Problemy? Pewnie, że multiplayer WW2 je ma. Największym jest matchmaking, który znów za nic ma poziomy graczy przy tworzeniu drużyn. Często kompletnie rozchwianych - mecze rozpoczynane w drużynach sześciu na czterech to tutaj norma. Są też lagi, a wy nie musicie podchodzić do starć w sieci na takim luzie jak ja. Tak, ginie się przez to, że wróg nie otrzymuje ran lub teleportuje się na naszych oczach.Przestrzeń społecznościowa póki co nie działa. Trzeba było ją ograniczyć, gdy po - nie pamiętam takiej sytuacji wcześniej - dwóch dniach serwery wciąż leżały. Dalej dostajemy rozkazy dzienne, by np. pochwalić innego gracza czy samemu zebrać pochwały, ale nikogo innego na plaży w Normandii nie ma. Chyba, że zaprosicie znajomych. Nie wiem po co, bo WW2 wybrało sobie kiepski moment na zrzynanie takich elementów z innych gier. W skrzynkach z lootem trafiają się głównie premie doświadczenia żołnierza czy dywizji. Albo bzdurne dekoracje, których nikt w grze i tak nie zobaczy, bo jak zobaczyć rączkę czyjegoś pistoletu.Osobiście mam z WW2 jeszcze jeden problem. Gra mi się fajnie, ale gdy w końcu się znudzę, grać po prostu przestanę. Nie mam absolutnie żadnej motywacji, by cokolwiek w grze odblokowywać. No, może poza nagrodami za score streaki. Broń? Odblokowałem swojego Garanda, mam do niego dodatki, które mnie interesują i tyle. Nic innego i tak nie zamierzam używać więcej niż wymaga przyzwoitość.To drugi zdubbingowany COD. I znów nie jest idealnie. Główni bohaterowie są tak pozbawieni wyrazu, że trudno ich rozróżnić. A głos sierżanta Piersona absolutnie nie pasuje do jego modelu. Denerwują też wahania głośności jego kwestii. Facet na ekranie wydziera się na gracza, a my nie słyszymy z tego prawie nic. Tak, dzieje się to m.in. w jednej z ważniejszych scen.Kampania rodem z 2002 roku potężnie rozczarowuje. Nawet w ślicznym 4K z HDR-em i obowiązkowymi dla serii 60 fpsami. Powtórzę - Call of Duty nigdy nie wyglądało i nie brzmiało lepiej. Ale było po prostu ciekawsze, zaskakujące. Nie wymagam od tej serii trzech fabularnych twistów na odsłonę, ale jeśli autorzy zapowiadają, że chcą opowiedzieć żołnierską historię, to pole do popisu mają spore. W wersji minimum powinni chociaż sprawić, że moje serduszko poczuje cokolwiek. WW2 tego nie robi.Ale jednocześnie dostarcza multiplayer, który chcę nazwać czystym. Esencją sieciowych strzelanek z tej serii, która była tym bardziej mącona, im bardziej o dlatywała w futuryzm. Nie twierdzę, że poprzednie odsłony były przez to słabe w sieci. Twierdzę tylko, że akurat tu powrót do korzeni mi się podoba.