Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Nie Wszystek Ogram

22.07.2019

Mieszkam w Krakowie całe życie, a nawet nie zdawałem sobie sprawy z istnienia takich miejsc. Wieczór kawalerski był tylko pretekstem żeby odwiedzić ten przybytek, a rozrywka była świetnym preludium do dalszej zabawy. Inicjatywa jest na tyle fajna, że postanowiłem polecić je wam wszystkim. Proszę państwa, przed wami Krakowskie Muzeum Gier Arcade, miejsce jak najbardziej godne odwiedzenia.

 

Przybytek z zewnątrz  wygląda niepozornie, ot znajdująca się przy ul. Centralnej 41, post przemysłowa hala. W środku dosyć schludnie ale mimo wszystko nieco obskurnie. Taki klimat, ale czy sięgając do naszych wspomnień z początku lat 90tych to miejsca w których graliśmy nie były równe obskurne? lokalizacja nie była istotna, ważna była gra i tutaj panuje dokładnie ta sama zasada. Do wyboru mamy dwie opcje – karnet za 20 zł za godzinę, żartobliwie, ale bardzo celnie nazwany “ja tylko sobie popatrzę” oraz karnet open za 30 zł – gramy do oporu. Przybytek jest czynny w godzinach 10.00 – 20.00. 

Można też sobie kupić piwo, napoje bezalkohole czy inne przekąski. Istnieje możliwość zamówienia pizzy, jest więc wszystko czego nam potrzeba w przerwie od grania.

 

 

Co do esencji samego grania, dostępnych jest ponad 80 maszyn, automatów arcade i pinaballi oraz kilka których trudno mi zidentyfikować. Zagracie we wszystko co rządziło w pierwszej połowie lat 90 tych w Polsce (choć większość tych tytułów to strice produkcje lat 80tych, ale jak wiadomo do nas wszystko docierało później), czyli  w przeważające w muzeum beat-em upy Cadillas n Dinosaurs, Punisher, Alien vs Predator, Die Hard, Dungeons and Dragons, Golden Axe 2, Street Warriors, shoot-em up czy inne rail shootery – House of the Dead, Virtua Cop, Revolution, bijatyki (mordobicie, takie świetne słowo) Mortal Kombat 2, Tekken 2, gry wyścigowe z kierownicami, których nazwa nie znam bo nigdy mnie nie interesowały – Lotus, Outrun, Daytona, klasyka arcade Super Mario Bros, Galaga, Space Inviders, Donkey Kong, Tetris, Pac Man. Jest też Virtual Tennis, Crazy Taxi oraz gra polegająca na łapaniu zwierząt na safarii czy gra taneczna. Tak jak było napisane we wstępie, automatów jest ok 80, a ja nie znam wszystkich gier.

w co udało mi się zagrać? skończyłem Die Hard, połowę Alien vs Predator, samodzielnie House of the Dead 2, strzelając z dwóch pistoletów na raz, nie było to zbyt celne ani skuteczne, ale zabawa była  jakby fajniejsza. Cadillacs and Dinosaurs to chyba najbardziej oblegany automat więc tylko popatrzyłem jak koledzy kończą. Oprócz tego, nieudanna sesja w grze wyścigowej, dostałem łupnia w wirtualnym tennisie, skułem się w Galaga na 4 poziomie, pobiła mnie trzecia postać w drabince w Mortal Kombat 2 oraz w totalnym znużeniu poklikałem w pinballa przez 3 minuty.

 

 

A jakie wrażenia zapytacie? O dziwo…mieszane, ale z przewagą na plus. Pierwsze wrażenie to wow, zagram w gry mojego dzieciństwa na które przepuszczałem regularnie kieszonkowe, niestety to wrażenie szybko przechodzi w starciu z rzeczywistością. Gry są po prostu stare, małe responsywne, proste i często polegają na tym samym. Po godzinie zaczyna wkradać się znużenie, ale testuje się dalej różne maszyny. 2 godziny to chyba maksimum jak na jedno posiedzenie. W młodości gry stanowiły wyzwanie, kupiony żeton za ciężko zarobione pieniądze rodziców stanowił wymierną wartość, a gry wydawały sie mieć wyśrubowany poziom trudności. Obecnie, przy zakupie karnetu open przejście danego tytułu to jedynie kwestia czasu i odpada ten aspekt “materialny”. Bawiłem się dobrze, ale nie tak fajnie jak sobie wyobrażałem. Po prostu siła nostalgii, lepiej, żeby niektóre rzeczy zostały takie jakimi je pamiętamy.

 

 

Nie zwracajcie jednak uwagi na moje malkontenctwo, Muzeum Gier Arcade to przybytek warty odwiedzenia i poczucia klimatu nostalgii i retro gamingu na własnej skórze. Mi raz na dekadę wystarczy. Pomimo odwiedzin w godzinach późno popołudniowych w piątek (po pracy) nie było wielkiego tłoku, tak żeby stać w kolejce do automatu.

Idźcie i grajcie z tego wszyscy.

 

Komentuj
(4)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij

4
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
2 Odpowiedzi
3 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kubithegamer
Użytkownik

Ja mam dobre wspomnienia z automatami do gier. Najpierw grałem mało, bo mimo wszystko trochę trzeba było na to wydać, szczególnie jak nie umiało się za dobrze grać. Później rodzice mojego kolegi mieli kilka automatów i graliśmy u niego w garażu we wszystko co się dało za free :D. Tak przeszedłem Metal Slug 1,2,3, Cadillacs and Dinosaurs, Golden Axe, Die Hard i wiele innych tytułów. Fajne czasy, ale według mnie i tak najfajniejszy w tym wszystkim był aspekt społeczny, a nie same gry, które szczególnie po upływie tylu lat wydają się krótkie i mało skomplikowane. Dzielenie się wrażeniami przy jednym… Czytaj więcej »

malyheman
Użytkownik

Chętnie bym się tam wybrał. Do dziś mam przed oczami grę wyścigową (wyścigówki a’la F1 widziane z lotu ptaka), gdzie jak wjeżdżało się w tunel to zapalały się światła tej wyścigówki i widoczny był tylko niewielki fragment toru. Co kończyło się moim szybkim wypadnięciem z trasy bo przeciwnicy wciąż zmieniali położenie a ja nie umiałem ich wyminąć. No graczem to ja byłem słabym 😉 Ale za to, ile się napatrzyłem jak inni wymiatali 😛
Może ktoś wie jak ta gra wyścigowa mogła się nazywać?