Akcja Red Dead Redemption ma być osadzona na początku dwudziestego stulecia, kiedy to w Stanach pomału kończyła się romantyczna era włóczęgów z rewolwerami coraz częściej spychanych na margines przez siły rządowe. John Marston, w którego się wcielimy, dawniej też był jednym z takich wykolejeńców, a teraz ma nas zabrać na wycieczkę po granicach USA. W jakim celu jeszcze nie wiadomo, ale bardzo się cieszę, że ta gra powstaje. Co prawda nie lubię westernów, lecz dawno już nie mieliśmy porządnej gry w tych klimatach. Nie przypominam sobie niczego od czasu naszej rodzimej Call of Juarez, a przyjemnie jest czasem wrócić z kosmosu na Ziemię.
[via Joystiq]