Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Gierkoteka

11.07.2019

W kontrze do fatalnego Storm Boy’a staje Gunman Clive i jak na porządnego rewolwerowca przystało, pokonuje swojego przeciwnika bez większego trudu. Okej, może to trochę nie fair, bo gry te to zupełnie inne gatunki: ten pierwszy reprezentuje gówno, a drugi jest platformerem. Łączy je jednak krótki czas rozgrywki. Kolekcję, zawierającą część pierwszą i drugą, ukończycie w nieco ponad godzinę, ale gwarantuję Wam, że będzie to czas spędzony w dobrym towarzystwie.

Przygody rewolwerowca pierwotnie ukazały się w sklepiku firmy z Kioto na platformie Nintendo 3DS. Miałem okazję ogrywać kiedyś część pierwszą i tu od razu zaznaczę to – jeśli macie do wyboru kolekcję na Pstryku lub zakup poszczególnych części na jej starszym bracie, skorzystajcie z tej drugiej opcji. Efekt 3D robi swoje i ośmielę się powiedzieć, że to jedna z gier, które wykorzystują tę funkcję wzorowo. Na czym jednak nie będziecie grać, Gunman i tak będzie wyglądał pięknie, a na obu platformach jest bardzo tani nawet bez promocji – a na takowe też trafia.

Wiecie już, że Gunman Clive mnie oczarował – jest prześliczny, oryginalny, jedyny w swoim rodzaju. Dwójka jest nawet pod względem grafiki o oczko wyżej – jest bardziej zróżnicowana, trochę bardziej kolorowa.

Zasady są proste, przechodzisz poszczególne plansze, platformując i strzelając do wymyślnych wrogów. Nie ma tu czasu na nudę, bo plansze i przeciwnicy (w tym bossowie), są bardzo zróżnicowani. Ponownie, część druga jest pod tym względem lepsza, oferując segmenty latane w trójwymiarze, przejażdżki na pandach czy biegi po dinozaurach. I myślisz sobie Czytelniku, że wszystko to jakieś dziwne, trochę takie kiczowate i masz zupełną rację! Nie ma w tym absolutnie nic złego, bo kicz też potrafi być fajny, przecież wszyscy o tym wiemy.

Wisienką na torcie jest ścieżka dźwiękowa, kawałki w tle są miłe dla ucha i co nie zdarza mi się często, dobrze je pamiętam – są już zakodowane w głowie.

Wszystko tu, choć pozornie chaotyczne, doskonale do siebie pasuje. To takie małe, dopieszczone dzieło. Gdyby mnie ktoś zapytał o najlepszą westernową grę, pewnie wybrałbym któreś Red Dead Redemption, może wspomniałbym o Gun, przy którym bawiłem się równie dobrze lata temu na PlayStation 2. To zupełnie inna liga. Ale zapytajcie mnie o to, kto rządzi pod względem stylu, to odkrzyknę Wam, że Gunman Clive!

Swoją drogą na wszystkich śmiałków czeka gra innymi postaciami – w tym kaczką. Ta nie postrzela z pistoletu, ale zwinnie przefrunie nad głowami przeciwników.

Przepraszam również wszystkich 6 posiadaczy Nintendo Wii U w Polsce – ramka wprowadza w błąd, ponieważ kolekcja HD pojawiła się w tamtejszym sklepiku wcześniej, a mianowicie w 2015 roku. Zapytam się Was przy okazji – odsprzeda ktoś Wii U?

Komentuj
(1)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
1 Komentarze
0 Odpowiedzi
1 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Sympatyczna gierka, na 3DS-ie ma ładny efekt 3D.