

***

Planowany serial „Gotham” skupi się nie na Batmanie, lecz młodym komisarzu Gordonie, ale nie znaczy to, że nie spotkamy innych doskonale znanych postaci. Potwierdzono gościnne występy Riddlera, Catwoman i Pingwina, co pozwoli uniknąć pułapki, w którą wpadli np. twórcy „Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D.”, skąpiący czasu antenowego znanym postaciom. Liczę, że na wymienionej trójce się nie skończy.

***

Duży ekran

Warto śledzić na Twitterze Petera Mayhew. Kto to? Chewbacca z "Gwiezdnych Wojen"! Były aktor wrzuca tam fotosy z czasów kręcenie pierwszej gwiezdnej trylogii. Tutaj znajdziecie najlepsze z nich.

Harrison Ford na planie Gwiezdnych Wojen (fot. Peter Mayhew)

***

Quentin Tarantino zrezygnował ze swojego nowego projektu. Miał nim być film "The Hateful Eight", ale reżyser zrezygnował po tym, jak wyciekł scenariusz. Wcześniej podzielił się z nim ze swoimi najbliższymi znajomymi i partnerami, w tym z aktorami, którzy mieli szansę zagrać w nowym filmie - Timem Rothem, Bruce'em Dernem i Michaelem Madsenem. Pierwszy jest ponoć wyjęty spod podejrzeń, a Tarantino obwinia za wyciek agentów dwóch pozostałych. A przy okazji również serwis Gawker, który rzekomo przyczynił się do upubliczenia skryptu. Tym samym "The Hateful Eight" pojawi się na rynku co najwyżej w formie książki. Szkoda!

***

Recenzje

"Ja, Frankenstein" - recenzja

Aaron Eckhart, Yvonne Strahovsky, Bill Nighy, Miranda Otto... Obsada brzmi obiecująco, prawda? A z drugiej strony kamery Stuart Beattie, dotąd znany głównie jako scenarzysta, m.in. "Piratów z Karaibów" czy "Zakładnika". I prawdę mówiąc lepiej by było, gdyby przy pisaniu skryptów pozostał, bo "Ja, Frankenstein" to film bardzo nieudany.

Oto potwór Frankensteina, czyli jak przystało na potwora wycmokany i wychuchany Aaraon Eckart, staje się celem przepychanek dwóch frakcji. Jedna jest domyślnie zła, bo mówimy o bytach prosto z piekła prowadzonych od wieków przez niejakiego Naberiusa (Nighy), druga zaś, prowadzona przez drętwą Leonorę (Miranda Otto, czyli Eowina z "Władcy Pierścieni"), jest domyślnie dobra, choć stanowią ją gargulce zamieniające się w razie potrzeby w ludzi. Naberius bardzo chce produkować istoty ludzkie, w czym potwór-niepotwór ma mu pomóc. Oferta zachęca, bo badania prowadzi Yvonne Strahovsky, ale Aaron Eckhart jest pozbawiony duszy, więc nie bardzo rozumie jej atrakcyjność. Oferty, znaczy się.

Przy filmie pracowali ludzie odpowiedzialni za "Underworld", co widać w powielaniu kliszach i podejściu do opowiadanej historii. Tam przecież wampiry miały na pieńku z Lykanami. Jest mrocznie, gotycko i z naciskiem na trójwymiarowe efekciarstwo, choć trudno powiedzieć, by któraś ze scen walk gargulców z demonami wpychała głębiej w fotel. Powtórkę z rozrywki widać też po zaangażowaniu Nighy'ego do roli głównego złego, w której niestety wypada mało wiarygodnie. Czekałem na moment, kiedy zacznie śpiewać "Christmas Is All Around Us".

"Ja, Frankenstein" powstawał z potwornym ściskiem tyłka, co widać po nadętych, pompatycznych dialogach. Brakuje szpileczki, która ten balon z dumą by przekuła, ale nie posiada jej główny bohater. Skoro nie ma duszy, to i żartobliwych jednozdaniowców mieć nie może. Zażenowanie wywołuje panna odgrywana przez Mirandę Otto, która co podejmie decyzję, to złą. Logiki scenariuszowi przypisać nie można, zwłaszcza w finale. Trudno nawet rekomendować ten film z uwagi na rozmach, bo poza kilkoma panoramami nie ma na czym zawiesić oka. No, może poza Yvonne Strahovsky, ale i ona magnetyzmem w tym filmie wyjątkowo nie grzeszy. Grzechem byłoby raczej ten film polecać, więc tego nie dość, że nie czynię, co wręcz odradzam pójście na seans.

