Zacznijmy od fabuły: jest tak tandenta i durna, jak można było to tylko sobie wyobrazić w latach osiemdziesiątych. Mały szympans zmienia się w wielkiego potwora i musi uratować swoją ludzkę rodzinę z rąk innych mutantów. Wow.
Poza tym - rozgrywka. Zwróćcie uwagę zwłaszcza na płynność animacji (choć inne elementy też robią wrażenie):
Ciekawe czy gdyby ta gra swego czasu wyszła, dziś doczekalibyśmy się jej kontynuacji i nowych wersji. Wyobrażacie sobie? Zamiast, dajmy na to, Mega Manem, grać wielką małpą.
[via Destructoid]
Tomasz Kutera