Tytuł to jednocześnie numer dzisiejszego odcinka - piękna, okrągła liczba. 2 do potęgi 6; liczba ważna dla każdego miłośnika komputerów. Ośmiobitowy Commodore 64, który skomputeryzował Europę i trzymał się na rynku dłużej, niż nakazywałby zdrowy rozsądek, numerek w swojej nazwie wziął od ilości pamięci RAM - 64 kilobajty (dla porównania - słynny obrazek z kotkiem proszącym o cheeseburgera ma 30 kilobajtów). Konkurencyjny produkt firmy Atari miał tyle samo pamięci, ale dla niepoznaki nazywał się 65XE (przez co kolega z podwórka uznał go za lepszy).
Słowa zmieniają znaczenie. Kiedy pod koniec lat 80. czytałem Opowieści o Pilocie Pirxie mistrza Lema, to miałem straszny problem z opowiadaniem Test z 1959 roku. Otóż Pirx używa tam Kalkulatora, który z opisu przypomina raczej to co nazywałem komputerem, a nie małe kieszonkowe liczydełko. Strasznie mnie to wtedy drażniło, więc gdy tylko mój wzrok padał na słowo „Kalkulator”, krzyczałem w myślach „Komputer! Komputer!”.
Słowa, słowa, słowa Dopiero jak dorosłem zrozumiałem piękno tego słowa; oldschoolowe dostojeństwo - nie zwykły kalkulator przecież, a Kalkulator, Pan Kalkulator niemalże. Lepsze nawet niż nieszczęsny mózg elektronowy.
Słowa, które zbyt bombastycznie opisywały przyszłość czającą się za rogiem, szybko poznikały. Pamiętacie jeszcze infostradę, „information superhighway”? Termin popularny w czasie internetowego boomu lat 90., chociaż znacznie starszy (z czasów, kiedy Al Gore „wymyślał” internet); zrodził się z tego praktycznego wyobrażenia sieci jako systemu światłowodów, którymi płyną dane niczym ludziki z cyberbaśniowego filmu Tron. Kto dziś tak mówi? Nawet cyberprzestrzeń brzmi dosyć głupawo; używam tego pojęcia opisując różne zjawiska, ale przecież nie powiem umawiając się na spotkanie na skype. Język dąży do prostoty i wygody; stąd potoczna „empetrójka” na określenie odtwarzacza muzyki zapisanej w formacie MP3.
Znikać też będą słowa kiedyś wyspecjalizowane, a dziś redundantne, dostarczające niepotrzebne informacje. W kieszeni noszę telefon i nie ma potrzeby dodawać „komórkowy”. W przyszłości zbędne stanie się słowo smartphone - gdy każdy telefon będzie małym komputerem, nie będzie potrzeby podkreślania tego faktu.
Na początku lat 80. pojawiły się gry, które w tytule miały dopisane 3D. Oznaczało to, że posiadały grafikę izometryczną, a później - wektorową. Na początku lat 90. dopisek pojawił się przy tytule Wolfenstein 3D, jednej z pierwszych gier FPS. Dziś oznacza gry, w które można grać w okularach trójwymiarowych. W przyszłości w ogóle stanie się zbędny, tak jak dziś nie ma sensu pisać, że wyświetlany film będzie w kolorze.
Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonówpoświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor,Michał R. Wiśniewski, jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.