Muszę przyznać, że istnienie Battle Chasers: Nightwar umknęło mojej uwadze. Dopiero gdy THQ Nordic zaproponowało zapoznanie się z demem, oczom ukazała się ślicznie wyglądająca pozycja, która chyba jeszcze nie odbiła się zbytnim echem. A mamy przecież nazwisko Joe Madureiry znanego choćby z Darksiders, mamy całkiem głośny komiks z lat 90. i mamy kampanię na Kickstarterze, gdzie uzbierano ponad 850 tysięcy dolarów. Premiera Battle Chasers: Nightwar nastąpi już 3 października, a my tymczasem przyjrzyjmy się, z czym mamy do czynienia.Nightwar jest kolejnym zachodnim podejściem do gatunku jRPG-ów. Umiejscowiony w komiksowym, arcanepunkowym uniwersum Battle Chasers zabiera graczy w świat lochów, pstrokatych postaci i turowych walk. I co najważniejsze, po ograniu dema wydaje mi się, że robi to w naprawdę dobrym stylu.Tytuł przede wszystkim bardzo ładnie wygląda. Czy przechadzamy się po mapie, czy z bliższej perspektywy zwiedzamy podziemia, czy walczymy z jakimiś rzezimieszkami albo prowadzimy dialog - wszystko zawsze jest świetnie narysowane, przygotowane z dbałością o szczegóły i oprawione schludnym interfejsem. Ze swoimi klockowatymi kształtami Nightwar przypomina Warcrafta z japońskim sznytem. Bardzo przyjemnie się na niego patrzy i równie przyjemnie się gra.Walka to klasyczne jRPG, w którym ustawieni w kolejce klepiemy się po buziach przez kolejne tury. A to atakujemy standardowymi atakami, a to wykorzystujemy manę, leczymy się, poświęcamy ruch, by w następnym uderzyć mocniej... Zmagania w demie były satysfakcjonujące, choć na Normalu trochę zbyt łatwe. Ale to jak ataki wyglądają, jak się niekiedy uzupełniają i różnicują, obiecywało odpowiednio rozbudowaną mechanikę. Szczególnie że wchodząc do lochu, mogłem wybrać jego poziom trudności.Sama eksploracja tych generowanych losowo miejsc to nie tylko kolejne bitwy, ale też otwieranie skrzynek, rozwiązywanie zagadek i unikanie zręcznościowych pułapek. Poziomy przemierzamy w trzyosobowej drużynie. Budowa lochu z dema nie należała akurat do skomplikowanych; ot, taki szeroki korytarz, z którego trudno zboczyć. Wierzę jednak, że wynikało to z wczesnego etapu gry. Bo ogólnie Battle Chasers: Nightwar zapowiada się na złożoną przygodę.Przewertowanie zakładek w interfejsie pokazało m.in. rozległy bestiariusz czy encyklopedię zwiedzanego świata, gdzie znalazło się miejsce nawet na spis ryb, które można łowić za pomocą prostej minigierki. Z kolei w mieście jakiś podejrzany sprzedawca handlował mroczną energią, a skrzynia w lochu przeteleportowała się gdzieś indziej, gdy podałem złą odpowiedź na zadane pytanie. Kiedy indziej drzwi w podziemiach nie chciały się otworzyć, sugerując, że powinienem wrócić później. Wszystkie postacie mają też oczywiście i swój ekwipunek, i oddzielne umiejętności, i mogą tworzyć nowe przedmioty z zebranych gratów. Poza tym raz walczą z magicznymi nietoperzami, a innym razem z wadliwymi botami. W Nightwar dużo się dzieje na poziomie mechanizmów, ale uniwersum też nie przynudza, krzyżując magię z nauką. Twórcy nie szczędzili zresztą dokumentów poszerzających wiedzę na jego temat. Czuć, że to bogata gra.