***

"Orphan Black" - recenzja

Nieczęsto mam okazję obejrzeć kanadyjski serial, nie wiem, czy ostatnim nie była dobrze znana również u nas "Niebezpieczna zatoka". "Orphan Black" wywołało u mnie pewne poczucie żalu z tego powodu. Nie tylko dlatego, że to dobra produkcja, ale też dlatego, że rzadko można obejrzeć nieopatrzone twarze i historie rozgrywające się w innych miastach niż Nowy Jork, Londyn czy Los Angeles. W tym przypadku w Toronto.

Sarę Manning poznajemy, gdy jest świadkiem samobójstwa kobiety na dworcowym peronie. Wydarzenie szokujące o tyle, że kobieta wygląda jak bliźniaczka Sary. Skonfundowana kobieta zabiera jej portfel i udaje się do jej domu. Niby w celach rabunkowych, ale sytuacja szybko komplikuje się, gdy zostaje zmuszona do udawania denatki, a krótko potem odkrywa, że pań, które wyglądają identycznie, jest znacznie więcej.

Nisko kłaniam się Tatianie Maslany, która wcieliła się w każdą z bohaterek. I jest naprawdę niesamowita. W każdej roli jest inna - inaczej ubrana, z innym makijażem, zupełnie inaczej gra, żongluje akcentami, przyruchami i mimiką. Efekt jest świetny, zwłaszcza w doskonale zmontowanych scenach, gdy w jednej scenie występują dwie lub trzy bohaterki. W żadnym momencie nie miałem wrażenia nienaturalnego montażu. Na ekranie wygląda to tak, jakby obok siebie stały bliźniaczki lub trojaczki. Wyobrażam sobie, jak wielkiego przygotowania wymagało zagranie tylu postaci naraz i "wchodzenie" w rolę na nowo przy każdej scenie. O technologii nie wspominając - jedną tylko scenę, gdy na ekranie są trzy "Tatiany", kręcono ponoć 17 godzin.

Wspomnę jeszcze o momentach, kiedy Tatiana grając jedną z bohaterek musi udawać, że jest inną - i również z tym zadaniem aktorskim radzi sobie więcej niż wybornie!

Przez 10 odcinków pierwszego sezonu akcja gna przed siebie. Jest kilka luk fabularnych, zwłaszcza pod koniec, ale nie dało się ich uniknąć, gdy nadrzędnym celem był dramatyzm i zaskoczenie. Kapitalnie w drugoplanowej roli Felixa, przyszywanego brata Sary, wypada Jordan Gavaris - wygląda i zachowuje się jak odmłodzona wersja Sachy Barona Coena z "Bruna" i jest w podobny sposób przerysowanym gejem. Serial świetnie łączy elementy dramatyczne i komiczne, a w obu konwencjach doskonale odnajduje się Maslany.

Serial wprawdzie wybrzmiał w zeszłym roku, ale już w kwietniu wystartuje nowy sezon, jest więc okazja, by nadrobić zaległości. Dla tego, co wyprawia na ekranie Tatiana Maslany, zdecydowanie warto. Ale nie tylko. To świetna, dynamiczna historia, który bardzo zmyślnie, ale nienachalnie owija się wokół science-fiction i futurystyki. Zdecydowanie polecam.

***

Premiery w polskich kinach w najbliższych 2 tygodniach:

Od 31 stycznia:

"Jack Ryan: Teoria Chaosu" - reż. Kenneth Branagh, wyst. Chris Pine, Keira Knightley

„American Hustle” - reż. David O. Russell, wyst. Christian Bale, Bradley Cooper, Amy Adams, Jennifer Lawrence

***

Od 7 lutego:

„Jack Strong” - reż. Władysław Pasikowski, wyst. Marcin Dorociński, Maja Ostaszewska

„Robocop” - reż. Jose Padilha, wyst. Joel Kinnaman, Gary Oldman

„Lego: Przygoda”, reż. Phil Lord

***

Premiery lub powroty seriali w najbliższych 2 tygodniach (daty USA):

09.02.

"The Walking Dead" (wznowiony sezon 4)

14.02.

„The House of Cards” (sezon 2)

Marcin Kosman

327113401508587799
Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)