Niezależnie od auta, które wybierzesz, nie będziesz w stanie nad nim zapanować. Nawet w czerwonym ulubieńcu tytułowego Maxa każdy zakręt to powód do frustracji. Po kilku ulepszeniach silnika (pamiętacie, że odblokowują się po kolejnych etapach kariery?) jest lepiej, ale o precyzyjnej jeździe można zapomnieć. W Carmageddonie karoserie gną się jak papier, a koła odpadają - najczęściej wciskanym przyciskiem jest odpowiedzialny za naprawy trójkąt.Ale nawet z wozem sprawnym w stu procentach każda skocznia, ba, każda nierówność terenu i każdy moment, w którym fizyka musi interweniować, to loteria. Z której wyniku najprawdopodobniej nie będziecie zadowoleni.Nawet najzwrotniejsze wozy mają promień skrętu konia z naczepą. Nawet drobna nierówność wysyła auto w niebiosa. Spróbujcie włączyć dopalacz, gdy karoseria nie jest równiutka. Oj, są gry, które potrafią budzić agresję. Wbrew pozorom wiele wyzwań w Carmageddonie wymaga precyzji, tymczasem gra jej nie oferuje. Dawno nie czułem równie wielkiego wk... zdenerwowania jak tu, gdy raz po raz fizyka wariowała i nie pozwalała mi zrobić tego, co chciałem.Model jazdy jest fatalny i zabija całą przyjemność z gry, która mogłaby być najlepszą arcade'ówką od lat. Ma fajne, otwarte trasy i masę powerupów, które kapitalnie rozbudowują rozgrywkę. Ale jak tu pędzić na przeciwnika, gdy sterowanie i fizyka leżą? Carmageddon: Max Damage jest też szpetny i gdybym miał w to grac dłużej, chętnie przyjąłbym tryb pozwalający nieco rozpikselować obraz na telewizorze. Może wtedy nie gubiłby klatek animacji na niektórych arenach, a loadingi nie trwałyby półtorej minuty. O ścieżce dźwiękowej lepiej nie wspominać.Niestety tak wygląda rzeczywistość Carmageddon: Max Damage - ci ludzie wiedzą, jak zrobić grę, jakiej od dawna świat nie widział, ale nie umieją przekuć teorii w praktykę. Jest tu prawie wszystko, co potrzebne do udanego rebootu marki. Widząc zróżnicowanie wozów i odpalając kolejne przedziwne powerupy, czułem, że jest tu olbrzymi potencjał na powrót gatunku car combat w chwale. Ale jak grać w wyścigi (upraszczam), w których model jazdy jest najgorszym elementem? Moja rada? Oszczędźcie sobie nerwów na inne okazje.