Przeczytaj także: Dobry troll czy pomysłowy marketing Ubisoftu? Petycja o anulowanie Far Cry'a 5Zwolennicy drugiej poprawki, na czele z członkami wpływowej National Rifle Association (NRA), dowodzą, że nie ma lepszej ochrony przed złym człowiekiem z bronią, niż dobry człowiek z bronią. Badania zdają się jednak przeczyć tej maksymie. Wszystkie pokazują, że Stany Zjednoczone mają olbrzymi problem z przestępczością z użyciem broni. Dowodów jest na to wiele. Pierwszy: w 2015 roku w USA doszło aż do 372 masowych strzelanin, w których zginęło 475 osób (mass shootings - definiowanych, jako pojedyncze incydenty, w których zginęły lub odniosły rany przynajmniej 4 osoby). Drugi: 64 z tych strzelanin odbyło się w szkołach. Problem strzelanin w szkołach jest w Ameryce tak poważny, że ochroniarze szkolni bywają uzbrojeni, wejść do niektórych szkół (zwłaszcza tych, w gorszych dzielnicach) chronią wykrywacze metalu, a dzieci bywają uczone, jak reagować, gdyby któryś z kolegów przyniósł do szkoły pistolet. Trzeci: każdego roku od kul ginie w Ameryce pomiędzy 11 a 13 tys. ludźmi - dla porównania, w zamachu na World Trade Center zginęło około 3 tys. ludzi.Oderwane od konkretu liczby mogą się jednak wydawać abstrakcyjne, dlatego najbardziej reprezentatywnymi statystykami są te, mówiące ilu ludzi na 100 tys. ginie od kul. W 2011 roku w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wynosił 2,9, podczas gdy chociażby w Wielkiej Brytanii wynosił on 30 razy mniej - 0,1 (wszystkie powyższe dane podaję za BBC). Nie znaczy to oczywiście, że Stany Zjednoczone są najniebezpieczniejszym krajem na świecie - olbrzymi problem z przestępczością z użyciem broni mają też takie kraje, jak Meksyk (w którym trwa właściwie wojna domowa z kartelami narkotykowymi), stojąca na skraju załamania gospodarczego Wenezuela, Kolumbia, jeszcze przed chwilą tocząca wojnę domową z bojownikami FARC, czy Brazylia - od wielu dekad zmagająca się z olbrzymią przestępczością, wynikającą przede wszystkim z rozwarstwienia społecznego.Ciekawa wydaje się decyzja o osadzeniu akcji Far Cry 5 w północnym, graniczącym z Kanadą stanie Montana, a nie w pustynnym Teksasie. Gdyby chodziło o atak na wartości konserwatywne, wybór tego drugiego byłby o wiele czytelniejszy. Teksas od lat utrwalany jest bowiem w kulturze popularnej jako zagłębie amerykańskiego konserwatyzmu i prawdziwy raj dla wszelkiej maści miłośników broni i religijnych radykałów. To największy z tzw. czerwonych stanów, tradycyjne zaplecze Republikanów (rodzinny stan Bushów) i kulturowa kolebka kowbojów. Chyba jednym z najbardziej ikonicznych - a przy tym karykaturalnych - portretów Teksasu został wykreowany w komiksie „Kaznodzieja” Gartha Ennisa i Steve’a Dillona. Stan Samotnej Gwiazdy w ich interpretacji to z jednej strony miejsce, z którego wywodzą się twardzi mężczyźni w stylu Johna Wayne’a, z drugiej zaś najgorsi rasiści, chrześcijańscy popaprańcy i męty społeczne, utożsamiani przez „rodzinę” Jesse’ego.Montana, choć niemal dwa razy mniejsza niż Teksas, i tak jest olbrzymia - liczy sobie około 380 tys. km2. A przy tym bardzo słabo zaludniona - mieszka w niej zaledwie milion osób. To tak, jakby jeszcze trochę większy niż nasz kraj zamieszkiwała połowa populacji Warszawy. Największe miasto Montany, Billings, liczy sobie nieco ponad 100 tys. mieszkańców, jest więc mniejsze od… Elbląga. To niemal niezaludniony stan, pełen dzikiej przyrody, lasów, gór, wielkich jezior i nieskończonych przestrzeni - pocztówkowy Dziki Zachód, który najpierw trzeba było odbić od rdzennych mieszkańców, a następnie poradzić sobie z gorączką złota.Zobacz także: Rozgrywka z Far Cry 5. Jest brutalnieMowa też o stanie stosunkowo młodym. Pierwsze osady Amerykanów (w sensie: potomków białych osadników) zostały założone w latach 50. XIX wieku, a do unii Montana przyjęta została dopiero w 1889 roku. Wcześniej rządzili tutaj Indianie (głównie Czejeni i Lakotowie), których pokonano w krwawej i mało chwalebnej wojnie. Jej najważniejszym epizodem była stoczona w 1876 roku bitwa nad Little Bighorn. Poległ w niej legendarny amerykański dowódca i zbrodniarz ppłk. George Custer. Potyczka zakończyła się triumfem Indian, ale sprowokowała rząd federalny do wysłania większych sił i krwawego odwetu. Dziś aż 90 proc. obywateli Montany stanowią biali. W większości protestanci i katolicy.