Bulletstorm: krwawa symfonia rzezi
Gry FPS potrafią być mniej lub bardziej poważne, możliwe, że tych drugich jest ostatnio nieco więcej. Zabierają do podwodnych miast pytając o naturę człowieka; każą walczyć z kosmitami lub do znudzenia wymachują przed nosem amerykańską flagą, starając się wmówić, że tak właśnie wygląda wojna. Od czasu do czasu pojawia się jednak produkcja, która puszcza do gracza oko i zdaje się mówić: "Wiem co lubisz. Chcesz rozwalać hordy wrogów i mieć z tego dziką frajdę. Nie wstydź się". Jak Bulletstorm z polskiego People Can Fly właśnie.